Żołnierze wyklęci cz. 1 przekazania "Testamentu żołnierzy i obywateli Polskiego Państwa Podziemnego" reprezentantom młodego pokolenia Polaków
Pierwsza część uroczystości przekazania "Testamentu żołnierzy i obywateli Polskiego Państwa Podziemnego" reprezentantom młodego pokolenia Polaków, jaka odbyła się na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego 27 września 2009 roku
Partyzanci 3 kompanii por. Henryka Głowińskiego "Groźnego" ze zgrupowania mjr. Józefa Kurasia "Ognia". "Groźny", stoi trzeci z lewej, za nim stoi Antoni Wąsowicz "Roch".
Oddział "Rocha", czyli pozostałości 3 kompanii zgrupowania "Ognia" był oddziałem, który kontynuując podziemną działalność postanowił także zastosować represje wobec ujawniających się "ogniowców". Najbardziej znaną tego typu akcją był zamach na Bogusława Szokalskiego "Herkulesa", byłego adiutanta „Ognia”, oraz na jego narzeczoną Albinę Zborowską „Baśkę”, do którego doszło 23 marca 1947 r. W jego wyniku Zborowska została zastrzelona, a Szokalski ciężko ranny. Powodem zamachu na te osoby był nie tylko fakt ich ujawnienia wobec władz, ale także przypuszczenia, że podjęli oni jeszcze za życia „Ognia” współpracę z UB1.
Zaznaczyć należy, że podziemie funkcjonowało wówczas w bardzo trudnych warunkach, gdyż współpracujący dotychczas z partyzantami górale, czyli tzw. „terenówka bandy”, jak określali to funkcjonariusze UB, w dużej części także postanowili skorzystać z amnestii. Sytuacja w Gorcach była na tyle niesprzyjająca dalszej działalności, że dowodzący 3 kompanią Antoni Wąsowicz „Roch” razem z jeszcze dwoma innymi „ogniowcami” (Adamem Domalikiem i Edwardem Superganem) postanowił przerwać walkę i przez Czechosłowację i Austrię przedostać się na Zachód. Partyzanci zaopatrzeni w broń krótką i granaty 7 maja opuścili Polskę. Niestety, próba ta zakończyła się niepowodzeniem i aresztowaniem całej trójki na terenie Austrii 12 maja 1947 r. Antoni Wąsowicz i Adam Domalik zostali następnie przekazani władzom polskim i na mocy wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Krakowie skazani na karę śmierci, którą wykonano 24 lutego 1948 r. Supergan uratował życie, ale trafił na wiele lat do więzienia.
Oddział "Wiarusy" w 1947 r. - pierwszy z lewej dowódca Józef Świder "Mściciel", drugi z-ca dowódcy Dymitr Zasulski "Czarny", za nim Mieczysław Łysek "Grandziarz". Klęczy od lewej Adam Półtorak "Wicher", N.N.
Wiarusy 1947 r. Od lewej: Adam Półtorak "Wicher", N.N., Adam Papież, Mieczysław Łysek "Grandziarz", Dymitr Zasulski "Czarny".
Wiarusy 1947 r. Od lewej: Adam Półtorak "Wicher", Adam Papież, Mieczysław Łysek "Grandziarz", Dymitr Zasulski "Czarny", N.N.
Klęczy Dymitr Zasulski "Czarny", przy rkm-ie leży Mieczysława Łysek "Grandziarz".
W Gorcach pozostała zaledwie kilkuosobowa grupa partyzantów, na czele z Józefem Świdrem „Pucułą”, który po objęciu nad nią dowództwa zmienił swój pseudonim na „Mściciel”. Dwudziestoletni Świder, dotychczas szeregowy żołnierz 3 kompanii, okazał się być dobrym organizatorem – oddział oficjalnie już działający pod nazwą „Wiarusy” rozbudował do stanu kilkunastoosobowego, wzmocnił też sieć współpracowników i informatorów grupy. W obawie przed stale narastającymi represjami UB z powrotem w góry trafiali kolejni byli żołnierze „Ognia”. Głośnym echem odbiła się w tym czasie sprawa śmierci ujawnionego partyzanta Kazimierza Białońskiego „Rudego”, którego zastrzelono w jednej z zakopiańskich restauracji.
Do lasu uciekano więc z jednej strony nie chcąc trafić do więzienia, a z drugiej w obawie o własne życie. „Wiarusy” pod dowództwem „Mściciela” działali aż do 18 lutego 1948 r., kiedy to Józef Świder zginął w potyczce z UB w Lubniu, a pochwycony wówczas Marian Kozłecki „Grzmot” poprowadził 20 lutego obławę na leśny obóz oddziału, którym była ziemianka położona między Harklową a Ochotnicą.
Fotografia Józefa Świdra „Mściciela” zastrzelonego przez UB w walce 18 lutego 1948 r., wraz z opisem sporządzonym przez bezpiekę.
Po tych wydarzeniach grupę scalił na nowo Tadeusz Dymel „Srebrny”, nie należący wcześniej do zgrupowania „Ognia”. Oddział liczył około 10 osób, nie posiadał stałej bazy, korzystając przede wszystkim z gościnności gorczańskich górali. W lipcu 1948 r. doszło do niejasnego do dzisiaj podziału w obrębie grupy. Według opinii oficerów UB miał on nastąpić na tle okupacyjnej przeszłości „Srebrnego”. Był on bowiem w 1947 r. oskarżony o to, że w czasie wojny współpracował z Gestapo (tajną niemiecką policją państwową) w Nowym Sączu. Nie został jednak osądzony, gdyż uciekł z rozprawy i wraz ze swoim szwagrem Edwardem Skórnógiem dołączył do dowodzonego przez „Mściciela” oddziału „Wiarusy”. Jak dotąd nie udało się w pełni ani potwierdzić, ani obalić tezy o współpracy Dymela z Niemcami2.
Po podziale przy „Srebrnym” pozostali: Stanisław Ludzia „Dzielny”, „Harnaś” (ujawniony w 1947 r. były adiutant „Ognia”), Edward Skórnóg „Szatan” oraz Mieczysław Łysek „Grandziarz”.
Odeszli natomiast bracia Samborscy – Kajetan „Lot”, „Teściowa” i Stanisław „Bratek”, „Duch”, Zbigniew Zarębski „Kanciarz” oraz Henryk Machała „Jaksa”, „Gryf”. Na czele grupy stanął „Teściowa”, a oddział przyjął nazwę „Zorza”. Nie działał jednak długo, gdyż już w październiku 1948 r. zawiesił akcje zbrojne, a broń ukrył u Józefa Kościelniaka w Rabce. Partyzanci wyposażeni tylko w pistolety i granaty udali się do Bielska, gdzie zamierzali przeczekać niesprzyjający walce w górach okres zimowy. Podczas podróży pociągiem zostali jednak zdemaskowani: na stacji w Wadowicach wywiązała się strzelanina, podczas której śmierć ponieśli dwaj cywile i milicjant. Zdarzenie to skłoniło Kajetana Samborskiego do zmiany planów. Podjął on mianowicie decyzje o przedostaniu się przez „zieloną granicę” do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Wyprawa miała miejsce w listopadzie 1948 r. i zakończyła się niepowodzeniem.
Od lewej: ps. "Saper", Mieczysław Łysek "Grandziarz", Stanisław Ludzia "Harnaś".
Już na terenie Czechosłowacji „Teściowa” i „Kanciarz” zginęli zastrzeleni przez funkcjonariuszy tamtejszej bezpieki. Lekko ranny Stanisław Samborski „Bratek” został wydany władzom polskim i po śledztwie skazany na śmierć. Henryk Machała „Gryf”, który nie brał udziału w wyjeździe, powrócił w Gorce do „Wiarusów”, którymi po śmierci „Srebrnego” w październiku 1948 r. dowodził już Stanisław Ludzia „Harnaś”.
W ten sposób połączona grupa, powiększona o Jana Jankowskiego „Groźnego”, Leona Zagatę „Złoma”, a później także Stanisława Janczego „Pruta”, działała aż do ostatecznego rozbicia w lipcu 1949 r.
Jan Jankowski "Groźny", partyzant oddziału "Wiarusy", stracony przez komunistów 12 I 1950 r.
Henryk Machała "Gryf", partyzant oddziału "Wiarusy", stracony przez komunistów 12 I 1950 r.
Rozbicie oddziału partyzanckiego „Wiarusy” nastręczało bezpiece bardzo wiele trudności. Akcje prowadzone nieprzerwanie od 1947 r. tylko okresowo wpływały na dezorganizacje działalności grupy, nie mogły jednak doprowadzić do jej zupełnego unieszkodliwienia. Oddział pomimo tego, że tracił swoich najbardziej doświadczonych żołnierzy, także dowódców (Józef Świder, Dymitr Zasulski, Tadeusz Dymel), istniał dalej i zdolny był do prowadzenia działań bojowych na terenie całego powiatu nowotarskiego. Znamiennym jest fakt, że największym sukcesem UB było rozbicie „Zorzy” w 1948 r., a więc akcja sprowokowana tak naprawdę przez samych partyzantów, którzy opuścili góry i próbowali przedostać się na Zachód. Od tego momentu wzmogły się także obławy i aresztowania na samym Podhalu, na co niemały wpływ miały zeznania członków „Zorzy”: Stanisława Samborskiego „Orlika” oraz Bronisławy Zarębskiej (Luschanek). Pomimo intensywnych poszukiwań nie udało się jednak wytropić ukrywających się w swoich „melinach” żołnierzy podziemia, nad którymi z początkiem 1949 r. dowództwo objął Stanisław Ludzia „Harnaś”.
Na pierwszym planie (z lewej) stoi Stanisław Ludzia "Harnaś".
Pomimo niepowodzeń powstawały kolejne plany rozbicia „Wiarusów”. Początkowo dążono do ujęcia partyzantów poprzez system kontrolowanych przez agenturę i współpracowników UB „bezpiecznych kryjówek”. Nie doceniono jednak faktu, że oddział posiadał cały szereg zaufanych ludzi, którzy nie byli przez UB rozpracowani, a pełnili funkcję informatorów, zapewniając także partyzantom kwaterunek. Wiosną 1949 r. oddział wyszedł z ukrycia i wznowił działalność, przeprowadzając szereg akcji rekwizycyjnych oraz wymierzonych we współpracowników nowej władzy (m.in. zarekwirowano towary w spółdzielni w Nowej Białej 1 kwietnia 1949 r.).
Pieczęć „Wiarusów" – III Kompania AK.
Skłoniło to funkcjonariuszy do opracowania nowego sposobu likwidacji grupy – tym razem przez wprowadzenie do niej agenta. Próba taka miała miejsce już rok wcześniej w maju 1948 r., kiedy to do „Wiarusów” dołączył Franciszek Mierwa „Łosoś” z Długopola, były partyzant ze zgrupowania „Ognia”, którego dwa miesiące wcześniej bezpieka skłoniła do współpracy. Przyjął on wówczas pseudonim „Wiśniewski”. Miał on za zadanie wejść w skład oddziału, zyskać zaufanie dowódcy, a następnie skłonić go do udania się w rejon Długopola, gdzie przygotowana była już przez UB zasadzka. Plan ten nie powiódł się, przede wszystkim dlatego, że Mierwa będąc w oddziale i przemieszczając się wraz z nim, nie miał dostatecznej możliwości informowania UB o ruchach grupy, nie był też w stanie skłonić „Srebrnego” do przejścia w rejon Długopola. Mimo to, dzięki jego staraniom udało się ustalić szereg współpracowników oddziału, a także aresztować jej nowego członka – Franciszka Szeligę. 14 lipca 1948 r. donosił on m.in. o przejściu „Wiarusów” przez Ochotnicę Dolną, później jednak utracił z partyzantami kontakt i powrócił do Długopola. Tam od 1949 r. ukrywał się zarówno przed „Wiarusami”, jak i przed UB. Władze zlokalizowały jego miejsce zamieszkania dopiero w 1951 r.
--------------------------------------------------------------------------------
1. Według dostępnych autorowi materiałów ani Szokalski, ani Zborowska nie współpracowali z bezpieką. Z końcem 1946 r. zostali wysłani przez Kurasia na Ziemie Zachodnie, skąd wrócili dopiero po ogłoszeniu amnestii w lutym 1947 r. Według niepotwierdzonych opinii niektórych członków Zgrupowania „Błyskawica” mieli oni dopuścić się defraudacji sporej sumy pieniędzy, przekazanej im dla celów służbowych przez „Ognia”. Również ten fakt zaważyć miał na decyzji o ich likwidacji.
2. Dymel był do 11 listopada 1944 r. zastępcą komendanta, wywodzącej się z oddziału BCh „Zyndram”, placówki AK w Łącku. Poszukiwany był równocześnie przez dowódcę 9 kompanii 1 psp AK por. Juliana Zubka „Tatara”, który chciał na nim wykonać wyrok śmierci. Istnieją przesłanki świadczące o tym, że Dymel nawiązał kontakt z BCh właśnie dlatego, że był podejrzewany przez AK o kontakty z Gestapo. Co ciekawe, w styczniu 1945 r. to właśnie Dymel razem z Edwardem Skórnógiem pomogli partyzantom radzieckim ze zgrupowania mjr./ppłk Iwana Zołotara wysadzić niemieckie magazyny na Zamku Jagiellońskim w Nowym Sączu. Ich nazwiska zostały jednak skrzętnie pominięte w polskim wydaniu wspomnień Zołotara, zapewne by nie kojarzono sowieckich partyzantów z „reakcyjnymi bandami”.
Friday, May 21, 2010
Sunday, May 16, 2010
Wygrana Bronislawa Komorowskiego oznacza kleske Polski i 65 Miliardow Dolarow dla bogatych ateistow z USA, Nowojorskich, chroniacych Hitlera 1932 to 1945.
Wygrana Bronislawa Komorowskiego oznacza kleske Polski i 65 Miliardow Dolarow dla bogatych ateistow z USA, Nowojorskich, chroniacych Hitlera 1932 to 1945.
Tusk i Platforma Obywateska ma to na sumieniu.
Nie dla Polskich szpitali, na drogi, szkoly, Uniwersytety Polskie ale dla bogatych, ktorzy sie juz dorobili na manipulacji Zlotego
Goldman sachs manipulation of the Polish Zloty.
Profesor jest zdania że nic nikomu się nie należy ( w kwestii odszkodowań )
Wypowiedź z audycji minął miesiąc z Tv Trwam.
Bogusław Wolniewicz o europejskim Dekalogu i nowym Jahwe
Smierć rotmistrza Pileckiego 1/9
ZBRODNIE KOMUNISTÓW- "Gen. August Emil Fieldorf 'Nil' " 1/2
Ile pieniędzy zainwestował B.Komorowski w parabank Janusza Palucha?
Ile pieniędzy zainwestował B.Komorowski w parabank Janusza Palucha?
Skąd dysponował taką kwotą w 1991r.?
Atheism is commonly described as the position that there are no deities.[1] It can also mean the rejection of belief in the existence of deities.[2] A broader meaning is simply the absence of belief that any deities exist.[3] Atheism is distinguished from theism,[4] which in its most general form is belief that at least one deity exists.[5][6]
The term atheism originated from the Greek ἄθεος (atheos), meaning "without gods", which was applied with a negative connotation to those thought to reject the gods worshiped by the larger society. With the spread of freethought, skeptical inquiry, and subsequent increase in criticism of religion, application of the term narrowed in scope. The first individuals to identify themselves as "atheist" appeared in the 18th century. Today, about 2.3% of the world's population describes itself as atheist, while a further 11.9% is described as nontheist.[7] Between 64% and 65% of Japanese describe themselves as atheists, agnostics, or non-believers,[8][9] and 48% in Russia.[8] The percentage of such persons in European Union member states ranges as low as single digits in Italy and some other countries, and up to 85% in Sweden.[8]
Atheists tend to lean towards skepticism regarding supernatural claims, citing a lack of empirical evidence. Common rationales for not believing in any deity include the problem of evil, the argument from inconsistent revelations, and the argument from nonbelief. Other arguments for atheism range from the philosophical to the social to the historical. Although some atheists tend toward secular philosophies such as humanism,[10] rationalism, and naturalism,[11] there is no one ideology or set of
Fragment tzw.”Raportu o likwidacji WSI” (strona 78 i 79)
„Służby interesowały się również kontaktami finansowymi Komorowskiego i Rayzachera z Januszem Paluchem, który prowadził tzw. „działalność parabankową”. Komorowski, Rayzacher i Benedyk mieli zainwestować
w przedsięwzięcie Palucha 260 tys. DEM. Płk Janusz Paluch działał wśród oficerów, a jego pośrednikiem
w przyjmowaniu lokat był m.in. ppłk Janusz Rudziński(118).
Po bankructwie Palucha (wiosną 1992 r.) ws. „TOMASZEWSKI”, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher chcieli odzyskać zainwestowane pieniądze przy pomocy wynajętych firm detektywistycznych, które wkrótce wycofały się
z umowy, obawiając się powiązań politycznych Palucha. Komorowskiemu sugerowano, że pieniądze może odzyskać kontrwywiad WSI, który pomógł innym oszukanym w ten sposób wysokim oficerom WP(119).
„TOMASZEWSKI” twierdził, że fundusze zbierane nieoficjalnie przez Palucha mogły posłużyć do sfinansowania biura wyborczego Lecha Wałęsy lub kandydata przez niego popieranego.(120) W czasie, gdy miał kłopoty
z policją, Paluch ukrywał się w mieszkaniu siostry Wachowskiego w Bydgoszczy a w listopadzie 1994 r.
zaproponował „TOMASZEWSKIEMU” wspólne interesy(121).”
(118) Według „Notatki służbowej” z 14.04.1995 r., sporządzonej przez kpt. Piotra Lenarta z Wydziału 2 Oddziału KW POW, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher w okresie 1991-92 powierzyli WS. „Tomaszewski” wysokie sumy pieniędzy, aby ten wpłacił je do tzw. „banku Palucha” za pośrednictwem płk. Janusza Rudzińskiego.
Cała suma opiewała na 260 tys.DM. Z odnalezionych dokumentów nie wynika, że WSI interesowały się źródłem
pochodzenia zgromadzonego kapitału. Według rozpoznania Kontrwywiadu Wojskowego, pieniądze wpłacali także
inni wyżsi oficerowie WP.
(119) W notatce WSI stwierdzono, że Rayzacher i Komorowski nie mieli „możliwości żądania zwrotu pieniędzy drogą prawną”. WS Tomaszewski dowiedział się, że „generałom udało się odzyskać pieniądze przy pomocy kontrwywiadu wojskowego”. Próbą odzyskania pieniędzy zajął się w imieniu Komorowskiego i Rayzachera WS „Tomaszewski”. Podjął się on obserwować Demola, w zamian za pomoc w odzyskaniu od Palucha pieniędzy.
W aktach nie ma informacji, czy próby odzyskania zainwestowanych pieniędzy przez ws. „Tomaszewski”, Komorowskiego i Rayzachera w „Bank Palucha” powiodły się. Brak też informacji, skąd tak dużą sumę
posiadali wyżej wymienieni. Nie wiadomo też, jak zakończyło się rozpracowanie Komorowskiego, Rayzachera
oraz wyższych oficerów WP.
Warzechy, Ziemkiewicze i inni. Starczy wam odwagi by zadać te dwa proste pytania?
Wkrótce będą odpowiedzi…
śli Narodowy Bank Polski nie przekaże do budżetu dodatkowych 4 mld zł, marszałek Sejmu może rozpocząć procedurę powołania nowego prezesa banku centralnego. Członkowie RPP mówią wprost: "To szantaż". - Na Piotra Wiesiołka pełniącego obowiązki prezesa NBP po tragicznej śmierci Sławomira Skrzypka wywierany jest polityczny nacisk, aby przekazał do budżetu pieniądze z rezerwy na stabilizację kursu złotego - alarmują rozmówcy "Naszego Dziennika".
- Decyzja rządowej większości w Radzie Polityki Pieniężnej o zwróceniu się do Zarządu NBP o ponowne skalkulowanie ryzyka i oszacowanie rezerwy na ryzyko kursowe jest formą szantażu: "Jak nie zrobicie po naszej myśli - powołamy nowego prezesa NBP" - potwierdza jeden z członków RPP proszący o zachowanie anonimowości.
NBP oszacował ryzyko zmiany kursów walutowych, jakie mogą wystąpić na przestrzeni 10 dni, a nie w skali jednego roku. Według tego wyliczenia odpis na rezerwę kursową umieszczony w sprawozdaniu wynosi 4,2 mld złotych. Sprawozdanie zostało pozytywnie ocenione przez jedną z największych międzynarodowych firm audytorsko-doradczych PriceWaterhouseCoopers. Im wyższy jest odpis na rezerwę wliczany w koszta, tym mniejszy zysk NBP przekaże do budżetu.
Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, przekonuje, że zarząd banku centralnego nie powinien korygować w dół rezerwy w sprawozdaniu, a raczej ją podwyższyć, ponieważ została ona wyliczona na minimalnym możliwym poziomie.
Warto podkreślić, że tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu, w której zginął prezes NBP Sławomir Skrzypek, marszałek Sejmu zapowiedział, że wskazanie kandydata na nowego prezesa będzie jedną z pierwszych jego decyzji. Komentatorzy ocenili, że Komorowski powinien jednak pozostawić tę decyzję nowo wybranemu prezydentowi, ponieważ sytuacja finansowa jest stabilna i nie zachodzi konieczność natychmiastowej obsady stanowiska. Ustawa mówi, że w razie nieobecności prezesa NBP jego funkcję obejmuje pierwszy zastępca prezesa, którym jest Piotr Wiesiołek, i to właśnie on przejął stery banku. W następnych dniach marszałek, pod naciskiem rynków finansowych zaniepokojonych perspektywą nominacji szefa banku centralnego z grona osób związanych z koalicją rządową, nieco wyhamował swoje zapędy. Dał jednak do zrozumienia, że będzie podejmował decyzje w zależności od wyniku sporu zarządu NBP z Radą Polityki Pieniężnej, gdzie większość mają członkowie nominowani z rekomendacji koalicji rządzącej. Po ostatnim posiedzeniu RPP Elżbieta Chojna-Duch zapytana, co będzie, jeśli zarząd banku nie zmieni sprawozdania, odpowiedziała, że Rada będzie się zastanawiać, co zrobić, ale oświadczyła, że są też inne różne procedury...
O utrzymaniu niezależności banku centralnego rozstrzygnie najbliższe posiedzenie Rady zaplanowane na 27 i 28 kwietnia. Zarząd ma na nim ponownie przedstawić do oceny sprawozdanie finansowe za 2009 rok. Czy będzie to dotychczasowy dokument, czy przeliczony po myśli rządu - na razie nie wiadomo. Do 30 kwietnia zaakceptowane przez RPP sprawozdanie powinno być przekazane Radzie Ministrów do zatwierdzenia. Dwa tygodnie później 95 proc. rocznego zysku NBP podlega odprowadzeniu do budżetu państwa. Gra toczy się o to, czy będzie to 4,2 mld zł, jak wyliczył bank, czy też dwukrotnie więcej - jak chce rząd - ale kosztem stabilności złotego.
Article by James Conrad on seekingalpha.com (dated from last December)
There is no other leveraged commodity market where short sellers increase their positions, materially, as the price rises, and increase them even more when prices are exploding, except gold and silver. The reason traders don’t normally do that is that it exposes short sellers to unlimited liability and risk. Yet, in both March and July 2008, and on countless occasions over the past 21 years, vast numbers of new gold and silver short positions were temporarily opened up, with the position holders seemingly unconcerned about the fact that precious metals had just risen exponentially, and that there was a very real potential they would bankrupt themselves with unlimited upside potential. Normal traders would not expose themselves to such unlimited risks.
I conclude, therefore, that over the last 21 years or so, “fake” precious metals supply in the form of promises of future delivery have habitually been increased when prices increase until increased “supply” managed to overwhelm increased demand, leading to a temporary price collapse. This is compounded by the fact that the futures prices on COMEX tend to dictate the “official” report price for the precious metals elsewhere.
After the market is broken, shell-shocked leveraged long market participants have always been thrown out of their positions by margin calls, and/or have been happy to sell contracts back to the short sellers at much lower prices. This process has always allowed short sellers to cover short positions at a profit. If for some reason naked shorts needed to deliver, they could always count on various European central banks (and some say the Fed basement repository) to backstop them, releasing tons of physical gold into the market. It seemed that there were always another 34 tons or so of gold dumped at strategic times to bring down fast rising prices. Meanwhile, huge physical market demand in Asia and severe shortages buffered the downside. Because of the physical demand, prices steadily increased but, perhaps, at a much slower pace than would have been the case in the absence of market manipulation.
Rarely was there ever a serious short-squeeze. Rarely, that is, until Friday of last week when the deliveries demanded by non-leveraged long buyers reached record levels. In spite of an avalanche of complaints from gold and silver investors, the CFTC (Commodity Futures Trading Commission) has never bothered to audit even one vault to see if the short sellers really have the alleged gold and silver they claim to have. There is a legal requirement that, in every futures contract that promises to deliver a physical commodity, the short seller must be 90% covered by either a stockpile of the commodity or appropriate forward contracts with primary producers (such as miners). Inaction by CFTC, in the face of obvious market manipulation, implies a historical government endorsed price management.
Things, however, are changing fast. As previously stated, the first major mini-panic among COMEX gold short sellers happened last Friday. As of Wednesday morning, about 11,500 delivery demands for 100 ounce ingots were made at COMEX, which represents about 5% of the previous open interest. Another 2,000 contracts are still open, and a large percentage of those will probably demand delivery. These demands compare to the usual ½ to 1% of all contracts.
The U.S. economy is in shambles. Both commercial and investment banks are insolvent. European central banks no longer want to sell gold. China wants to buy 360 tons of it as soon as humanly possible, and as soon as it can be done without sending the price into the stratosphere. A close look at the Federal Reserve balance sheet tells us that Ben Bernanke eventually intends to devalue the U.S. dollar against gold. There has been a vast expansion of Fed credit, which has risen from $932 billion to $2.25 trillion in the last two and a half months. The Fed has bought nearly all toxic bank assets that were supposed to be purchased pursuant by the $700 billion Congressional bank bailout.
Official bailout funds have been used to buy equity interests in the various banks instead. By avoiding the use of monitored Congressional funds, the Fed has embarked on a secretive campaign to buy toxic assets. They have refused to give any accounting of their activities, even though they are using taxpayer money to do this. The Fed has refused, for example, to comply with a “freedom of information act” request from Bloomberg News. That refusal is now the subject of a major lawsuit.
The Federal Reserve has embarked on the biggest money printing surge in history, though the world economy has yet to feel its effect. To prevent newly printed dollars from causing immediate hyperinflation, these newly printed dollars have been temporarily sequestered into the banking industry’s reserves, rather than being released for general use. This was done in a number of creative ways.
First, the number of “reverse repurchase agreements” has been increased to $97 billion. A “repurchase agreement” is a non-recourse method by which the Fed increases the money supply by paying dollars for collateral. The collateral, in this case, are toxic defaulting mortgage bonds that banks want to be rid of. The cash enters the system and theoretically stimulates the economy because it supplies banks with money to make loans with.
A “reverse repurchase agreement” is the exact opposite. It is a method of reducing the money supply by selling bonds to the banks, and taking the cash back out of the system. In this case, the Fed gave banks cash for toxic defaulting mortgage bonds. Then, it took the same cash back by selling the banks new treasury bills just received from the U.S. Treasury. The Fed, in turn, bought these T-bills with the newly printed dollars. The banks, having gotten rid of toxic assets, were allowed to transfer private risk to the taxpayers. This process bolsters bank balance sheets by privatizing bank profits, and socializing bank losses.
At the same time, the U.S. Treasury has been very busy selling newly printed Treasury bills to anyone foolish enough to buy them. To a large extent, the fools reside overseas, but some reside inside this country, and the sale of these U.S. bonds has resulted in a substantial inflow of foreign reserves to the Treasury. Banks have also been offered favorable interest rates on both reserve and non-reserve deposits held at the Fed.
This was combined with what is probably a tacit agreement by which the banks were given the money and led to redeposit most newly printed cash back into the Fed, in a category known as “Reserve balances with Federal Reserve Banks”. This category has ballooned from $8 billion in September to $578 billion on November 28th.
On October 9, 2008, the Federal Reserve began paying interest on deposits at Federal Reserve Banks. The overnight rate happens to have dropped way below the “official” federal funds rate. Meanwhile, rates paid by the Fed on required deposits are only .1% less than the federal funds rate, and on voluntary deposits only .35% less than the federal funds rate. Accordingly, U.S. banks can engage in a dollar based one-nation carry trade, which further sequesters the newly printed dollars.
Banks are borrowing from the Fed, then taking the same money, redepositing it, and earning a spread on the interest rate differential. Banks can also deposit newly printed dollars into a category known as “Deposits with Federal Reserve Banks, other than reserve balances.” This category also earns interest in a similar way, and has risen from $12 billion to $554 billion in the same time period. The funds will eventually be used for direct lending from the Fed to open market borrowers, at huge levels of risk that even the free-wheeling cowboys who run things at America’s private banks are not willing to accept.
That being said, most money center banks in America are certainly NOT risk averse, even now. People who are bailed out of foolish decisions never become risk averse. They are, however, very insolvent, and, aside from the non-recourse provisions of Fed repurchase agreements, they would prefer, for bad publicity reasons, not to default on their obligations to the Fed. Aside from the newly printed dollars given to them by the Fed and the recent transfer of all risk to the taxpayers, they have no liquidity of their own with which to make new loans. That is why they aren’t making any. The Fed will eventually make the loans itself and take all the risk, while using the private banking system as merely a means for delivery.
Right now, however, the Fed wants to sequester the new dollars, until the U.S. Treasury has finished the major part of its funding activities. That will allow the Treasury to borrow money at very low rates. The Fed intends to feed money into the system, but at the minimum rate needed to prevent the DOW index from staying under 8,000 for any significant period of time. Right now, most measures are designed simply to stop U.S. banking laws from automatically requiring the closure of most big banks.
The extent of manipulations engaged in by this Federal Reserve is mind numbing. The total number of sequestered dollars has now reached well in excess of $1.2 trillion dollars. That means that Fed credit, so far, has been effectively increased only by about 10%, over the last 2.5 months, rather than 150% that appears on the surface of the Fed balance sheet. The rest is temporarily sequestered.
Back in July, the U.S. Treasury, through the ESF (Exchange Stabilization Fund), sold billions of euros and, I believe, established a dollar sequestering “derivative” by paying interest, perhaps in Euros, to foreign money center banks. This was designed to keep dollars out of circulation, overseas. It was the beginning of the dollar bull back on July 15th.
I had thought, at the time, with good reason, that the U.S. would run out of foreign exchange and would be forced to close down the operation within a few months. I underestimated Ben Bernanke.
Instead, the Fed managed to establish currency swap lines with various foreign nations, under the guise of supplying them with dollars. This need for dollars arose partly as a result of the actions of the Fed, in sequestering Eurodollars in July, and partly as a result of the multiple credit default events which triggered over $2.5 trillion worth of selling in the stock and commodities markets, as 50 to 1 leveraged players were forced to cover about $50 billion worth of credit default insurance obligations.
In truth, the Fed needs the foreign currency more than the foreign central banks need dollars. The Fed is using its new foreign currency resources, in part, to control the value of the dollar, and to ensure that U.S. bailout bonds are sold for the highest possible prices at the lowest possible long term costs. Anyone who buys long term Treasury bills is going to lose a fortune of money in the long term.
The Fed has also taken a number of steps beyond those already discussed to restrict aspects of the normal money supply which most strongly affect exchange rates. For example, they only allowed “currency in circulation” to rise by $33 billion in aggregate, while at the same time increasing foreign reverse repurchase agreements to reduce foreign availability of dollars by $30 billion, and reducing the “other liabilities” category dollar availability by another $7 billion. Since it is likely that “other liabilities” involve foreign held dollars, this resulted in a net deficit of $4 billion on foreign exchange markets, as compared to September, 2008.
All these actions, taken together, have supported the dollar overseas, and led to a breakdown of the commodities markets. The adverse effect of a paradoxically rising dollar has been especially severe in dollar dependent commodity producing nations, such as Ukraine.
The net effect is that the U.S. dollar, in spite of terrible fundamentals, is now King of the Currencies once again, at least temporarily. The rising value of the dollar happens also to support naked short sellers of gold and silver, on COMEX, and these are old friends of the Federal Reserve. Supply and demand ultimately determine the price of gold but, in the shorter term, it is inversely tethered to the dollar. When the dollar is artificially high, gold prices will often plunge artificially low.
But, in short, the Fed currently has gained complete control over the value of the dollar. It can now adjust and micromange the dollar on a day-to-day basis. All it needs to do is open and close the “dollar spigot.” When they want the dollar to rise, the Fed can reduce the number of sequestered dollars. When they want it to fall, they simply ease up, releasing dollars into the financial markets. There is only one problem. Real investors are fleeing the stock market, and stock indexes are becoming more and more dependent upon government cash in order to avoid collapse.
People are liquidating holdings in mutual funds, and redeeming against hedge funds at a fantastic rate. This has created heavy downward pressure on stock prices. If the DOW falls below 8,000 for any significant amount of time, most big American insurance companies will be forced to recognize huge losses on their portfolios, and will become insolvent. Insolvent insurers, like insolvent banks, must be closed by their regulators as a matter of law. Obviously, mass insurer bankruptcies would be yet another major destabilizing slap in the face to an increasingly unstable economy.
The Fed now has only two ways to stop this. One is by brute force. It can buy securities directly, through its primary dealers, thereby supporting and pumping up stock prices. It has done a lot of that in the past few weeks, but this method is highly inefficient and costly. It is better to catalyze upward market movement rather than force it. Catalysis of markets involves opening up the money spigot a bit, allowing some of the sequestered funds to bleed back into the system. This allows the stock market to rise or stabilize naturally, as the equivalent of inflation is created mostly in the stock market without substantial bleed through. At the same time, however, opening the money spigot reduces the value of the dollar and causes gold prices to rise. Rising gold price adversely affects COMEX short sellers who are, as previously stated, old friends of the Federal Reserve.
Gold buying enthusiasm, everywhere but at the COMEX, is at record levels, whereas stock market investing appetite is low. For this reason, when the Fed tried to constrict the money supply on Monday, it caused more damage to the stock market than to the price of gold. Gold declined by over 5%, but the S&P 500 collapsed by over 9%. The next day, the Fed eased up on the money supply spigot, allowing the dollar to fall and the stock market to reflate. If the Fed repeats this performance over and over again, stock investor psychology will be seriously harmed. Withdrawals from mutual and hedge funds will accelerate. The stock market will sink at an uncontrollable rate, and the world will surge onward toward Great Depression II, much worse than the first. At some point, there will be nothing the Fed can do about it, no matter what manipulations it attempts. Hopefully Ben Bernanke is aware of the dangerous nature of the game he is playing.
The Federal Reserve must now make a tough choice. In the past, Federal Reserve Chairmen may have felt it necessary to support regular attacks on gold prices to dissuade conservative people from putting a majority of their capital into gold. Now, however, the world economy needs much higher gold prices in order to devalue paper money, not against other currencies in a "beggar thy neighbor" policy, but against itself. This can jump start the system. If the Fed continued to support gold price suppression, that would collapse the stock market far deeper than they can afford, most insurers will end up bankrupt, and there will be no hope of avoiding Great Depression II.
I think Ben Bernanke is aware of this. Gold shorts will be abandoned, to avoid financial catastrophe. In commenting, I take a practical view, accepting what appears to be so, without passing judgment on the acts and omissions of the last 21 years.
Anyone who reads the written works of our Fed Chairman knows that Bernanke’s long term plan involves devaluing the dollar against gold. This is the exact opposite of most prior Fed Chairmen. He has overtly stated his intentions toward gold, many times, in various articles, speeches and treatises written before he became Fed Chairman. He often extols the virtues of former President Franklin Roosevelt’s gold revaluation/dollar devaluation, back in 1934, and credits it with saving the nation from the Great Depression. According to Bernanke, devaluation of the dollar against gold was so effective in stimulating economic activity that the stock market rose sharply in 1934, immediately thereafter. That is something that the Fed wants to see happen again.
It is only a matter of time before gold is allowed to rise to its natural level. Assuming that about half of the current increase in Fed credit is eventually neutralized, the monetized value of gold should be allowed to rise to between $7,500 and $9,000 per ounce as the world goes back to some type of gold standard. In the nearer term, gold will rise to about $2,000 per ounce, as the Fed abandons a hopeless campaign to support COMEX short sellers, in favor of saving the other, more productive, functions of the various banks and insurers.
Revaluation of gold, and a return to the gold standard, is the only way that hyperinflation can be avoided while large numbers of paper currency units are released into the economy. This is because most of the rise in prices can be filtered into gold. As the asset value of gold rises, it will soak up excess dollars, euros, pounds, etc., while the appearance of an increased number of currency units will stimulate investor psychology, and lending and economic output will increase, all over the world. Ben Bernanke and the other members of the FOMC Committee must know this, because it is basic economics.
Many venerable names in banking agree, although none have gone so far as to take their thoughts to the natural conclusion. Both JP Morgan Chase's and Citibank’s analysts, for example, are predicting a huge rise in the price of gold. That is interesting because GATA has come up with fairly compelling evidence that JP Morgan Chase (JPM) and HSBC (HBC) may have been big COMEX naked short sellers in the past.
Goldman Sachs (GS) is also a huge bullion bank, which allegedly is heavily involved in downward gold price manipulation. However, this month, both HSBC and GS took lots of deliveries of gold from COMEX. Given the size and bureaucracy at such firms, it is certainly possible for the majority of traders to be entirely honest, while others, at the same firm, may be totally corrupt.
More important, however, than dwelling on the accuracy of conspiracy theories is the fact that huge international banking firms normally do not take metal deliveries from futures markets. They normally buy on the London spot market. The fact that they are demanding delivery from COMEX means one of two things. Either the London bullion exchanges have run out of gold, or these firms are finding it cheaper to buy gold as a “future” than as a spot exchange.
Smart traders at big firms may be buying on COMEX to sell into the spot market, for a profit. This pricing condition is known as “backwardation”. Backwardation is always the first sign that a huge price rise is about to happen. In the absence of backwardation, there is no rational explanation as to why HSBC, Bank of Nova Scotia (BNS), Goldman Sachs, and others are forcing COMEX to make large deliveries.
The fact that this backwardation is hidden from the public eye is not surprising. In spite of the ostensible existence of a so-called “London fix”, 96% of all OTC transactions are secret and unreported. The transactions happen solely between two parties, and are done opaquely, in complete darkness. The current London fix may well be just as fake as the bank interest rate reports that comprised LIBOR proved to be, just a few months ago.
It won’t matter much if you purchase gold at $750, $800, $850, $900 per ounce, or even much higher. All of these prices will be looking extraordinarily cheap in a few months. The price of our pretty yellow metal is about to explode, and it is probably going to soar, eventually, to levels that not even most gold bugs imagine. COMEX gold shorts will be playing the price a bit longer, in an attempt to shake out some remaining independent leveraged longs. Once that is finished, however, and it will be finished soon, the price will start to rise very quickly.
Tusk i Platforma Obywateska ma to na sumieniu.
Nie dla Polskich szpitali, na drogi, szkoly, Uniwersytety Polskie ale dla bogatych, ktorzy sie juz dorobili na manipulacji Zlotego
Goldman sachs manipulation of the Polish Zloty.
Profesor jest zdania że nic nikomu się nie należy ( w kwestii odszkodowań )
Wypowiedź z audycji minął miesiąc z Tv Trwam.
Bogusław Wolniewicz o europejskim Dekalogu i nowym Jahwe
Smierć rotmistrza Pileckiego 1/9
ZBRODNIE KOMUNISTÓW- "Gen. August Emil Fieldorf 'Nil' " 1/2
Ile pieniędzy zainwestował B.Komorowski w parabank Janusza Palucha?
Ile pieniędzy zainwestował B.Komorowski w parabank Janusza Palucha?
Skąd dysponował taką kwotą w 1991r.?
Atheism is commonly described as the position that there are no deities.[1] It can also mean the rejection of belief in the existence of deities.[2] A broader meaning is simply the absence of belief that any deities exist.[3] Atheism is distinguished from theism,[4] which in its most general form is belief that at least one deity exists.[5][6]
The term atheism originated from the Greek ἄθεος (atheos), meaning "without gods", which was applied with a negative connotation to those thought to reject the gods worshiped by the larger society. With the spread of freethought, skeptical inquiry, and subsequent increase in criticism of religion, application of the term narrowed in scope. The first individuals to identify themselves as "atheist" appeared in the 18th century. Today, about 2.3% of the world's population describes itself as atheist, while a further 11.9% is described as nontheist.[7] Between 64% and 65% of Japanese describe themselves as atheists, agnostics, or non-believers,[8][9] and 48% in Russia.[8] The percentage of such persons in European Union member states ranges as low as single digits in Italy and some other countries, and up to 85% in Sweden.[8]
Atheists tend to lean towards skepticism regarding supernatural claims, citing a lack of empirical evidence. Common rationales for not believing in any deity include the problem of evil, the argument from inconsistent revelations, and the argument from nonbelief. Other arguments for atheism range from the philosophical to the social to the historical. Although some atheists tend toward secular philosophies such as humanism,[10] rationalism, and naturalism,[11] there is no one ideology or set of
Fragment tzw.”Raportu o likwidacji WSI” (strona 78 i 79)
„Służby interesowały się również kontaktami finansowymi Komorowskiego i Rayzachera z Januszem Paluchem, który prowadził tzw. „działalność parabankową”. Komorowski, Rayzacher i Benedyk mieli zainwestować
w przedsięwzięcie Palucha 260 tys. DEM. Płk Janusz Paluch działał wśród oficerów, a jego pośrednikiem
w przyjmowaniu lokat był m.in. ppłk Janusz Rudziński(118).
Po bankructwie Palucha (wiosną 1992 r.) ws. „TOMASZEWSKI”, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher chcieli odzyskać zainwestowane pieniądze przy pomocy wynajętych firm detektywistycznych, które wkrótce wycofały się
z umowy, obawiając się powiązań politycznych Palucha. Komorowskiemu sugerowano, że pieniądze może odzyskać kontrwywiad WSI, który pomógł innym oszukanym w ten sposób wysokim oficerom WP(119).
„TOMASZEWSKI” twierdził, że fundusze zbierane nieoficjalnie przez Palucha mogły posłużyć do sfinansowania biura wyborczego Lecha Wałęsy lub kandydata przez niego popieranego.(120) W czasie, gdy miał kłopoty
z policją, Paluch ukrywał się w mieszkaniu siostry Wachowskiego w Bydgoszczy a w listopadzie 1994 r.
zaproponował „TOMASZEWSKIEMU” wspólne interesy(121).”
(118) Według „Notatki służbowej” z 14.04.1995 r., sporządzonej przez kpt. Piotra Lenarta z Wydziału 2 Oddziału KW POW, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher w okresie 1991-92 powierzyli WS. „Tomaszewski” wysokie sumy pieniędzy, aby ten wpłacił je do tzw. „banku Palucha” za pośrednictwem płk. Janusza Rudzińskiego.
Cała suma opiewała na 260 tys.DM. Z odnalezionych dokumentów nie wynika, że WSI interesowały się źródłem
pochodzenia zgromadzonego kapitału. Według rozpoznania Kontrwywiadu Wojskowego, pieniądze wpłacali także
inni wyżsi oficerowie WP.
(119) W notatce WSI stwierdzono, że Rayzacher i Komorowski nie mieli „możliwości żądania zwrotu pieniędzy drogą prawną”. WS Tomaszewski dowiedział się, że „generałom udało się odzyskać pieniądze przy pomocy kontrwywiadu wojskowego”. Próbą odzyskania pieniędzy zajął się w imieniu Komorowskiego i Rayzachera WS „Tomaszewski”. Podjął się on obserwować Demola, w zamian za pomoc w odzyskaniu od Palucha pieniędzy.
W aktach nie ma informacji, czy próby odzyskania zainwestowanych pieniędzy przez ws. „Tomaszewski”, Komorowskiego i Rayzachera w „Bank Palucha” powiodły się. Brak też informacji, skąd tak dużą sumę
posiadali wyżej wymienieni. Nie wiadomo też, jak zakończyło się rozpracowanie Komorowskiego, Rayzachera
oraz wyższych oficerów WP.
Warzechy, Ziemkiewicze i inni. Starczy wam odwagi by zadać te dwa proste pytania?
Wkrótce będą odpowiedzi…
śli Narodowy Bank Polski nie przekaże do budżetu dodatkowych 4 mld zł, marszałek Sejmu może rozpocząć procedurę powołania nowego prezesa banku centralnego. Członkowie RPP mówią wprost: "To szantaż". - Na Piotra Wiesiołka pełniącego obowiązki prezesa NBP po tragicznej śmierci Sławomira Skrzypka wywierany jest polityczny nacisk, aby przekazał do budżetu pieniądze z rezerwy na stabilizację kursu złotego - alarmują rozmówcy "Naszego Dziennika".
- Decyzja rządowej większości w Radzie Polityki Pieniężnej o zwróceniu się do Zarządu NBP o ponowne skalkulowanie ryzyka i oszacowanie rezerwy na ryzyko kursowe jest formą szantażu: "Jak nie zrobicie po naszej myśli - powołamy nowego prezesa NBP" - potwierdza jeden z członków RPP proszący o zachowanie anonimowości.
NBP oszacował ryzyko zmiany kursów walutowych, jakie mogą wystąpić na przestrzeni 10 dni, a nie w skali jednego roku. Według tego wyliczenia odpis na rezerwę kursową umieszczony w sprawozdaniu wynosi 4,2 mld złotych. Sprawozdanie zostało pozytywnie ocenione przez jedną z największych międzynarodowych firm audytorsko-doradczych PriceWaterhouseCoopers. Im wyższy jest odpis na rezerwę wliczany w koszta, tym mniejszy zysk NBP przekaże do budżetu.
Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, przekonuje, że zarząd banku centralnego nie powinien korygować w dół rezerwy w sprawozdaniu, a raczej ją podwyższyć, ponieważ została ona wyliczona na minimalnym możliwym poziomie.
Warto podkreślić, że tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu, w której zginął prezes NBP Sławomir Skrzypek, marszałek Sejmu zapowiedział, że wskazanie kandydata na nowego prezesa będzie jedną z pierwszych jego decyzji. Komentatorzy ocenili, że Komorowski powinien jednak pozostawić tę decyzję nowo wybranemu prezydentowi, ponieważ sytuacja finansowa jest stabilna i nie zachodzi konieczność natychmiastowej obsady stanowiska. Ustawa mówi, że w razie nieobecności prezesa NBP jego funkcję obejmuje pierwszy zastępca prezesa, którym jest Piotr Wiesiołek, i to właśnie on przejął stery banku. W następnych dniach marszałek, pod naciskiem rynków finansowych zaniepokojonych perspektywą nominacji szefa banku centralnego z grona osób związanych z koalicją rządową, nieco wyhamował swoje zapędy. Dał jednak do zrozumienia, że będzie podejmował decyzje w zależności od wyniku sporu zarządu NBP z Radą Polityki Pieniężnej, gdzie większość mają członkowie nominowani z rekomendacji koalicji rządzącej. Po ostatnim posiedzeniu RPP Elżbieta Chojna-Duch zapytana, co będzie, jeśli zarząd banku nie zmieni sprawozdania, odpowiedziała, że Rada będzie się zastanawiać, co zrobić, ale oświadczyła, że są też inne różne procedury...
O utrzymaniu niezależności banku centralnego rozstrzygnie najbliższe posiedzenie Rady zaplanowane na 27 i 28 kwietnia. Zarząd ma na nim ponownie przedstawić do oceny sprawozdanie finansowe za 2009 rok. Czy będzie to dotychczasowy dokument, czy przeliczony po myśli rządu - na razie nie wiadomo. Do 30 kwietnia zaakceptowane przez RPP sprawozdanie powinno być przekazane Radzie Ministrów do zatwierdzenia. Dwa tygodnie później 95 proc. rocznego zysku NBP podlega odprowadzeniu do budżetu państwa. Gra toczy się o to, czy będzie to 4,2 mld zł, jak wyliczył bank, czy też dwukrotnie więcej - jak chce rząd - ale kosztem stabilności złotego.
Article by James Conrad on seekingalpha.com (dated from last December)
There is no other leveraged commodity market where short sellers increase their positions, materially, as the price rises, and increase them even more when prices are exploding, except gold and silver. The reason traders don’t normally do that is that it exposes short sellers to unlimited liability and risk. Yet, in both March and July 2008, and on countless occasions over the past 21 years, vast numbers of new gold and silver short positions were temporarily opened up, with the position holders seemingly unconcerned about the fact that precious metals had just risen exponentially, and that there was a very real potential they would bankrupt themselves with unlimited upside potential. Normal traders would not expose themselves to such unlimited risks.
I conclude, therefore, that over the last 21 years or so, “fake” precious metals supply in the form of promises of future delivery have habitually been increased when prices increase until increased “supply” managed to overwhelm increased demand, leading to a temporary price collapse. This is compounded by the fact that the futures prices on COMEX tend to dictate the “official” report price for the precious metals elsewhere.
After the market is broken, shell-shocked leveraged long market participants have always been thrown out of their positions by margin calls, and/or have been happy to sell contracts back to the short sellers at much lower prices. This process has always allowed short sellers to cover short positions at a profit. If for some reason naked shorts needed to deliver, they could always count on various European central banks (and some say the Fed basement repository) to backstop them, releasing tons of physical gold into the market. It seemed that there were always another 34 tons or so of gold dumped at strategic times to bring down fast rising prices. Meanwhile, huge physical market demand in Asia and severe shortages buffered the downside. Because of the physical demand, prices steadily increased but, perhaps, at a much slower pace than would have been the case in the absence of market manipulation.
Rarely was there ever a serious short-squeeze. Rarely, that is, until Friday of last week when the deliveries demanded by non-leveraged long buyers reached record levels. In spite of an avalanche of complaints from gold and silver investors, the CFTC (Commodity Futures Trading Commission) has never bothered to audit even one vault to see if the short sellers really have the alleged gold and silver they claim to have. There is a legal requirement that, in every futures contract that promises to deliver a physical commodity, the short seller must be 90% covered by either a stockpile of the commodity or appropriate forward contracts with primary producers (such as miners). Inaction by CFTC, in the face of obvious market manipulation, implies a historical government endorsed price management.
Things, however, are changing fast. As previously stated, the first major mini-panic among COMEX gold short sellers happened last Friday. As of Wednesday morning, about 11,500 delivery demands for 100 ounce ingots were made at COMEX, which represents about 5% of the previous open interest. Another 2,000 contracts are still open, and a large percentage of those will probably demand delivery. These demands compare to the usual ½ to 1% of all contracts.
The U.S. economy is in shambles. Both commercial and investment banks are insolvent. European central banks no longer want to sell gold. China wants to buy 360 tons of it as soon as humanly possible, and as soon as it can be done without sending the price into the stratosphere. A close look at the Federal Reserve balance sheet tells us that Ben Bernanke eventually intends to devalue the U.S. dollar against gold. There has been a vast expansion of Fed credit, which has risen from $932 billion to $2.25 trillion in the last two and a half months. The Fed has bought nearly all toxic bank assets that were supposed to be purchased pursuant by the $700 billion Congressional bank bailout.
Official bailout funds have been used to buy equity interests in the various banks instead. By avoiding the use of monitored Congressional funds, the Fed has embarked on a secretive campaign to buy toxic assets. They have refused to give any accounting of their activities, even though they are using taxpayer money to do this. The Fed has refused, for example, to comply with a “freedom of information act” request from Bloomberg News. That refusal is now the subject of a major lawsuit.
The Federal Reserve has embarked on the biggest money printing surge in history, though the world economy has yet to feel its effect. To prevent newly printed dollars from causing immediate hyperinflation, these newly printed dollars have been temporarily sequestered into the banking industry’s reserves, rather than being released for general use. This was done in a number of creative ways.
First, the number of “reverse repurchase agreements” has been increased to $97 billion. A “repurchase agreement” is a non-recourse method by which the Fed increases the money supply by paying dollars for collateral. The collateral, in this case, are toxic defaulting mortgage bonds that banks want to be rid of. The cash enters the system and theoretically stimulates the economy because it supplies banks with money to make loans with.
A “reverse repurchase agreement” is the exact opposite. It is a method of reducing the money supply by selling bonds to the banks, and taking the cash back out of the system. In this case, the Fed gave banks cash for toxic defaulting mortgage bonds. Then, it took the same cash back by selling the banks new treasury bills just received from the U.S. Treasury. The Fed, in turn, bought these T-bills with the newly printed dollars. The banks, having gotten rid of toxic assets, were allowed to transfer private risk to the taxpayers. This process bolsters bank balance sheets by privatizing bank profits, and socializing bank losses.
At the same time, the U.S. Treasury has been very busy selling newly printed Treasury bills to anyone foolish enough to buy them. To a large extent, the fools reside overseas, but some reside inside this country, and the sale of these U.S. bonds has resulted in a substantial inflow of foreign reserves to the Treasury. Banks have also been offered favorable interest rates on both reserve and non-reserve deposits held at the Fed.
This was combined with what is probably a tacit agreement by which the banks were given the money and led to redeposit most newly printed cash back into the Fed, in a category known as “Reserve balances with Federal Reserve Banks”. This category has ballooned from $8 billion in September to $578 billion on November 28th.
On October 9, 2008, the Federal Reserve began paying interest on deposits at Federal Reserve Banks. The overnight rate happens to have dropped way below the “official” federal funds rate. Meanwhile, rates paid by the Fed on required deposits are only .1% less than the federal funds rate, and on voluntary deposits only .35% less than the federal funds rate. Accordingly, U.S. banks can engage in a dollar based one-nation carry trade, which further sequesters the newly printed dollars.
Banks are borrowing from the Fed, then taking the same money, redepositing it, and earning a spread on the interest rate differential. Banks can also deposit newly printed dollars into a category known as “Deposits with Federal Reserve Banks, other than reserve balances.” This category also earns interest in a similar way, and has risen from $12 billion to $554 billion in the same time period. The funds will eventually be used for direct lending from the Fed to open market borrowers, at huge levels of risk that even the free-wheeling cowboys who run things at America’s private banks are not willing to accept.
That being said, most money center banks in America are certainly NOT risk averse, even now. People who are bailed out of foolish decisions never become risk averse. They are, however, very insolvent, and, aside from the non-recourse provisions of Fed repurchase agreements, they would prefer, for bad publicity reasons, not to default on their obligations to the Fed. Aside from the newly printed dollars given to them by the Fed and the recent transfer of all risk to the taxpayers, they have no liquidity of their own with which to make new loans. That is why they aren’t making any. The Fed will eventually make the loans itself and take all the risk, while using the private banking system as merely a means for delivery.
Right now, however, the Fed wants to sequester the new dollars, until the U.S. Treasury has finished the major part of its funding activities. That will allow the Treasury to borrow money at very low rates. The Fed intends to feed money into the system, but at the minimum rate needed to prevent the DOW index from staying under 8,000 for any significant period of time. Right now, most measures are designed simply to stop U.S. banking laws from automatically requiring the closure of most big banks.
The extent of manipulations engaged in by this Federal Reserve is mind numbing. The total number of sequestered dollars has now reached well in excess of $1.2 trillion dollars. That means that Fed credit, so far, has been effectively increased only by about 10%, over the last 2.5 months, rather than 150% that appears on the surface of the Fed balance sheet. The rest is temporarily sequestered.
Back in July, the U.S. Treasury, through the ESF (Exchange Stabilization Fund), sold billions of euros and, I believe, established a dollar sequestering “derivative” by paying interest, perhaps in Euros, to foreign money center banks. This was designed to keep dollars out of circulation, overseas. It was the beginning of the dollar bull back on July 15th.
I had thought, at the time, with good reason, that the U.S. would run out of foreign exchange and would be forced to close down the operation within a few months. I underestimated Ben Bernanke.
Instead, the Fed managed to establish currency swap lines with various foreign nations, under the guise of supplying them with dollars. This need for dollars arose partly as a result of the actions of the Fed, in sequestering Eurodollars in July, and partly as a result of the multiple credit default events which triggered over $2.5 trillion worth of selling in the stock and commodities markets, as 50 to 1 leveraged players were forced to cover about $50 billion worth of credit default insurance obligations.
In truth, the Fed needs the foreign currency more than the foreign central banks need dollars. The Fed is using its new foreign currency resources, in part, to control the value of the dollar, and to ensure that U.S. bailout bonds are sold for the highest possible prices at the lowest possible long term costs. Anyone who buys long term Treasury bills is going to lose a fortune of money in the long term.
The Fed has also taken a number of steps beyond those already discussed to restrict aspects of the normal money supply which most strongly affect exchange rates. For example, they only allowed “currency in circulation” to rise by $33 billion in aggregate, while at the same time increasing foreign reverse repurchase agreements to reduce foreign availability of dollars by $30 billion, and reducing the “other liabilities” category dollar availability by another $7 billion. Since it is likely that “other liabilities” involve foreign held dollars, this resulted in a net deficit of $4 billion on foreign exchange markets, as compared to September, 2008.
All these actions, taken together, have supported the dollar overseas, and led to a breakdown of the commodities markets. The adverse effect of a paradoxically rising dollar has been especially severe in dollar dependent commodity producing nations, such as Ukraine.
The net effect is that the U.S. dollar, in spite of terrible fundamentals, is now King of the Currencies once again, at least temporarily. The rising value of the dollar happens also to support naked short sellers of gold and silver, on COMEX, and these are old friends of the Federal Reserve. Supply and demand ultimately determine the price of gold but, in the shorter term, it is inversely tethered to the dollar. When the dollar is artificially high, gold prices will often plunge artificially low.
But, in short, the Fed currently has gained complete control over the value of the dollar. It can now adjust and micromange the dollar on a day-to-day basis. All it needs to do is open and close the “dollar spigot.” When they want the dollar to rise, the Fed can reduce the number of sequestered dollars. When they want it to fall, they simply ease up, releasing dollars into the financial markets. There is only one problem. Real investors are fleeing the stock market, and stock indexes are becoming more and more dependent upon government cash in order to avoid collapse.
People are liquidating holdings in mutual funds, and redeeming against hedge funds at a fantastic rate. This has created heavy downward pressure on stock prices. If the DOW falls below 8,000 for any significant amount of time, most big American insurance companies will be forced to recognize huge losses on their portfolios, and will become insolvent. Insolvent insurers, like insolvent banks, must be closed by their regulators as a matter of law. Obviously, mass insurer bankruptcies would be yet another major destabilizing slap in the face to an increasingly unstable economy.
The Fed now has only two ways to stop this. One is by brute force. It can buy securities directly, through its primary dealers, thereby supporting and pumping up stock prices. It has done a lot of that in the past few weeks, but this method is highly inefficient and costly. It is better to catalyze upward market movement rather than force it. Catalysis of markets involves opening up the money spigot a bit, allowing some of the sequestered funds to bleed back into the system. This allows the stock market to rise or stabilize naturally, as the equivalent of inflation is created mostly in the stock market without substantial bleed through. At the same time, however, opening the money spigot reduces the value of the dollar and causes gold prices to rise. Rising gold price adversely affects COMEX short sellers who are, as previously stated, old friends of the Federal Reserve.
Gold buying enthusiasm, everywhere but at the COMEX, is at record levels, whereas stock market investing appetite is low. For this reason, when the Fed tried to constrict the money supply on Monday, it caused more damage to the stock market than to the price of gold. Gold declined by over 5%, but the S&P 500 collapsed by over 9%. The next day, the Fed eased up on the money supply spigot, allowing the dollar to fall and the stock market to reflate. If the Fed repeats this performance over and over again, stock investor psychology will be seriously harmed. Withdrawals from mutual and hedge funds will accelerate. The stock market will sink at an uncontrollable rate, and the world will surge onward toward Great Depression II, much worse than the first. At some point, there will be nothing the Fed can do about it, no matter what manipulations it attempts. Hopefully Ben Bernanke is aware of the dangerous nature of the game he is playing.
The Federal Reserve must now make a tough choice. In the past, Federal Reserve Chairmen may have felt it necessary to support regular attacks on gold prices to dissuade conservative people from putting a majority of their capital into gold. Now, however, the world economy needs much higher gold prices in order to devalue paper money, not against other currencies in a "beggar thy neighbor" policy, but against itself. This can jump start the system. If the Fed continued to support gold price suppression, that would collapse the stock market far deeper than they can afford, most insurers will end up bankrupt, and there will be no hope of avoiding Great Depression II.
I think Ben Bernanke is aware of this. Gold shorts will be abandoned, to avoid financial catastrophe. In commenting, I take a practical view, accepting what appears to be so, without passing judgment on the acts and omissions of the last 21 years.
Anyone who reads the written works of our Fed Chairman knows that Bernanke’s long term plan involves devaluing the dollar against gold. This is the exact opposite of most prior Fed Chairmen. He has overtly stated his intentions toward gold, many times, in various articles, speeches and treatises written before he became Fed Chairman. He often extols the virtues of former President Franklin Roosevelt’s gold revaluation/dollar devaluation, back in 1934, and credits it with saving the nation from the Great Depression. According to Bernanke, devaluation of the dollar against gold was so effective in stimulating economic activity that the stock market rose sharply in 1934, immediately thereafter. That is something that the Fed wants to see happen again.
It is only a matter of time before gold is allowed to rise to its natural level. Assuming that about half of the current increase in Fed credit is eventually neutralized, the monetized value of gold should be allowed to rise to between $7,500 and $9,000 per ounce as the world goes back to some type of gold standard. In the nearer term, gold will rise to about $2,000 per ounce, as the Fed abandons a hopeless campaign to support COMEX short sellers, in favor of saving the other, more productive, functions of the various banks and insurers.
Revaluation of gold, and a return to the gold standard, is the only way that hyperinflation can be avoided while large numbers of paper currency units are released into the economy. This is because most of the rise in prices can be filtered into gold. As the asset value of gold rises, it will soak up excess dollars, euros, pounds, etc., while the appearance of an increased number of currency units will stimulate investor psychology, and lending and economic output will increase, all over the world. Ben Bernanke and the other members of the FOMC Committee must know this, because it is basic economics.
Many venerable names in banking agree, although none have gone so far as to take their thoughts to the natural conclusion. Both JP Morgan Chase's and Citibank’s analysts, for example, are predicting a huge rise in the price of gold. That is interesting because GATA has come up with fairly compelling evidence that JP Morgan Chase (JPM) and HSBC (HBC) may have been big COMEX naked short sellers in the past.
Goldman Sachs (GS) is also a huge bullion bank, which allegedly is heavily involved in downward gold price manipulation. However, this month, both HSBC and GS took lots of deliveries of gold from COMEX. Given the size and bureaucracy at such firms, it is certainly possible for the majority of traders to be entirely honest, while others, at the same firm, may be totally corrupt.
More important, however, than dwelling on the accuracy of conspiracy theories is the fact that huge international banking firms normally do not take metal deliveries from futures markets. They normally buy on the London spot market. The fact that they are demanding delivery from COMEX means one of two things. Either the London bullion exchanges have run out of gold, or these firms are finding it cheaper to buy gold as a “future” than as a spot exchange.
Smart traders at big firms may be buying on COMEX to sell into the spot market, for a profit. This pricing condition is known as “backwardation”. Backwardation is always the first sign that a huge price rise is about to happen. In the absence of backwardation, there is no rational explanation as to why HSBC, Bank of Nova Scotia (BNS), Goldman Sachs, and others are forcing COMEX to make large deliveries.
The fact that this backwardation is hidden from the public eye is not surprising. In spite of the ostensible existence of a so-called “London fix”, 96% of all OTC transactions are secret and unreported. The transactions happen solely between two parties, and are done opaquely, in complete darkness. The current London fix may well be just as fake as the bank interest rate reports that comprised LIBOR proved to be, just a few months ago.
It won’t matter much if you purchase gold at $750, $800, $850, $900 per ounce, or even much higher. All of these prices will be looking extraordinarily cheap in a few months. The price of our pretty yellow metal is about to explode, and it is probably going to soar, eventually, to levels that not even most gold bugs imagine. COMEX gold shorts will be playing the price a bit longer, in an attempt to shake out some remaining independent leveraged longs. Once that is finished, however, and it will be finished soon, the price will start to rise very quickly.
US Departament of State Discrimination of the Polish Nationals People's of Poland.
US Departament of State Discrimination of the Polish Nationals People's of Poland.
The only possibility to make an appointment with the US consular officer in Poland is to call the info line 0 701 77 44 00 or *740 94 00 from the cell phones. The call costs 4.00 PLN plus 22% VAT for one minute. It takes about 10 minutes to make an appointment over the phone. So it costs about 48.80 PLN to arrange the appointment. In English version there is no information about possibility to pay 22 PLN with Visa or MasterCard by calling to the Embassy number +48 22 523 2000
http://poland.usembassy.gov/poland/how_to_apply.html
Slovakia
There is no fee for scheduling an appointment with the consular officer. This is done by the internet webpage. Below are appropriate links.
http://slovakia.usembassy.gov/non-immigrant-visas.html
http://slovakia.usembassy.gov/scheduling-a-visa-interview.html
https://evisaforms.state.gov/default.asp?postcode=BTS&appcode=3
https://evisaforms.state.gov/make_barcode.asp
https://evisaforms.state.gov/make_nocalendar.asp
Czech Republic
There is no fee for scheduling an appointment with the consular officer. This is done by the internet webpage. Below are appropriate links.
http://prague.usembassy.gov/non-immigrant_visas.html
https://evisaforms.state.gov/default.asp?postcode=PRG&appcode=3
https://evisaforms.state.gov/make_barcode.asp
https://evisaforms.state.gov/make_nocalendar.asp
Germany
There are two ways of applying for appointment with the consular officer online and by phone. Online appointment procedure costs 10 US dollars. Through the telephone you should call 0900 1-850055. It costs EUR 1.86/min from landline . Mobile phone providers might offer different tariffs. You can call and pay for the service using a credit card by calling +49 (0)9131-772-2270 You will be charged for the long-distance call and a EUR 15 service charge will be billed through your credit card.
http://germany.usembassy.gov/visa/niv/
http://germany.usembassy.gov/visa/niv/apply/
http://germany.usembassy.gov/visa/niv/step4/
Lithuania
There is no fee for scheduling an appointment with the consular officer. This is done by the internet webpage. Below are appropriate links.
http://vilnius.usembassy.gov/non-immigrant_visas.html
https://evisaforms.state.gov/default.asp?postcode=VIL&appcode=3
https://evisaforms.state.gov/make_barcode.asp
https://evisaforms.state.gov/make_nocalendar.asp
Ukraine
To make an appointment with the consular officer you should call 044-207-7071. If calling from the United States, the telephone number is 1-888-826-2340. You must pay 12 US dollars for 8 minutes call and you must purchase a PIN.
http://kyiv.usembassy.gov/call_center_eng.html
Belarus
Issuing tourist visas is suspended because of limited number of diplomatic personnel.
http://minsk.usembassy.gov/non-immigrant_visas.html
Russia
Visas to the USA are managed by the company Pony Express.
Polish-American Contributions To Our Nation
The United States of America is a country shaped by immigrants. All people that are citizens today have either come here themselves, or their ancestors came here, through immigration. Even the people known as "Native Americans" are immigrants that came here 10,000 years ago. Of these many peoples, one particular group has made many great contributions to this country. This group is the Polish-Americans. Through the history of the U.S., the Polish-Americans have made significant strides and accomplishments in politics, art, the military, and science.
Even though the greatest wave of Polish-Americans immigrated to this country from 1870 to 1920, Poles have been involved in America since even before there was a United States. There are reports of a Polish Legion attached to the English exploration in 1607. Also, a great number of Poles fought for the colonials in the American Revolution. The people of Poland identified with the American colonists’ struggle for independence, because they to were in a similar struggle during the 1770’s.
Despite discrimination from Anglo-Saxon, Protestant Americans, the Polish-Americans made the best of their new home, and flourished as a proud community. Polish-Americans never lost their ethnic identity. Family was the fundamental unit in their life. They also carried on the strong Polish Catholic tradition. One strong characteristic of the Polish-Americans was that they never forgot the struggles of their ancestors. Polish-Americans took a great interest in the affairs of their new country. The first Polish-American political club, the "Kosciuszko Club," established in 1871, had this motto, "A good Pole is a good American citizen."
Many Polish-Americans have accomplished great things in U.S. politics. Edmund Muskie-(Marciszewski) was a very successful U.S. politician. He was the first popularly elected Democratic Senator, and he served as a Senator in Maine for 22 years. He made two attempts at the White House; once in 1968 as vice-president on the Humphrey ticket, and in 1972 as a Democratic candidate for president. He later served the government as Secretary of State in 1980. Here he helped resolve the Iran hostage situation. He also served on the Tower Commission that probed the Iran-Contra scandal. Another successful Polish-American in politics was Dr. Zbigniew Brzezinski, who was one of the US’s leading foreign policy statesmen. He is a professor of American Foreign Policy at the Paul Nitze School of Advanced International Studies. He was awarded the Presidential Medal of Freedom for his role in the normalization of relations between the U.S. and China. He also wrote many books on political philosophy.
In the American art world, there have been many accomplishments by Polish-Americans. A Polish-American sculptor and artist, Korczak Ziolkowski, is the creator of the statue of Crazy Horse in the Dakota Black Hills. He was also a member of the artist team that sculpted the heads of presidents on Mt. Rushmore. In one interview with him, Ziolkowski said, "Artistic talent is a gift given to you, it can very seldom be taught to you. Be bold. Always be bold. Know your subject until you feel your subject." Another Polish-American, Ed Paschke, was a contemporary painter, who was a featured Chicago Abstract Imagist. His style centers on elaborate masks and depersonalized, partial figures that exist in an airless world. Paschke’s subjects "exhibit this yearning to be understood, but their masks reveal no meaning(Daniels, pg.45)."
Throughout the history of the U.S., many Polish-Americans have served with honor in the military. Tadeusz Kosciuszko was a political leader and philosopher that served in the Colonial army against the British in the American Revolution. He was a great military strategist that set up the American defenses at the great Battle of Saratoga, the turning point of the Revolution. He also built West Point. He was also a patriot in his native homeland of Poland. The plaque upon his statue at the military academy reads "Hero of two worlds." Kosciuszko is also known as the "Pioneer of Negro Emancipation." Upon his death, he stipulated that all of his property and wealth should go toward "the charitable purposes of educating and emancipating as many children of bondage in this country as it should be adequate."
General Pulaski, a Pole, came to the aid of the Americans during the revolution, and gave his life in the Battle of Savanah. Wladimir B. Krzyzanowski was a Polish-American that fought for the Union in the Civil War. He organized a "Polish Legion," which was made up of Polish-Americans and Polish immigrants. He led a bayonet charge that won the battle of Cross Creek in 1862. At the battle of Groveton, Krzyzanowski’s troops captured part of "Stonewall" Jackson’s army. He also fought in the 2nd Bull Run and Chancellorsville. His "Polish Legion" lost more than 50% of its men at Gettysburgh on July 1st. He was the General that led the counter-offensive that saved Cemetery Ridge. He was later involved in the sieges of Chattanooga and Knoxville. After the war, Krzyzanowski worked in the U.S. Treasury Department, serving in the Reconstruction Districts of Georgia, Florida, and Virginia. He was also the Reconstruction governor of Alabama. He was elected the first Governor of Alaska. Krzyzanowski was also a champion of the "Women’s Revolution" and he spoke many times in favor of women’s suffrage.
In the field of science, many Polish-Americans have made great contributions. Stephanie Kwolek invented Kevlar, the fiber used in bullet proof vests, while working for DuPont in 1960. She was inducted into the National Inventors Hall of Fame. Mrs. Kwolek has received 20 awards for her work and achievements in science. She has received the National Medal of Technology, the nation’s highest technology award, and she has also received the Perkin Award, the most prestigious award in the applied sciences. Bronislaw Malinowski, one of the founders of Cultural Anthropology, is famous for his research in the Trobriand Islands. He came up with the idea of four categories of myth: function and practice, context and meaning, anthropology and psychoanalysis, and conceptual mankind. He is known as one of America’s greatest universal thinkers. Stanislaw Ulam, a great mathematician, wrote many books on mathematics. He was one of the creators of the A-bomb and the H-bomb for the United States military.
As you can see, many Polish-Americans have made great contributions to our country. It is truly a great thing that these men and women never forgot their heritage. They worked so hard for the U.S., but never lost sight of their roots in Eastern Europe. Poland as a country has overcome so much, and so have the Polish people. The Polish-American people not only honor themselves and our country, but they honor the land of their ancestors as well. Many Polish-American groups help out the community on the daily, and in the future, many more Polish-Americans will contribute to our country, and lead the United States into the 21st Century.
Tadeusz Kosciuszko
(1746-1817)
Two hundred and fifty one years have passed since in February 1746, in the Eastern territories of the Kingdom of Poland, the man to whom these words are addressed was born. The man who was to become the symbol of alliance between countries so distant in space yet so close in their love of freedom.
A cadet of the Military Academy in Warsaw, an outstanding, educated in France engineer - strategist, a hero of the U.S. War of Independence, the commander-in-chief of the only Polish uprising to be named after its leader - Kosciuszko Rising.
Tadeusz Kosciuszko. This - how difficult for them a name - the American people have imprinted in gold onto the pages recording the dramatic history of the struggle for independence. History spanning the time from the moment when on October 18th 1776 the Leader of the Congress signed - with the words "... with great faith and trust in tour patriotism, virtues and loyalty ..." - Kosciuszko's nomination for the colonel of the American Army, till the day of November 25th, 1783 when General Kosciuszko accompanied the Commander-in-Chief George Washington on his triumphant return to New York.
On the great map of the United States of America there still shine with the glare of victory and faithful memory the battlefields where Kosciuszko fought. Saratoga - regarded as the "turning point" in the history of the War of Independence, fortified by "the young Polish engineer" that won the words of highest esteem from Horatio Gates, his commander.
West Point - the stronghold called by Washington "the most important post in America" where Tadeusz Kosciuszko, in the words of that supreme commander, had "chief direction and superintendence". The Yadkin and Dan rivers in North Carolina and Virginia where the crossing directed by Kosciuszko twice rescued the army from the enemy, compelling its commander, General Nathaneal Greene to call his chief engineer "one of the most helpful and congenial companions", stressing his "perseverance, determination, indefatigable efforts" as well as his "incomparable modesty".
"From one man we can have but one life" - wrote about Kosciuszko President Thomas Jefferson ' "and you gave us the most valuable and active part of yours, and we are now enjoying and improving its effects. Every sound American, sincere votary of freedom loves and honors you...".
The New York bridge that bears the name of Tadeusz Kosciuszko is crowned at the top with the emblems of both our states. They differ in shape but the symbol is the same. An eagle. American and Polish.
Tadeusz Kosciuszko came from a family of small landed gentry. He attended the Cadet School and in 1770 left for Paris to continue his studies. There, he became acquainted with the progressive ideology of the French Enlightenment. Poland was undergoing the first partition of 1772 when Kosciuszko was in France. In 1776 Kosciuszko left for America and took part in the fight for the freedom of the North American colonies.
Back in Poland in 1784, Kosciuszko helped organize the Polish Army which was enlarged by provisions contained in the statutes of the Four-Year Seym and participated in the 1792 war against Russia.
An armed insurrection broke out in Poland in 1794. Kosciuszko returned to the country and was appointed commander-in-chief of the armed forces with powers of a dictator.
On March 24th Kosciuszko took his oath in Cracow: "I swear to the whole Polish nation that I shall not use the power vested in me for private oppression but that I shall exercise this power only in the defense of the whole of the frontiers and to regain the independence of the Nation and to establish universal freedom". Wishing to draw the peasant masses into the fight for liberty, Kosciuszko proclaimed what is called the Po³aniec Universal in which he abolished serfdom, reduced the corvee - or unpaid labour for the lord - and freed peasants who served in the army from this duty.
After several victorious battles in October, 1794, the Polish forces suffered a defeat at Maciejowice. The commander, heavily wounded in the field, was taken prisoner. Kosciuszko remained in Russia as a prisoner until 1796. After his release Kosciuszko lived in the West.
Kosciuszko died in Switzerland in 1817. his body was brought to Poland and laid to rest in the royal crypt at Wawel Castle.
"The effusion of friendship and my warmest toward you which not time will alter. Your principles and dispositions were made to be honored, revered and loved. True to a single object, the freedom and happiness of man..." - so wrote the President of the United States Thomas Jefferson to his friend, American and Polish army general Tadeusz Kosciuszko.
GENERAL PULASKI MEMORIAL DAY, 2009 BY THE PRESIDENT OF THE UNITED STATES OF AMERICA
GENERAL PULASKI MEMORIAL DAY, 2009 BY THE PRESIDENT OF THE UNITED STATES OF AMERICA
Each year on this day, Americans pause to remember a patriot and champion of liberty who fought valiantly for the freedom of our Nation. During our struggle for independence, General Casimir Pulaski displayed heroic leadership and ultimately sacrificed his life in service to our country. His commitment to liberty remains an inspiration to us today, 230 years later, and it serves as a reflection of the many contributions Polish Americans have made to our national identity.
Born in Poland in 1745, Brigadier General Casimir Pulaski witnessed the occupation of Poland by foreign troops during his youth. He joined the struggle for Polish independence in 1768, fighting alongside his father with unwavering determination. Despite the tremendous courage of Pulaski and his compatriots, the foreign forces prevailed and Poland was divided among three of its neighbors. The young Casimir Pulaski was exiled, and, while in Paris, met America's envoy to France, Benjamin Franklin, and learned of our nascent quest for independence.
Arriving in America during the summer of 1777, General Pulaski quickly earned a commission and led his troops with admirable skill in a number of important campaigns. He would eventually become known as the "Father of the American Cavalry." In 1779, Pulaski was mortally wounded during the siege of Savannah while trying to rally his troops under heavy enemy fire. Before laying down his life for the United States, this Polish and American hero had earned a reputation for his idealism and his courageous spirit.
Pulaski's ideals live on today in the many Polish-American communities across the country. These neighborhoods continue to celebrate Polish culture, while adding immeasurably to our national identity. Their contributions have expanded our collective knowledge, pushing the boundaries of science, business, and the arts. With each passing year, the cooperation between the United States and Poland grows, supported by the dedication and commitment of Polish Americans to our shared history. Today, as we remember General Pulaski, we celebrate our strong friendship with Poland, and honor those Americans of Polish heritage.
NOW, THEREFORE, I, BARACK OBAMA, President of the United States of America, by virtue of the authority vested in me by the Constitution and the laws of the United States, do hereby proclaim Sunday, October 11, 2009, as General Pulaski Memorial Day. I encourage all Americans to commemorate this occasion with appropriate programs and activities paying tribute to Casimir Pulaski and honoring all those who defend the freedom of our great Nation.
IN WITNESS WHEREOF, I have hereunto set my hand this ninth day of October, in the year of our Lord two thousand nine, and of the Independence of the United States of America the two hundred and thirty-fourth.
BARACK OBAMA
Parade of West Point Cadets and remembrance ceremony during the 262nd Anniversary of the Birth of Tadeusz Kosciuszko, which took place in West Point at April 26, 2008.
This video was created by Piotr Kajstura.
Norman Davies on Polish history
Casimir Pulaski was born in Podalia, Poland, on March 4, 1747. He had five sisters and two brothers. His father gave him a pony when he was five years old and a horse when he was eight years old. As a child, Casimir learned how to shoot a bulls-eye while riding a horse. His father sent him to Warsaw to go to school. Then his father sent him to the Court of Courtland to be a page for the Duke of Courtland. While Pulaski was there, the Russians took over Courtland, so Casimir had to return to Warsaw.
Pulaski's father organized a group called The Knights of the Holy Cross. The Knights fought against the Russians, because the Russians were trying to take over Poland. Pulaski recruited men to be in the Knights, and he fought with the Knights. They fought bravely against the Russians, but they lost. Casimir and the rest of the Knights were captured and sent to prison. Then he was banished from Poland. He went to Turkey. He and his father and his brothers trained men to fight against Russia. The Russians tried to capture them, but Pulaski escaped back to Poland, even though he had been banished from there.
When he got to Cracow, Poland, Pulaski joined the Polish Revolutionary Confederates who were trying to fight against the Russians. He fought bravely and he helped the Confederates win the Battle of Kukielki, which forced the Russians to leave Poland. He was a hero to the Polish people, but later, the king of Poland, King Stanislaus, turned against him, and he had to flee Poland again.
Image courtesy of ArtToday.
Pulaski decided to go to America to help the colonists fight against the British. He got in touch with Benjamin Franklin, who was in Paris. Franklin gave him money to get to America and told the American Congress and George Washington about Casimir Pulaski.
After he got to America, Pulaski found General Washington in Philadelphia. Washington got the Congress to put Casimir Pulaski in charge of the American Cavalry. Near Brandywine, he saw the British planning a trap around the Americans. He led a charge against the British and defeated the trap. He was a hero to the Americans for saving them from the trap.
Pulaski trained men for the American Cavalry and the infantry. He wanted to start a special legion. The Congress gave him permission. He trained them to be experts on horseback. He led them to battle in New York City. On the way to New York, they had to pass through New Jersey. At Little Egg Harbor, they burned twenty British ships and took all their ammunition. Unfortunately, some of Pulaski 's friends died in the battle.
Casimir Pulaski and his Legion rode south to Charleston to help the people there fight against the British. They went after the British as they tried to escape to sea. Casimir and his men won again, capturing many British troops and supplies. Then Pulaski and his troops went to Savannah to try to capture the city from the British. As they were planning, an American soldier named James Curry informed the British of their plans, so the British were ready for the attack. Because of this, the Americans lost the battle and Casimir Pulaski got shot during the battle. He was badly wounded. The wounds became infected, and he became sick and died. He died on October 11, 1779. He was only 32 years old.
It was a very important thing that the hero Casimir Pulaski came to defend the colonies in the fight against Great Britain, and that is why children in Illinois get a holiday off from school on the first Monday of March. We honor the memory of Casimir Pulaski.
Polonez - Pan Tadeusz
Casimir Pulaski (1745?-1779) is a hero of two countries, Poland and the United States. Pulaski (in Polish: Kazimierz Pulawski) was born in a small town near Warsaw, Poland during the mid-1740s. In 1768, Pulaski and his father Jozef founded the Confederation of the Bar to defend Poland against the aggressive Russian forces, which later arrested and killed Casimir's father. Unable to prevent the partition of Poland, Pulaski left Poland and lived in exile in Turkey and the Balkans between 1772 and 1775, and then to Paris where he met Benjamin Franklin. Franklin convinced him to support the colonies against England in the American Revolution.
Pulaski impressed with the ideals of a new nation struggling to be free, volunteered his services. In 1777, Pulaski arrived in Philadelphia where he met General Washington, Commander-in -Chief of the Continental Army. Later at Brandywine, he came to the aid of Washington's forces and distinguished himself as a brilliant military tactician. For his efforts, Congress appointed him Brigadier-General in charge of Four Horse Brigades. Then again, at the battles of Germantown and Valley Forge, Pulaski's knowledge of warfare assisted Washington and his men.
Later in 1778, through Washington's intervention, Congress approved the establishment of the Cavalry and put Pulaski at its head. The Father of the American Cavalry demanded much of his men and trained them in tested cavalry tactics. He used his own personal finances, when money from Congress was scarce, in order to assure his forces of the finest equipment and personal safety.
Pulaski and his legion were then ordered to defend Little Egg Harbor in New Jersey and Minisink on the Delaware and then south to Charleston, South Carolina. However, it was at the battle of Savannah in 1779 that General Pulaski, riding forth into battle on his horse, fell to the ground mortally wounded by the blast of cannon.
The only possibility to make an appointment with the US consular officer in Poland is to call the info line 0 701 77 44 00 or *740 94 00 from the cell phones. The call costs 4.00 PLN plus 22% VAT for one minute. It takes about 10 minutes to make an appointment over the phone. So it costs about 48.80 PLN to arrange the appointment. In English version there is no information about possibility to pay 22 PLN with Visa or MasterCard by calling to the Embassy number +48 22 523 2000
http://poland.usembassy.gov/poland/how_to_apply.html
Slovakia
There is no fee for scheduling an appointment with the consular officer. This is done by the internet webpage. Below are appropriate links.
http://slovakia.usembassy.gov/non-immigrant-visas.html
http://slovakia.usembassy.gov/scheduling-a-visa-interview.html
https://evisaforms.state.gov/default.asp?postcode=BTS&appcode=3
https://evisaforms.state.gov/make_barcode.asp
https://evisaforms.state.gov/make_nocalendar.asp
Czech Republic
There is no fee for scheduling an appointment with the consular officer. This is done by the internet webpage. Below are appropriate links.
http://prague.usembassy.gov/non-immigrant_visas.html
https://evisaforms.state.gov/default.asp?postcode=PRG&appcode=3
https://evisaforms.state.gov/make_barcode.asp
https://evisaforms.state.gov/make_nocalendar.asp
Germany
There are two ways of applying for appointment with the consular officer online and by phone. Online appointment procedure costs 10 US dollars. Through the telephone you should call 0900 1-850055. It costs EUR 1.86/min from landline . Mobile phone providers might offer different tariffs. You can call and pay for the service using a credit card by calling +49 (0)9131-772-2270 You will be charged for the long-distance call and a EUR 15 service charge will be billed through your credit card.
http://germany.usembassy.gov/visa/niv/
http://germany.usembassy.gov/visa/niv/apply/
http://germany.usembassy.gov/visa/niv/step4/
Lithuania
There is no fee for scheduling an appointment with the consular officer. This is done by the internet webpage. Below are appropriate links.
http://vilnius.usembassy.gov/non-immigrant_visas.html
https://evisaforms.state.gov/default.asp?postcode=VIL&appcode=3
https://evisaforms.state.gov/make_barcode.asp
https://evisaforms.state.gov/make_nocalendar.asp
Ukraine
To make an appointment with the consular officer you should call 044-207-7071. If calling from the United States, the telephone number is 1-888-826-2340. You must pay 12 US dollars for 8 minutes call and you must purchase a PIN.
http://kyiv.usembassy.gov/call_center_eng.html
Belarus
Issuing tourist visas is suspended because of limited number of diplomatic personnel.
http://minsk.usembassy.gov/non-immigrant_visas.html
Russia
Visas to the USA are managed by the company Pony Express.
Polish-American Contributions To Our Nation
The United States of America is a country shaped by immigrants. All people that are citizens today have either come here themselves, or their ancestors came here, through immigration. Even the people known as "Native Americans" are immigrants that came here 10,000 years ago. Of these many peoples, one particular group has made many great contributions to this country. This group is the Polish-Americans. Through the history of the U.S., the Polish-Americans have made significant strides and accomplishments in politics, art, the military, and science.
Even though the greatest wave of Polish-Americans immigrated to this country from 1870 to 1920, Poles have been involved in America since even before there was a United States. There are reports of a Polish Legion attached to the English exploration in 1607. Also, a great number of Poles fought for the colonials in the American Revolution. The people of Poland identified with the American colonists’ struggle for independence, because they to were in a similar struggle during the 1770’s.
Despite discrimination from Anglo-Saxon, Protestant Americans, the Polish-Americans made the best of their new home, and flourished as a proud community. Polish-Americans never lost their ethnic identity. Family was the fundamental unit in their life. They also carried on the strong Polish Catholic tradition. One strong characteristic of the Polish-Americans was that they never forgot the struggles of their ancestors. Polish-Americans took a great interest in the affairs of their new country. The first Polish-American political club, the "Kosciuszko Club," established in 1871, had this motto, "A good Pole is a good American citizen."
Many Polish-Americans have accomplished great things in U.S. politics. Edmund Muskie-(Marciszewski) was a very successful U.S. politician. He was the first popularly elected Democratic Senator, and he served as a Senator in Maine for 22 years. He made two attempts at the White House; once in 1968 as vice-president on the Humphrey ticket, and in 1972 as a Democratic candidate for president. He later served the government as Secretary of State in 1980. Here he helped resolve the Iran hostage situation. He also served on the Tower Commission that probed the Iran-Contra scandal. Another successful Polish-American in politics was Dr. Zbigniew Brzezinski, who was one of the US’s leading foreign policy statesmen. He is a professor of American Foreign Policy at the Paul Nitze School of Advanced International Studies. He was awarded the Presidential Medal of Freedom for his role in the normalization of relations between the U.S. and China. He also wrote many books on political philosophy.
In the American art world, there have been many accomplishments by Polish-Americans. A Polish-American sculptor and artist, Korczak Ziolkowski, is the creator of the statue of Crazy Horse in the Dakota Black Hills. He was also a member of the artist team that sculpted the heads of presidents on Mt. Rushmore. In one interview with him, Ziolkowski said, "Artistic talent is a gift given to you, it can very seldom be taught to you. Be bold. Always be bold. Know your subject until you feel your subject." Another Polish-American, Ed Paschke, was a contemporary painter, who was a featured Chicago Abstract Imagist. His style centers on elaborate masks and depersonalized, partial figures that exist in an airless world. Paschke’s subjects "exhibit this yearning to be understood, but their masks reveal no meaning(Daniels, pg.45)."
Throughout the history of the U.S., many Polish-Americans have served with honor in the military. Tadeusz Kosciuszko was a political leader and philosopher that served in the Colonial army against the British in the American Revolution. He was a great military strategist that set up the American defenses at the great Battle of Saratoga, the turning point of the Revolution. He also built West Point. He was also a patriot in his native homeland of Poland. The plaque upon his statue at the military academy reads "Hero of two worlds." Kosciuszko is also known as the "Pioneer of Negro Emancipation." Upon his death, he stipulated that all of his property and wealth should go toward "the charitable purposes of educating and emancipating as many children of bondage in this country as it should be adequate."
General Pulaski, a Pole, came to the aid of the Americans during the revolution, and gave his life in the Battle of Savanah. Wladimir B. Krzyzanowski was a Polish-American that fought for the Union in the Civil War. He organized a "Polish Legion," which was made up of Polish-Americans and Polish immigrants. He led a bayonet charge that won the battle of Cross Creek in 1862. At the battle of Groveton, Krzyzanowski’s troops captured part of "Stonewall" Jackson’s army. He also fought in the 2nd Bull Run and Chancellorsville. His "Polish Legion" lost more than 50% of its men at Gettysburgh on July 1st. He was the General that led the counter-offensive that saved Cemetery Ridge. He was later involved in the sieges of Chattanooga and Knoxville. After the war, Krzyzanowski worked in the U.S. Treasury Department, serving in the Reconstruction Districts of Georgia, Florida, and Virginia. He was also the Reconstruction governor of Alabama. He was elected the first Governor of Alaska. Krzyzanowski was also a champion of the "Women’s Revolution" and he spoke many times in favor of women’s suffrage.
In the field of science, many Polish-Americans have made great contributions. Stephanie Kwolek invented Kevlar, the fiber used in bullet proof vests, while working for DuPont in 1960. She was inducted into the National Inventors Hall of Fame. Mrs. Kwolek has received 20 awards for her work and achievements in science. She has received the National Medal of Technology, the nation’s highest technology award, and she has also received the Perkin Award, the most prestigious award in the applied sciences. Bronislaw Malinowski, one of the founders of Cultural Anthropology, is famous for his research in the Trobriand Islands. He came up with the idea of four categories of myth: function and practice, context and meaning, anthropology and psychoanalysis, and conceptual mankind. He is known as one of America’s greatest universal thinkers. Stanislaw Ulam, a great mathematician, wrote many books on mathematics. He was one of the creators of the A-bomb and the H-bomb for the United States military.
As you can see, many Polish-Americans have made great contributions to our country. It is truly a great thing that these men and women never forgot their heritage. They worked so hard for the U.S., but never lost sight of their roots in Eastern Europe. Poland as a country has overcome so much, and so have the Polish people. The Polish-American people not only honor themselves and our country, but they honor the land of their ancestors as well. Many Polish-American groups help out the community on the daily, and in the future, many more Polish-Americans will contribute to our country, and lead the United States into the 21st Century.
Tadeusz Kosciuszko
(1746-1817)
Two hundred and fifty one years have passed since in February 1746, in the Eastern territories of the Kingdom of Poland, the man to whom these words are addressed was born. The man who was to become the symbol of alliance between countries so distant in space yet so close in their love of freedom.
A cadet of the Military Academy in Warsaw, an outstanding, educated in France engineer - strategist, a hero of the U.S. War of Independence, the commander-in-chief of the only Polish uprising to be named after its leader - Kosciuszko Rising.
Tadeusz Kosciuszko. This - how difficult for them a name - the American people have imprinted in gold onto the pages recording the dramatic history of the struggle for independence. History spanning the time from the moment when on October 18th 1776 the Leader of the Congress signed - with the words "... with great faith and trust in tour patriotism, virtues and loyalty ..." - Kosciuszko's nomination for the colonel of the American Army, till the day of November 25th, 1783 when General Kosciuszko accompanied the Commander-in-Chief George Washington on his triumphant return to New York.
On the great map of the United States of America there still shine with the glare of victory and faithful memory the battlefields where Kosciuszko fought. Saratoga - regarded as the "turning point" in the history of the War of Independence, fortified by "the young Polish engineer" that won the words of highest esteem from Horatio Gates, his commander.
West Point - the stronghold called by Washington "the most important post in America" where Tadeusz Kosciuszko, in the words of that supreme commander, had "chief direction and superintendence". The Yadkin and Dan rivers in North Carolina and Virginia where the crossing directed by Kosciuszko twice rescued the army from the enemy, compelling its commander, General Nathaneal Greene to call his chief engineer "one of the most helpful and congenial companions", stressing his "perseverance, determination, indefatigable efforts" as well as his "incomparable modesty".
"From one man we can have but one life" - wrote about Kosciuszko President Thomas Jefferson ' "and you gave us the most valuable and active part of yours, and we are now enjoying and improving its effects. Every sound American, sincere votary of freedom loves and honors you...".
The New York bridge that bears the name of Tadeusz Kosciuszko is crowned at the top with the emblems of both our states. They differ in shape but the symbol is the same. An eagle. American and Polish.
Tadeusz Kosciuszko came from a family of small landed gentry. He attended the Cadet School and in 1770 left for Paris to continue his studies. There, he became acquainted with the progressive ideology of the French Enlightenment. Poland was undergoing the first partition of 1772 when Kosciuszko was in France. In 1776 Kosciuszko left for America and took part in the fight for the freedom of the North American colonies.
Back in Poland in 1784, Kosciuszko helped organize the Polish Army which was enlarged by provisions contained in the statutes of the Four-Year Seym and participated in the 1792 war against Russia.
An armed insurrection broke out in Poland in 1794. Kosciuszko returned to the country and was appointed commander-in-chief of the armed forces with powers of a dictator.
On March 24th Kosciuszko took his oath in Cracow: "I swear to the whole Polish nation that I shall not use the power vested in me for private oppression but that I shall exercise this power only in the defense of the whole of the frontiers and to regain the independence of the Nation and to establish universal freedom". Wishing to draw the peasant masses into the fight for liberty, Kosciuszko proclaimed what is called the Po³aniec Universal in which he abolished serfdom, reduced the corvee - or unpaid labour for the lord - and freed peasants who served in the army from this duty.
After several victorious battles in October, 1794, the Polish forces suffered a defeat at Maciejowice. The commander, heavily wounded in the field, was taken prisoner. Kosciuszko remained in Russia as a prisoner until 1796. After his release Kosciuszko lived in the West.
Kosciuszko died in Switzerland in 1817. his body was brought to Poland and laid to rest in the royal crypt at Wawel Castle.
"The effusion of friendship and my warmest toward you which not time will alter. Your principles and dispositions were made to be honored, revered and loved. True to a single object, the freedom and happiness of man..." - so wrote the President of the United States Thomas Jefferson to his friend, American and Polish army general Tadeusz Kosciuszko.
GENERAL PULASKI MEMORIAL DAY, 2009 BY THE PRESIDENT OF THE UNITED STATES OF AMERICA
GENERAL PULASKI MEMORIAL DAY, 2009 BY THE PRESIDENT OF THE UNITED STATES OF AMERICA
Each year on this day, Americans pause to remember a patriot and champion of liberty who fought valiantly for the freedom of our Nation. During our struggle for independence, General Casimir Pulaski displayed heroic leadership and ultimately sacrificed his life in service to our country. His commitment to liberty remains an inspiration to us today, 230 years later, and it serves as a reflection of the many contributions Polish Americans have made to our national identity.
Born in Poland in 1745, Brigadier General Casimir Pulaski witnessed the occupation of Poland by foreign troops during his youth. He joined the struggle for Polish independence in 1768, fighting alongside his father with unwavering determination. Despite the tremendous courage of Pulaski and his compatriots, the foreign forces prevailed and Poland was divided among three of its neighbors. The young Casimir Pulaski was exiled, and, while in Paris, met America's envoy to France, Benjamin Franklin, and learned of our nascent quest for independence.
Arriving in America during the summer of 1777, General Pulaski quickly earned a commission and led his troops with admirable skill in a number of important campaigns. He would eventually become known as the "Father of the American Cavalry." In 1779, Pulaski was mortally wounded during the siege of Savannah while trying to rally his troops under heavy enemy fire. Before laying down his life for the United States, this Polish and American hero had earned a reputation for his idealism and his courageous spirit.
Pulaski's ideals live on today in the many Polish-American communities across the country. These neighborhoods continue to celebrate Polish culture, while adding immeasurably to our national identity. Their contributions have expanded our collective knowledge, pushing the boundaries of science, business, and the arts. With each passing year, the cooperation between the United States and Poland grows, supported by the dedication and commitment of Polish Americans to our shared history. Today, as we remember General Pulaski, we celebrate our strong friendship with Poland, and honor those Americans of Polish heritage.
NOW, THEREFORE, I, BARACK OBAMA, President of the United States of America, by virtue of the authority vested in me by the Constitution and the laws of the United States, do hereby proclaim Sunday, October 11, 2009, as General Pulaski Memorial Day. I encourage all Americans to commemorate this occasion with appropriate programs and activities paying tribute to Casimir Pulaski and honoring all those who defend the freedom of our great Nation.
IN WITNESS WHEREOF, I have hereunto set my hand this ninth day of October, in the year of our Lord two thousand nine, and of the Independence of the United States of America the two hundred and thirty-fourth.
BARACK OBAMA
Parade of West Point Cadets and remembrance ceremony during the 262nd Anniversary of the Birth of Tadeusz Kosciuszko, which took place in West Point at April 26, 2008.
This video was created by Piotr Kajstura.
Norman Davies on Polish history
Casimir Pulaski was born in Podalia, Poland, on March 4, 1747. He had five sisters and two brothers. His father gave him a pony when he was five years old and a horse when he was eight years old. As a child, Casimir learned how to shoot a bulls-eye while riding a horse. His father sent him to Warsaw to go to school. Then his father sent him to the Court of Courtland to be a page for the Duke of Courtland. While Pulaski was there, the Russians took over Courtland, so Casimir had to return to Warsaw.
Pulaski's father organized a group called The Knights of the Holy Cross. The Knights fought against the Russians, because the Russians were trying to take over Poland. Pulaski recruited men to be in the Knights, and he fought with the Knights. They fought bravely against the Russians, but they lost. Casimir and the rest of the Knights were captured and sent to prison. Then he was banished from Poland. He went to Turkey. He and his father and his brothers trained men to fight against Russia. The Russians tried to capture them, but Pulaski escaped back to Poland, even though he had been banished from there.
When he got to Cracow, Poland, Pulaski joined the Polish Revolutionary Confederates who were trying to fight against the Russians. He fought bravely and he helped the Confederates win the Battle of Kukielki, which forced the Russians to leave Poland. He was a hero to the Polish people, but later, the king of Poland, King Stanislaus, turned against him, and he had to flee Poland again.
Image courtesy of ArtToday.
Pulaski decided to go to America to help the colonists fight against the British. He got in touch with Benjamin Franklin, who was in Paris. Franklin gave him money to get to America and told the American Congress and George Washington about Casimir Pulaski.
After he got to America, Pulaski found General Washington in Philadelphia. Washington got the Congress to put Casimir Pulaski in charge of the American Cavalry. Near Brandywine, he saw the British planning a trap around the Americans. He led a charge against the British and defeated the trap. He was a hero to the Americans for saving them from the trap.
Pulaski trained men for the American Cavalry and the infantry. He wanted to start a special legion. The Congress gave him permission. He trained them to be experts on horseback. He led them to battle in New York City. On the way to New York, they had to pass through New Jersey. At Little Egg Harbor, they burned twenty British ships and took all their ammunition. Unfortunately, some of Pulaski 's friends died in the battle.
Casimir Pulaski and his Legion rode south to Charleston to help the people there fight against the British. They went after the British as they tried to escape to sea. Casimir and his men won again, capturing many British troops and supplies. Then Pulaski and his troops went to Savannah to try to capture the city from the British. As they were planning, an American soldier named James Curry informed the British of their plans, so the British were ready for the attack. Because of this, the Americans lost the battle and Casimir Pulaski got shot during the battle. He was badly wounded. The wounds became infected, and he became sick and died. He died on October 11, 1779. He was only 32 years old.
It was a very important thing that the hero Casimir Pulaski came to defend the colonies in the fight against Great Britain, and that is why children in Illinois get a holiday off from school on the first Monday of March. We honor the memory of Casimir Pulaski.
Polonez - Pan Tadeusz
Casimir Pulaski (1745?-1779) is a hero of two countries, Poland and the United States. Pulaski (in Polish: Kazimierz Pulawski) was born in a small town near Warsaw, Poland during the mid-1740s. In 1768, Pulaski and his father Jozef founded the Confederation of the Bar to defend Poland against the aggressive Russian forces, which later arrested and killed Casimir's father. Unable to prevent the partition of Poland, Pulaski left Poland and lived in exile in Turkey and the Balkans between 1772 and 1775, and then to Paris where he met Benjamin Franklin. Franklin convinced him to support the colonies against England in the American Revolution.
Pulaski impressed with the ideals of a new nation struggling to be free, volunteered his services. In 1777, Pulaski arrived in Philadelphia where he met General Washington, Commander-in -Chief of the Continental Army. Later at Brandywine, he came to the aid of Washington's forces and distinguished himself as a brilliant military tactician. For his efforts, Congress appointed him Brigadier-General in charge of Four Horse Brigades. Then again, at the battles of Germantown and Valley Forge, Pulaski's knowledge of warfare assisted Washington and his men.
Later in 1778, through Washington's intervention, Congress approved the establishment of the Cavalry and put Pulaski at its head. The Father of the American Cavalry demanded much of his men and trained them in tested cavalry tactics. He used his own personal finances, when money from Congress was scarce, in order to assure his forces of the finest equipment and personal safety.
Pulaski and his legion were then ordered to defend Little Egg Harbor in New Jersey and Minisink on the Delaware and then south to Charleston, South Carolina. However, it was at the battle of Savannah in 1779 that General Pulaski, riding forth into battle on his horse, fell to the ground mortally wounded by the blast of cannon.
Saturday, April 10, 2010
Polish President Lech Kaczynski died in plane crash!!!
Polish President Lech Kaczynski died in plane crash!!!
President Obama gets book on Kosciuszko
09-24-2009
ostatnia aktualizacja 09-24-2009, 11:32
Polish President Lech Kaczynski sat next to President Barack Obama yesterday at a luncheon in New York where world leaders were gathered for the UN session of the General Assembly.
The Polish Press Agency reported: "During his meeting with Barack Obama, President Kaczynski gave him a copy of Alex Storozynski's book about Thaddeus Kosciuszko." (The Peasant Prince).
President Kaczynski expressed his disappointment over Obama's decision to scrap a plan by former President Bush to place a missile shield in Poland. The timing of Obama's announcement upset Poland and Polish Americans because it came on Sept. 17, the 70th anniversary of the Russian invasion of Poland at the beginning of World War II. Russian troops occupied Poland for the next five decades, and did not withdraw until after the Cold War.
Poles believe that the insensitive timing of this announcement shows that Obama does not understand Poland.
Kaczynski gave Obama a copy of, The Peasant Prince: Thaddeus Kosciuszko and the Age of Revolution, with an inscription from the author which said, "To President Obama, May Kosciuszko inspire you to learn more about Poland, the country whose motto is, For Your Freedom and Ours."
The Peasant Prince outlines Kosciuszko's pivotal role in the American Revolution and his efforts to spread that democratic revolution to Europe. In addition to fighting to overthrow the British monarchy in the United States, Kosciuszko championed the rights of black slaves in America, white serfs in feudalistic Europe, Jews, women, Native Americans and all people who were disenfranchised. His motto was, "For your freedom and ours."
Kosciuszko took another American President to task, for owning slaves. Kosciuszko became close friends with Thomas Jefferson, the man who wrote, "All men are created equal." After serving as a General in the American Revolution, Kosciuszko gave his salary of $17,000 from the Continental Army to Jefferson and asked him to buy slaves and free them, and to educate these free black men, and to buy them land, cattle and farming tools so they could earn a living as free "citizens."
While Jefferson took the money - he refused to carry out the deal that he made with Kosciuszko to free slaves.
Unfortunately, most Americans only know Kosciuszko as a brand of mustard, a bridge in Brooklyn, or the town in Mississippi where Oprah Winfrey was born. But he was a true American hero.
Kosciuszko joined the Continental Army in 1776, and after building forts near Philadelphia; he devised the strategy for the Battle of Saratoga - the turning point of the American Revolution.
Kosciuszko also drafted the blueprints for West Point and built the fortress that Benedict Arnold tried to sell to the British.
Jefferson said of Kosciuszko: "He is as pure a son of liberty, as I have ever known, and of that liberty which is to go to all, and not to the few or rich alone."
A firefighter works to extinguish the flames from the wreckage of a Polish government Tupolev Tu-154 aircraft that crashed near Smolensk airport Saturday.
Polish President Lech Kaczynski and dozens of others in a high-level delegation were killed Saturday when their plane crashed on landing outside the western Russian city of Smolensk, officials said.
Russian state television reported that the Tu-154 jet crashed about a kilometer short of the runway on its fourth attempt to land in heavy fog at the Smolensk-Severnyi military airport, shortly before 11 a.m. Moscow time.
Reports of the number killed in the crash varied. Polish officials put the figure at 88, while Russia's Ministry of Emergency Situations said 96 had died and Russia's Investigative Committee said the total was 132.
"We still cannot fully understand the scope of this tragedy and what it means for us in the future," said Foreign Ministry Spokesman Piotr Paszkowski. "Nothing like this has ever happened in Poland."
"We can assume with great certainty that all persons on board have been killed."
Passengers included the president and his wife as well as other top officials. Slawomir Skrzypek, president of the National Bank of Poland, was also on board. Polish Foreign Ministry spokesman Piotr Pszkowski said that the army chief of staff and Deputy Foreign Minister Andrzej Kremer were also on board the plane.
View Full Image
Associated Press
Poland's President Lech Kaczynski
The plane "clipped the tops of the trees, crashed and broke into pieces," the governor of the Smolensk region, Sergei Antufiev, told Rossiya-24 television news network by telephone.
"There were no survivors."
Rossiya-24 broadcast footage of shattered and burning wreckage from the site. Russian officials said controllers at the Smolensk airport suggested to the crew that it divert to Minsk because of the fog, but the crew decided not to. Russia's official RIA-Novosti agency said preliminary indications suggested crew error was the cause of the crash. The Soviet-built Tupolev-154 jet was about 20 years old.
Polish Prime Minister Donald Tusk was on his way to Warsaw for an emergency meeting of the cabinet Saturday.
According to the foreign ministry spokesman, the government will meet in early afternoon local time.
According to the Polish Constitution, the speaker of the Sejm, Poland's lower house of Parliament, becomes the interim head of state in case of the death of the president. The interim president is required to call early presidential elections within two weeks from the day the president dies. The elections must take place within two months from the announcement of the election date.
Bronislaw Komorowski, a key presidential candidate in the presidential elections that would normally be scheduled in the autumn, is Poland's current Sejm speaker. According to government spokesman Pawel Gras, he is also on his way to the capital.
Piotr Wiesiolek, first deputy president of the National Bank of Poland, will become an interim governor, according to Poland's central bank law. Mr. Wiesiolek will head the central bank until the Parliament appoints the new governor proposed by the President.
Mr. Kaczynski, 60 years old, was leading a delegation of top Polish officials to memorial ceremonies at Katyn, the site of a massacre of 22,000 Poles by Soviet agents 70 years ago. "The soul trembles to think that Katyn has taken new victims," said Konstantin Kosachev, chairman of the International Affairs Committee in Russia's parliament.
Russian President Dmitry Medvedev named Prime Minister Vladimir Putin to head the commission to investigate the crash and dispatched Russia's emergency situations minister, Sergei Shoigu, to the site.
Russian state television reported that the Tu-154 jet fell about a kilometer short of the runway on its fourth attempt to land in heavy fog at the Smolensk-Severnyi military airport. There were conflicting reports of casualties, with Russian media citing a figure of 180, all of whom were killed. Russia's Rossiya-24 channel reported that the plane struck treetops short of the runway after the pilot decided to land in Smolensk despite the heavy fog.
The 25-year-old plane had undergone a complete overhaul at the factory in southern Russia late last year and had been delivered to Polish authorities in late December, the head of the manufacturer told Rossiya-24 television.
—Malgorzata Halaba in Warsaw contributed to this article
Write to Gregory L. White at greg.white@wsj.com
Katastrofa prezydenckiego samolotuRadio Maryja, 2010-04-10
Najprawdopodobniej nikt nie przeży 2; katastrofy prezydenckiego samolotu, który rozbi 2; się o 8.56. w Smole 4;sku - powiedzia 2; rzecznik Piotr Paszkowski.
Doda 2;, że na pok 2;adzie znajdowa 2;o się 88 osób, na liście by 2;o 89, ale jedna osoba nie stawi 2;a się na lotnisko.
Media informowa 2;y wcześniej, że o 132 osobach na pok 2;adzie.
Na liście pasażerów znajdowali się prezydent Lech Kaczy 4;ski z ma 2;żonką, by 2;y prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, biskup Polowy Wojska polskiego Tadeusz P 2;oski Jerzy Szmajdzi 4;ski, Zbigniew Wassermann, Przemys 2;aw Gosiewski, W 2;adys 2;aw Stasiak, Aleksander Szczyg 2;o, Pawe 2; Wypych, Mariusz Handzlik, Andrzej Kremer, Franciszek Gągor, Janusz Kurtyka, Andrzej Przewoźnik, a także aktor Janusz Zakrze 4;ski
Na miejscu jest korespondentka TV Trwam Karolina Goździewska: dźwiek.
W katedrze polowej WP o godz. 18.00 sprawowana będzie Eucharystia w intencji biskupa polowego i wszystkich ofiar tragedii. Mszy św. będzie przewodniczy 2; nuncjusz apostolski ks. abp Józef Kowalczyk.
Msze św. będą sprawowane o godz. 18.00 m.in. w Toru 4;skiej katedrze śś Janów i katedrze gnieźnie 4;skiej. O 17.00 w katedrze wawelskiej.
Wed 2;ug rosyjskiej prokuratury polski prezydencki samolot Tu-154 rozbi 2; się przy podchodzeniu do lądowania na lotnisko w Smole 4;sku w warunkach gęstej mg 2;y.
Najprawdopodobniej zahaczy 2; o drzewo.
S 2;użba prasowa Kremla poinformowa 2;a, że prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, skierowa 2; na miejsce szefa resortu sytuacji nadzwyczajnych.
Miedwiediew powo 2;a 2; też specjalną komisję do wyjaśnienia przyczyn i okoliczności tragedii. Na jej przewodniczącego wyznaczy 2; premiera W 2;adimira Putina.
Wed 2;ug naocznego świadka, na którego powo 2;uje się agencja ITAR-TASS, w wyniku silnego uderzenia oderwa 2; się ogon samolotu.
Wed 2;ug w 2;adz Smole 4;ska na razie nie odnaleziono "czarnych skrzynek" prezydenckiego Tupolewa.
Trwa ustalanie liczby zabitych i poszkodowanych.
Premier Donald Tusk zwo 2;a 2; nadzwyczajne posiedzenie Rady Ministrów.
Prezydencki samolot Tu -154 wióz 2; Prezydenta i najważniejsze osoby w Pa 4;stwie na uroczystości 70 rocznicy zbrodni na polskich je 4;cach wojennych w Katyniu.
ish president Lech Kaczynski was killed on Saturday as his plane crashed on approach to Smolensk airport in western Russia, local officials said.
Initial reports said 132 were on board the plane but Russian officials later issued a revised death toll of 96. Polish officials told Haaretz that the crash appeared accidental and that so far there was no suspicion of a terror attack.
Poland's foreign ministry confirmed that the president and his wife, Maria, were aboard the plane. Polish state news agency PAP said there were no survivors in the crash, recorded at 10:50AM local time some 400km west of Moscow.
he Russian-built Tupolev Tu-154 went down some 1.5km from Smolensk airport in thick fog. The plane reportedly struck trees as it approached the airport and caught fire.
A Polish official said the head of the Polish army and the head of the presidential administration were also on board the plane, along with the central bank governor and other senior officials.
"The plane caught fire after the crash. Teams began attempting to pull out passengers from the badly damaged airplane," said a Polish Foreign Ministry spokesman in Warsaw.
Pilot error was a possible reason for the crash, a spokesman for the Smolensk local government said.
"The pilot was advised to land in Minsk, but decided to land in Smolensk," said the spokesman, Andrei Yevseyenkov.
The pilot was reportedly making his fourth attempt to land when the plane crashed.
But the Tu-154 also has a questionable safety record. The presidential plane was at least 20 years old. Polish officials have long discussed replacing the planes that carry the country's leaders but said they lacked the funds.
According to the Aviation Safety Network, there have been 66 crashes involving Tu-154s, including six in the past five years. The Russian carrier Aeroflot recently withdrew its Tu-154 fleet from service.
Polish sources told Haaretz that despite a recent upgrade, the Smolensk airport was not fitted with special anti-fog radar common in the West.
Kaczynski was due to visit Smolensk to mark the 70th anniversary of the Katyn massacre, when Soviet troops killed 22,000 Poles. Planned ceremonies in Katyn were called off and attendees said they would instead pray for the victims of the plane crash
The Polish government will hold an extraordinary meeting later on Saturday, the government press office said in a statement.
Polish Justice Minister Krzysztof Kwiatkowski said he would order a special inquiry into the crash.
Bronislaw Komorowski, the speaker of Poland's parliament and a former defense minister will take over as interim president, Polish officials told Haaretz.
Komorovski had already been named as a candidate to succeed Kaczynski following elections later in 2010, which now look likely to be brought forward.
"In line with the constitution, we will have to hold an
early presidential poll," said government spokesman Pawel Gras.
Constitutionalists say the election date must be announced within two weeks and the election must take place within two months of the announcement.
Kaczynski, 60, became president in December 2005 after defeating current Prime Minister Donald Tusk in that year's presidential vote. The nationalist conservative was the twin brother of Poland's opposition
leader, former prime minister Jaroslaw Kaczynski
President Obama gets book on Kosciuszko
09-24-2009
ostatnia aktualizacja 09-24-2009, 11:32
Polish President Lech Kaczynski sat next to President Barack Obama yesterday at a luncheon in New York where world leaders were gathered for the UN session of the General Assembly.
The Polish Press Agency reported: "During his meeting with Barack Obama, President Kaczynski gave him a copy of Alex Storozynski's book about Thaddeus Kosciuszko." (The Peasant Prince).
President Kaczynski expressed his disappointment over Obama's decision to scrap a plan by former President Bush to place a missile shield in Poland. The timing of Obama's announcement upset Poland and Polish Americans because it came on Sept. 17, the 70th anniversary of the Russian invasion of Poland at the beginning of World War II. Russian troops occupied Poland for the next five decades, and did not withdraw until after the Cold War.
Poles believe that the insensitive timing of this announcement shows that Obama does not understand Poland.
Kaczynski gave Obama a copy of, The Peasant Prince: Thaddeus Kosciuszko and the Age of Revolution, with an inscription from the author which said, "To President Obama, May Kosciuszko inspire you to learn more about Poland, the country whose motto is, For Your Freedom and Ours."
The Peasant Prince outlines Kosciuszko's pivotal role in the American Revolution and his efforts to spread that democratic revolution to Europe. In addition to fighting to overthrow the British monarchy in the United States, Kosciuszko championed the rights of black slaves in America, white serfs in feudalistic Europe, Jews, women, Native Americans and all people who were disenfranchised. His motto was, "For your freedom and ours."
Kosciuszko took another American President to task, for owning slaves. Kosciuszko became close friends with Thomas Jefferson, the man who wrote, "All men are created equal." After serving as a General in the American Revolution, Kosciuszko gave his salary of $17,000 from the Continental Army to Jefferson and asked him to buy slaves and free them, and to educate these free black men, and to buy them land, cattle and farming tools so they could earn a living as free "citizens."
While Jefferson took the money - he refused to carry out the deal that he made with Kosciuszko to free slaves.
Unfortunately, most Americans only know Kosciuszko as a brand of mustard, a bridge in Brooklyn, or the town in Mississippi where Oprah Winfrey was born. But he was a true American hero.
Kosciuszko joined the Continental Army in 1776, and after building forts near Philadelphia; he devised the strategy for the Battle of Saratoga - the turning point of the American Revolution.
Kosciuszko also drafted the blueprints for West Point and built the fortress that Benedict Arnold tried to sell to the British.
Jefferson said of Kosciuszko: "He is as pure a son of liberty, as I have ever known, and of that liberty which is to go to all, and not to the few or rich alone."
A firefighter works to extinguish the flames from the wreckage of a Polish government Tupolev Tu-154 aircraft that crashed near Smolensk airport Saturday.
Polish President Lech Kaczynski and dozens of others in a high-level delegation were killed Saturday when their plane crashed on landing outside the western Russian city of Smolensk, officials said.
Russian state television reported that the Tu-154 jet crashed about a kilometer short of the runway on its fourth attempt to land in heavy fog at the Smolensk-Severnyi military airport, shortly before 11 a.m. Moscow time.
Reports of the number killed in the crash varied. Polish officials put the figure at 88, while Russia's Ministry of Emergency Situations said 96 had died and Russia's Investigative Committee said the total was 132.
"We still cannot fully understand the scope of this tragedy and what it means for us in the future," said Foreign Ministry Spokesman Piotr Paszkowski. "Nothing like this has ever happened in Poland."
"We can assume with great certainty that all persons on board have been killed."
Passengers included the president and his wife as well as other top officials. Slawomir Skrzypek, president of the National Bank of Poland, was also on board. Polish Foreign Ministry spokesman Piotr Pszkowski said that the army chief of staff and Deputy Foreign Minister Andrzej Kremer were also on board the plane.
View Full Image
Associated Press
Poland's President Lech Kaczynski
The plane "clipped the tops of the trees, crashed and broke into pieces," the governor of the Smolensk region, Sergei Antufiev, told Rossiya-24 television news network by telephone.
"There were no survivors."
Rossiya-24 broadcast footage of shattered and burning wreckage from the site. Russian officials said controllers at the Smolensk airport suggested to the crew that it divert to Minsk because of the fog, but the crew decided not to. Russia's official RIA-Novosti agency said preliminary indications suggested crew error was the cause of the crash. The Soviet-built Tupolev-154 jet was about 20 years old.
Polish Prime Minister Donald Tusk was on his way to Warsaw for an emergency meeting of the cabinet Saturday.
According to the foreign ministry spokesman, the government will meet in early afternoon local time.
According to the Polish Constitution, the speaker of the Sejm, Poland's lower house of Parliament, becomes the interim head of state in case of the death of the president. The interim president is required to call early presidential elections within two weeks from the day the president dies. The elections must take place within two months from the announcement of the election date.
Bronislaw Komorowski, a key presidential candidate in the presidential elections that would normally be scheduled in the autumn, is Poland's current Sejm speaker. According to government spokesman Pawel Gras, he is also on his way to the capital.
Piotr Wiesiolek, first deputy president of the National Bank of Poland, will become an interim governor, according to Poland's central bank law. Mr. Wiesiolek will head the central bank until the Parliament appoints the new governor proposed by the President.
Mr. Kaczynski, 60 years old, was leading a delegation of top Polish officials to memorial ceremonies at Katyn, the site of a massacre of 22,000 Poles by Soviet agents 70 years ago. "The soul trembles to think that Katyn has taken new victims," said Konstantin Kosachev, chairman of the International Affairs Committee in Russia's parliament.
Russian President Dmitry Medvedev named Prime Minister Vladimir Putin to head the commission to investigate the crash and dispatched Russia's emergency situations minister, Sergei Shoigu, to the site.
Russian state television reported that the Tu-154 jet fell about a kilometer short of the runway on its fourth attempt to land in heavy fog at the Smolensk-Severnyi military airport. There were conflicting reports of casualties, with Russian media citing a figure of 180, all of whom were killed. Russia's Rossiya-24 channel reported that the plane struck treetops short of the runway after the pilot decided to land in Smolensk despite the heavy fog.
The 25-year-old plane had undergone a complete overhaul at the factory in southern Russia late last year and had been delivered to Polish authorities in late December, the head of the manufacturer told Rossiya-24 television.
—Malgorzata Halaba in Warsaw contributed to this article
Write to Gregory L. White at greg.white@wsj.com
Katastrofa prezydenckiego samolotuRadio Maryja, 2010-04-10
Najprawdopodobniej nikt nie przeży 2; katastrofy prezydenckiego samolotu, który rozbi 2; się o 8.56. w Smole 4;sku - powiedzia 2; rzecznik Piotr Paszkowski.
Doda 2;, że na pok 2;adzie znajdowa 2;o się 88 osób, na liście by 2;o 89, ale jedna osoba nie stawi 2;a się na lotnisko.
Media informowa 2;y wcześniej, że o 132 osobach na pok 2;adzie.
Na liście pasażerów znajdowali się prezydent Lech Kaczy 4;ski z ma 2;żonką, by 2;y prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, biskup Polowy Wojska polskiego Tadeusz P 2;oski Jerzy Szmajdzi 4;ski, Zbigniew Wassermann, Przemys 2;aw Gosiewski, W 2;adys 2;aw Stasiak, Aleksander Szczyg 2;o, Pawe 2; Wypych, Mariusz Handzlik, Andrzej Kremer, Franciszek Gągor, Janusz Kurtyka, Andrzej Przewoźnik, a także aktor Janusz Zakrze 4;ski
Na miejscu jest korespondentka TV Trwam Karolina Goździewska: dźwiek.
W katedrze polowej WP o godz. 18.00 sprawowana będzie Eucharystia w intencji biskupa polowego i wszystkich ofiar tragedii. Mszy św. będzie przewodniczy 2; nuncjusz apostolski ks. abp Józef Kowalczyk.
Msze św. będą sprawowane o godz. 18.00 m.in. w Toru 4;skiej katedrze śś Janów i katedrze gnieźnie 4;skiej. O 17.00 w katedrze wawelskiej.
Wed 2;ug rosyjskiej prokuratury polski prezydencki samolot Tu-154 rozbi 2; się przy podchodzeniu do lądowania na lotnisko w Smole 4;sku w warunkach gęstej mg 2;y.
Najprawdopodobniej zahaczy 2; o drzewo.
S 2;użba prasowa Kremla poinformowa 2;a, że prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, skierowa 2; na miejsce szefa resortu sytuacji nadzwyczajnych.
Miedwiediew powo 2;a 2; też specjalną komisję do wyjaśnienia przyczyn i okoliczności tragedii. Na jej przewodniczącego wyznaczy 2; premiera W 2;adimira Putina.
Wed 2;ug naocznego świadka, na którego powo 2;uje się agencja ITAR-TASS, w wyniku silnego uderzenia oderwa 2; się ogon samolotu.
Wed 2;ug w 2;adz Smole 4;ska na razie nie odnaleziono "czarnych skrzynek" prezydenckiego Tupolewa.
Trwa ustalanie liczby zabitych i poszkodowanych.
Premier Donald Tusk zwo 2;a 2; nadzwyczajne posiedzenie Rady Ministrów.
Prezydencki samolot Tu -154 wióz 2; Prezydenta i najważniejsze osoby w Pa 4;stwie na uroczystości 70 rocznicy zbrodni na polskich je 4;cach wojennych w Katyniu.
ish president Lech Kaczynski was killed on Saturday as his plane crashed on approach to Smolensk airport in western Russia, local officials said.
Initial reports said 132 were on board the plane but Russian officials later issued a revised death toll of 96. Polish officials told Haaretz that the crash appeared accidental and that so far there was no suspicion of a terror attack.
Poland's foreign ministry confirmed that the president and his wife, Maria, were aboard the plane. Polish state news agency PAP said there were no survivors in the crash, recorded at 10:50AM local time some 400km west of Moscow.
he Russian-built Tupolev Tu-154 went down some 1.5km from Smolensk airport in thick fog. The plane reportedly struck trees as it approached the airport and caught fire.
A Polish official said the head of the Polish army and the head of the presidential administration were also on board the plane, along with the central bank governor and other senior officials.
"The plane caught fire after the crash. Teams began attempting to pull out passengers from the badly damaged airplane," said a Polish Foreign Ministry spokesman in Warsaw.
Pilot error was a possible reason for the crash, a spokesman for the Smolensk local government said.
"The pilot was advised to land in Minsk, but decided to land in Smolensk," said the spokesman, Andrei Yevseyenkov.
The pilot was reportedly making his fourth attempt to land when the plane crashed.
But the Tu-154 also has a questionable safety record. The presidential plane was at least 20 years old. Polish officials have long discussed replacing the planes that carry the country's leaders but said they lacked the funds.
According to the Aviation Safety Network, there have been 66 crashes involving Tu-154s, including six in the past five years. The Russian carrier Aeroflot recently withdrew its Tu-154 fleet from service.
Polish sources told Haaretz that despite a recent upgrade, the Smolensk airport was not fitted with special anti-fog radar common in the West.
Kaczynski was due to visit Smolensk to mark the 70th anniversary of the Katyn massacre, when Soviet troops killed 22,000 Poles. Planned ceremonies in Katyn were called off and attendees said they would instead pray for the victims of the plane crash
The Polish government will hold an extraordinary meeting later on Saturday, the government press office said in a statement.
Polish Justice Minister Krzysztof Kwiatkowski said he would order a special inquiry into the crash.
Bronislaw Komorowski, the speaker of Poland's parliament and a former defense minister will take over as interim president, Polish officials told Haaretz.
Komorovski had already been named as a candidate to succeed Kaczynski following elections later in 2010, which now look likely to be brought forward.
"In line with the constitution, we will have to hold an
early presidential poll," said government spokesman Pawel Gras.
Constitutionalists say the election date must be announced within two weeks and the election must take place within two months of the announcement.
Kaczynski, 60, became president in December 2005 after defeating current Prime Minister Donald Tusk in that year's presidential vote. The nationalist conservative was the twin brother of Poland's opposition
leader, former prime minister Jaroslaw Kaczynski
Monday, April 5, 2010
Reduta Ordona — wiersz Adama Mickiewicza powstały w Dreźnie w 1832. Reduta Ordona — wiersz Adama Mickiewicza powstały w Dreźnie w 1832.
Reduta Ordona — wiersz Adama Mickiewicza powstały w Dreźnie w 1832.
Jest opisem bohaterskiej obrony Warszawy przed Rosjanami we wrześniu 1831 przez załogę Reduty 54, gdzie dowódcą artylerii był Julian Ordon. Utwór powstał na podstawie relacji uczestnika tych wydarzeń, przyjaciela poety Stefana Garczyńskiego, który wydał ten wiersz w Paryżu w 1833.
Syzyfowe Prace
Jest opisem bohaterskiej obrony Warszawy przed Rosjanami we wrześniu 1831 przez załogę Reduty 54, gdzie dowódcą artylerii był Julian Ordon. Utwór powstał na podstawie relacji uczestnika tych wydarzeń, przyjaciela poety Stefana Garczyńskiego, który wydał ten wiersz w Paryżu w 1833.
Syzyfowe Prace
Friday, January 1, 2010
Gryfie Pomorskim O wyzwolenie Polski od Tuska PO i LSD Neokomuny oni niszca Polske 2010
Gryfie Pomorskim O wyzwolenie Polski od Tuska PO i LSD Neokomuny oni niszca Polske 2010

Szokujące antypolonizmy
W treści referatu jest wielki rozziew: z jednej strony Autorzy utrudzili się w zbieraniu danych i dali nam bardzo trafny i inteligentny obraz sytuacji Kościoła w Polsce, jednocześnie jednak nie mogą się wyzwolić - a może im to ktoś nakazał - z różnych zaciemnień ideologicznych typu antypolskiego, posuwając się aż do szokujących, zwłaszcza w dopowiedzi ustnej, oskarżeń Radia Maryja o kontakty z rosyjskim KGB oraz do wypowiedzenia słowa "holokaust" w takim kontekście, jakby był on dziełem Polaków. Obawiam się, że nie wszystko pochodziło z nieporadności języka, lecz wiele wywodzi się ze złej woli i z modnej nagonki na wszystko, co w Polsce katolickie. Wygląda na to, że Autorzy chcieli się zeświecczałym Francuzom bardzo przypodobać.
Ale ważniejsze rzeczy po kolei. Panowie Przeciszewski i Cywiński - nie wiadomo, kto więcej odpowiada za zawartość referatu - od razu zaczynają płytko, twierdząc, że w latach 1989-1996 Kościół polski poszukiwał kompromisów, a nie wolności w życiu publicznym, co zakłada, że albo Kościół miałby mieć pełną wolność publiczną za PRL-u, albo nie powinien być w ogóle obecny na forum publicznym, jak to jest we Francji. W ogóle zresztą rozchwiane jest rozumienie obecności Kościoła w życiu publicznym: raz że nie ma w Polsce takiej obecności, bo i nie powinno jej być, np. według księży, drugi raz że jest znaczna i powinna być, choć za taką obecność uważają m.in. listy pasterskie, komunikaty, masowe uroczystości, które przecież należą do forum wewnętrznego Kościoła. Poza tym niespójne jest rozumienie Kościoła: raz są nim tylko duchowni, drugim razem - "zaangażowani katolicy świeccy".
Przy tym dosyć wcześnie anonsowany jest problem Radia Maryja, mianowicie, że obecnie "Episkopat utracił całkowicie kontrolę nad Radiem Maryja i jego politycznym skrzydłem LPR". I tu już zaczynają się same dziwne rzeczy u naszych Uczonych, tak, jakby nie żyli w Polsce, a wiadomości czerpali z KAI-u. Otóż z powyższego sformułowania wynika, że radio niepaństwowe winno mieć kontrolę, czyli cenzurę polityczną. To się nazywa nowa "demokracja". Dalej, słuchacze są oszukiwani, jakoby Radio było w konflikcie z Episkopatem Polski, podczas gdy jest ono atakowane tylko przez grupę liberalną, służącą ideologii zachodniej. Przy tym ma kanoniczną umowę z Episkopatem, podpisaną jeszcze przez ks. bp. Tadeusza Pieronka jako sekretarza generalnego Episkopatu, o czym sam biskup pisze w wywiadzie. Radio jest kościelnie uregulowane z biskupem miejsca, ks. bp. Andrzejem Suskim, tylko tyle, że Radio nie chce przyjąć niechrześcijańskiej ideologii zachodniej. Przede wszystkim jest to Radio Polskiej Prowincji Redemptorystów, a więc kościelnie podlega zakonowi, który ma kanoniczną egzempcję, czyli zależy od swoich władz zakonnych i od Papieża, a nie jest na bezpośredniej służbie Episkopatowi krajowemu.
Liga Polskich Rodzin (LPR) nie jest "skrzydłem Radia Maryja", lecz Radio to udziela swojej rozgłośni wszystkim partiom politycznym i społecznym, zwłaszcza tym jednak, których dyskryminująco nie dopuszczają do siebie media publiczne państwowe, opanowane przez postkomunistów, liberałów, masonów, no i przez koncerny zachodnie, niechętne duchowi polskiemu. Prawda, że - jak piszą Autorzy - niektóre partie mieniące się chrześcijańskimi lub katolickimi nadużyły studia Radia Maryja, ale to nie jest już wina Radia, lecz szeroko występującego w Polsce braku odpowiedzialności politycznej i uczciwości. Panowie prelegenci zapewne nie wiedzą, jak częste i natarczywe są próby osadzenia w Radiu rozmaitych agentów i zdrajców ze strony liberałów, syjonistów, postmodernistów itp., żeby je rozsadzić niejako od wewnątrz. Dziwne jest, że nasi liberałowie tak są bardzo radzi z siebie.
Tylko częściowo jest prawdą, że duchowieństwo polskie jest nieufne wobec wszystkich partii politycznych. Po prostu sytuacja polityczna jest bardzo nieklarowna z powodu totalnego zakłamania i duchowieństwo nie chce się stać narzędziem nowych szulerów, w gruncie rzeczy wykorzystujących Kościół. Politycy solidarnościowi, raczej pseudosolidarnościowi, udawali wielkich przyjaciół Kościoła, lecz po upadku rządów prosowieckich i po nadarzeniu się korzystnej sytuacji zdradzali Kościół, bo im przeszkadzał w brutalnej i zakłamanej walce o władzę, w okradaniu kraju i krępował ich moralnie w "unowocześnianiu się". Tacy "fałszywi bracia", jak nazywa ich Pismo Święte, pojawili się też w wielu KIK-ach. A porażka AWS, o której piszą nasi Prelegenci, to nie była porażka polityki duchowieństwa ani katolików, lecz jeszcze raz nieuczciwa gra Unii Wolności, która podstępnie przejęła stery w państwie przy poparciu ze strony pseudosolidarnościowców, którzy zresztą sami się przy okazji bardzo dorobili i dzisiaj ich widzimy na wysokich stanowiskach. Duchowieństwo niczego nie zyskało, bo działało idealistycznie i moralnie, choć różni zbóje szczuli na nie i nadal szczują jako na rzekomych bogaczy.
Z nienawiści do Kościoła
Niepokojące jest zdanie naszych "postępowych" prelegentów, że przeciwnikami naszej Konstytucji i samej Unii Europejskiej były "grupy ekstremistów, wymachujących krzyżem i sztandarem, otoczone przez księży, którzy nie dorośli do zrozumienia, że można być obecnym politycznie (w państwie) bez partii politycznej". Otóż to jakiś dziwoląg logiczny, wynikający z nienawiści do Kościoła pod pozorem słusznej krytyki duchowieństwa, to właśnie "antyklerykalizm w stylu francuskim". Dopiero co była mowa, że nasi kapłani nie byli zaangażowani politycznie, a tutaj, teraz, że są zaangażowani, i to przeciwko Konstytucji polskiej i przeciwko UE. Dlaczego księża się trochę angażowali przeciwko Konstytucji liberalistycznej i przeciwko UE, a obecnie i przeciwko konstytucji unijnej? Bo garstka ateistów publicznych opanowała naród katolicki i ogłasza się naszymi zbawcami. Właśnie to "wymachiwanie krzyżem" zdradza Was, że jesteście przeciwko krzyżowi w życiu publicznym, jak prezydent Chirac i rząd francuski. Wiara w krzyż Chrystusa w życiu politycznym jest dla was "ekstremizmem".
Również zakłamane jest Wasze przedstawianie obecności i autorytetu Papieża z Polski. Panowie twierdzą, że Jan Paweł II panuje nad Polską jak król, sam miał to powiedzieć w Zgromadzeniu Narodowym w 1999 r.: "Niech żyje król!", a następnie stawiacie podstępny zarzut, że my słyszymy Papieża, ale go nie słuchamy. Tymczasem Papieżem u nas grają dowolnie lewica, różowi i syjoniści, którzy robią to po to, żeby go nie słuchać, a chcą nas sobie podporządkować tą drogą kościelną. Nie mówię już o tym, że pod tekstem kryje się zarzut "kultu jednostki", tylko liczy się na niedomyślność polskich odbiorców.
Są i dalsze kwiatki modernistyczne. Autorzy piszą, iż "ogólna opinia utrzymywała, że silna religijność w Polsce była owocem 'funkcji patriotycznej'" Kościoła, czyli związku Kościoła z Narodem Polskim. Nie, odpowiadają Autorzy, silna wiara w Polsce jest skutkiem "kultury polskiej". To mi filozofia. Autorzy nie cenią Narodu Polskiego i dla nich samo słowo "naród" jest trefne. Tymczasem kultura jest czyja? Nie narodu? Wiemy, o co chodzi, choć Francuzi zapewne nie odgadli tego zagadkowego języka. Na świecie "naród" jest tylko jeden, a mianowicie żydowski, a wszystkie inne to "nacjonalizmy". I postmoderniści chcą oderwać Kościół od każdego innego narodu, od żywych ludzi, a uczynić go folklorem. Tak KAI długo nie chciała wspomnieć o Kongresie Teologów Polskich na KUL-u, bo ten traktował o "Kościele w życiu publicznym", a rozpisywała się szeroko wcześniej i później o kolejnym Kongresie Kultury Chrześcijańskiej, którego kwintesencją było, jakoby główną cechą Kościoła polskiego był antysemityzm. Czy takie informacje są katolickie? Polacy nie dadzą się zapędzić w żadne zawężenia nacjonalistyczne.
W punkcie "archeologia ruchów" Autorzy piszą, że "pod koniec lat 40. Episkopat polski w obronie przed infiltracją i represją komunistyczną zawiesił działalność niemal wszystkich ruchów katolickich". Właściwie to mogliby napisać, że sam Kościół niemal się rozwiązał ze strachu. Tymczasem to rząd rozwiązał wszystkie organizacje katolickie i kościelne. Pamiętam, że nawet w seminarium duchownym nie mogliśmy kontynuować ani Sodalicji Mariańskiej, ani Bratniej Pomocy ("Bratniaka"), czyli finansowej samopomocy studenckiej, na to miejsce mogliśmy tylko ustanowić jednoosobowy urząd "Jałmużnika", czyli skarbnika. Przed wygłaszaniem takich opinii trzeba coś przeczytać, bo Panowie są młodzi. Kiedy się zaś mówi, że Caritas Polska została powołana dopiero w roku 1990, to należało przypomnieć, że poprzednia Caritas została rozwiązana przez okupacyjne władze komunistyczne w roku 1950.
Przeciw Radiu Maryja
W dalszej napaści na Radio Maryja w punkcie "Kościół w defensywie" mówi się, że "Radio Maryja jest konserwatywne i niezupełnie zgodne z perspektywą pastoralną Kościoła". Tymczasem rzecz się ma akurat odwrotnie: Radio Maryja jest po chrześcijańsku jak najbardziej postępowe i jak najbardziej pastoralne. Trzeba by Francuzom wyjaśnić, że "konserwatywne" w ustach liberałów oznacza "poprawne doktrynalnie", obyczajowo i nieliberalistyczne, zaś "niezgodne z perspektywą biskupów" znaczy "z poglądami paru biskupów liberalnych". Ciekawa jest ta ciągła nagana, że Kościół polski i Radio Maryja bronią swej tożsamości, istnienia, nauki i godności. Postmoderniści i liberałowie twierdzą, że nie ma tu żadnych zagrożeń z żadnej strony. Waćpan kpi, czy o drogę pyta? - mawiali nasi ojcowie. Nie ma żadnych zagrożeń?
Tak! Fenomen Radia Maryja i związane z nim grupy są - zdaniem naszych nauczycieli - "poza Kościołem". A skąd żeście to takich teologów wyrwali...? Owszem, i o mnie mówi jeden z moich licznych uczniów, chcąc się przypodobać liberalnemu biskupowi, że moje prace o narodzie, nawet teologia narodu, ustawiają mnie "poza Kościołem". Zastanawiające jest to ukąszenie węża przeciwko czwartemu przykazaniu: "Czcij ojca swego i matkę swoją!". Ludzie skazy liberalnej jakby kończyli gdzieś jedną wspólną akademię, jak kiedyś politycy w Dubnie pod Moskwą.
"Radio Maryja - piszą nasi Autorzy - wyraża się językiem patriotycznym, obronnym, autorytarnym, tradycyjnym i w pewnych momentach nacjonalistycznym". Trochę prawda, a trochę napaści. Jest patriotyczne, bo tak każe Ewangelia i takim czynią je współpracujący i słuchacze, których już zmęczyła ciągła niewola ateistyczna i moralna, a media publiczne są sterylne co do wyższych wartości. Jest "autorytarne", zdaniem Prelegentów, bo nie rozsiewa wątpliwości w wierze i moralności, lecz głosi ustalone prawdy katolickie, podczas gdy niektórzy redaktorzy "Tygodnika Powszechnego", ultrakatoliccy, powiadają, że mogą sobie dogmaty wybierać: w jedne wierzą, w drugie nie wierzą, wybierają sobie dogmaty jak ulęgałki. A czy są "momenty nacjonalistyczne"? Autorzy mają tu na myśli co innego, a mianowicie "antysemityzm". To takie polowanie na Polaków z nagonką. Filosemici polscy wyrządzają krzywdę prawdziwym Żydom, których podziwiamy, szanujemy i po bratersku lubimy, a których się przedstawia nam ciągle jako straszaki, historyczne i obecne.
Radio Maryja - piszą nasi Autorzy - "nie posiada asystenta kościelnego z ramienia Episkopatu". Otóż dziwi ta uporczywa ignorancja prawa kościelnego. Radio Maryja nie ma tytułu "katolickie", choć jest całkowicie katolickie (por. kanony KPK: 300, 803, 808, 831) i dlatego zgodnie z prawem nie potrzebuje asystenta kościelnego z zewnątrz, choć może któryś z Panów chciałby nim być. Ma natomiast asystenta wewnętrznego - są nim prezbiterzy, teologowie zakonni, jest Prowincja Polska Redemptorystów, no i Generał Zakonu, a wreszcie sprzyja Radiu sam Papież. Radio nie stara się o tytuł "katolickie", bo wrogowie Polski daliby komisarza liberała lub masona, który by usunął ojca Rydzyka i zniszczył Radio, jedyny wolny głos polski w sytuacji zdominowania kraju przez siły obce i jakby zaborcze. Proszę popatrzeć na sprawy Rywina, Orlenu i wiele innych.
Radiu - mówią Prelegenci - "towarzyszy uproszczona wizja świata". "Uproszczona" w języku postmodernistycznym oznacza, że przyjmuje tylko jedną prawdę i odrzuca pluralizm religijny i moralny, który przyjmuje też pluralizm prawdy, według którego jednakowo prawdziwe są zdania, że "Bóg istnieje" i że "Bóg nie istnieje", że przykazanie "Nie cudzołóż" jest dla jednych wolą Bożą, a dla drugich przestarzałym wymysłem ludzkim. Dalej Radiu zarzuca się, że "posługuje się językiem polityki". Czy katolikom nie wolno zajmować się polityką? Tylko ateista może mówić o polityce? Taka jest nowoczesna demokracja? I tutaj LPR jest znowu przypisana Radiu Maryja i ma być partią "skrajnie prawicową". Tak, jest tu ciągła wściekłość, że Unia Wolności padła. Unia Wolności nie jest skrajnie prawicowa, choć forsuje gigantycznych oligarchów i bogaczy, a LPR jest "skrajna", bo należą do niej ludzie otwarcie wierzący i publicznie przyznający się do katolicyzmu. "Nieskrajna" partia to taka, gdzie wiarę się ukrywa w polityce. Taka jest nauka liberalizmu.
Mówienie, że "wokół Radia Maryja powstaje imperium finansowe i polityczne", ma już charakter kryminalny. To taką dajecie wolność katolikom? Dobrowolne małe składki nazywacie "imperium finansowym", a miliardy dolarów koncernów medialnych i ściąganie od nędzarzy pieniędzy pod przymusem uważacie za drobny kram? Gdzieście zdobyli taki język? To nie w kulturze polskiej. Zresztą oszczerczy i fałszywy film "Imperium ojca Rydzyka" nie został odwołany. I to jest dowód, że takie radio musi istnieć, bo z państwa powstaje banda. Film przeciwko panom Kaczyńskim został wycofany, bo oni mają władzę. A duchownego katolickiego można deptać, bo nie ma władzy i jest łagodny, "musi przebaczać"?
Autorzy nasi powtarzają, że "język Radia Maryja pozostaje ksenofobiczny, autorytarny, wykluczający wielkie osobistości ze środowiska polskiego (nie wykluczając pewnych biskupów)". Otóż to znowu trzeba pomóc odczytać. Język rzekomo ksenofobiczny to taki, który buduje na wierze i objawieniu, a nie zrównuje wszystkich religii i wszystkich światopoglądów, nie wielbi Czesława Miłosza jako wzoru Polaka i katolika, no i nie poddaje wszystkiego pod osąd liberalnych biskupów, zwłaszcza bp. Tadeusza Pieronka. Ale faktycznie wszyscy biskupi mają zawsze wolny dostęp do Radia w dzień i w nocy i mogą dyskutować ze słuchaczami w Rozmowach niedokończonych.
Autorzy uważają, że papieskie wezwanie Polski do UE było "przegraną Radia Maryja". Jest w tym dużo prawdy, ale Polska to nie samo Radio Maryja. Rzeczy religijne i polityczne nadal nie są ściśle rozgraniczone. Inna jest racja rzeczy doczesnych, a inna religijnych. I katolicy mają pełną wolność w sprawach społeczno-politycznych. Dlatego wejście do Unii nie umniejszyło roli Radia, a chyba jeszcze bardziej je wyniosło. Dlatego to właśnie nasilają się ataki na nie. Ateiści i liberałowie są bardzo bezwzględni i brutalni. W punkcie "Episkopat i Radio Maryja" Autorzy dodają, że grupa biskupów, powołana do sprawy Radia Maryja, "poniosła prawie totalną klęskę". Dlaczego klęskę? To takie liberalne podpuszczanie biskupów i jątrzenie. Owa grupa po prostu po zbadaniu sprawy, nagłośnionej przez wrogów patriotycznego Radia, stwierdziła wbrew liberałom, że zarzuty są niesłuszne i wszystko jest zgodne z prawem kanonicznym i z duchem Kościoła, najwyżej można by je może lepiej zharmonizować w dziedzinie duszpasterskiej z diecezjami, choć wtedy diecezje musiałyby pomóc finansowo.
Zdławić wolny głos z Polski
Całkowitą złą wolę i bezczelność pokazali nasi Autorzy w punkcie "Problem polski czy wpływ zagraniczny?" odnośnie do Radia Maryja. Jest tu ukradkiem lansowana teza, że Radio Maryja jest nie tylko "poza Kościołem" - zakon nie należy do Kościoła, ale nawet jest tworem zagranicznym, a mianowicie - w wypowiedzi potem ustnej - KGB. Dowodem na to miałyby być otrzymane częstotliwości na "dużej przestrzeni Rosji", żeby się zbliżyć do "przestrzeni słowiańskich, które pozostają poza Europą Zachodnią". Jest to donos, że Radio Maryja zdradza Europę Zachodnią, a zwłaszcza "świętą demokrację". Czegoś tak bezczelnie wrednego dawno człowiek nie słyszał, aż od "nowych katolików", choć coś z tego przewijało się lekko już dawniej u A. Michnika i abp. J. Życińskiego. Widocznie jakiś decydujący ośrodek zachodni daje znać, że ich cierpliwość się wyczerpuje i czas już skończyć z wolnym głosem Polski katolickiej. Ale merytorycznie, czy wykupienie częstotliwości na terenie innego państwa jest zdradą swojego? Czy Polacy muszą się odciąć we wszystkim i na zawsze od innych Słowian i od Wschodu, żeby być tylko niemymi kolonistami Niemców i Francuzów? Czy jest to istotnie zdrada "demokracji zachodnich", które swój despotyzm ateistyczny obnażyły w sprawie Rocco Buttiglionego, zakazując katolikowi kierować się wiarą i sumieniem. Autorzy podkreślają, że to straszne, iż Radio Maryja ma częstotliwości w Rosji w czasie, gdy "biskupi katoliccy byli wydalani z Rosji". A co, może Radio Maryja miało z tego powodu przestać się tam modlić na antenie? Jest to bezdenna głupota. A czy Jan Paweł II zdradza Kościół, gdy mimo wszystko pragnie odbyć pielgrzymkę do Rosji, przyjmuje jakby nigdy nic prezydenta Putina i gdy Putin przysyła mu wojskowy chór Aleksandrowa? Dlaczego "postępowi" Polacy chcą, żeby słowo Ewangelii po polsku i słowo z Ojczyzny nie docierało do tysięcy polskich katolików na nieludzkiej ziemi, na której marli polscy wygnańcy katoliccy od XVIII wieku do dziś? A wydalenie polskiego biskupa było spowodowane nietaktem jakiegoś urzędnika watykańskiego, który pomylił prowincje japońskie z rosyjskimi ("Karafuto").
A "rozpaczaniem", że Radio Maryja współpracuje z Rosją, Autorzy nie wzburzą Francuzów i nie zrobią z nich wrogów Rosjan, bo oni są całą duszą za Rosją, dziś chcą jej po cichu oddać Ukrainę, jak oddali już Białoruś, a Polska dla nich nic nie znaczy. Uderzyło mnie to, że kiedyś profesorowie z Sorbony pytali mnie, czy Polacy mają swój język odrębny, czy posługują się rosyjskim.
Wielki grzech przeciw Polsce
I wreszcie dużo dobrego - to dobrze - powiedziano o "dialogu żydowsko-katolickim", ale i tu popełniono wielki grzech antypolonizmu. Przerażające jest sformułowanie, że "naturalne pokrewieństwo polsko-żydowskie (z historii) zostało poważnie naruszone przez antysemityzm lat 30. i holokaust (par l'antisemitisme des années 30 et l'holocauste)". Wynika z tego, że holokaust był dziełem polskim, bo jest tu mowa tylko o Polsce. Trzeba było powiedzieć: "przez holokaust niemiecki na ziemiach okupowanych". Po drugie, jest tu pominięty ważny problem krwawej sowietyzacji Polski w latach 40. i 50. pod kierunkiem Żydów komunistów sowieckich. Nasi nierozważni Prelegenci chcieli prawdopodobnie pokazać Francuzom, że prawdziwymi ich przyjaciółmi i współpracownikami w UE będą tylko ludzie żydowskiego pochodzenia i może jeszcze inne mniejszości. W ten sposób KAI i KIK warszawski jeszcze raz pokazały, że bliska jest im unijna ideologia antykościelna i antypolska.
Jest to taki cały nurt. A. Brzeziecki i K. Burnetko piszą, że twórcy III Rzeczypospolitej uzgodnili w Magdalence, iż "nie dopuszczą do władzy żadnych ruchów narodowo-katolickich". Było to kontynuowanie planów z roku 1897, żeby Polska była krajem wielonarodowościowym i by mniejszości w niej zapanowały. Realizuje to teraz wyraźnie Unia Wolności.
Nie możemy dopuścić do tego, żeby do ogromnego zła politycznego, gospodarczego, duchowego, do zniewolenia, matactw władz, ucisku ze strony oligarchów, korupcji urzędników i biznesmenów, co ukazuje doniosła Komisja Sejmowa, do ogólnej nieprawości i degeneracji mediów, rozwalania instytucji, walk wywiadów, niszczenia prawa, etosu, tradycji, rozbijania świadomości narodowej i społecznej, rozkładu moralnego, zbrodni mafijnych, osłabienia państwa, bezrobocia, zniszczenia Kościoła, rozwoju ateizacji i cywilizacji śmierci, ciągłych przestępczych ataków na Radio Maryja, ateizacji kultury, sztuki i wychowania, lżenia wszystkiego, co polskie - dołączyły się czynniki katolickie, choćby owiane duchem nowych czasów i potrzebą reformy Kościoła. Tak dalej być nie może. Katolicy nie mogą zwracać się o pomoc do ateistów francuskich, by dławić Radio Maryja jako głos wolny, wolność ubezpieczający. Jeśli to nie będzie radykalnie odmienione, to KAI, KIK-i i wszelkie inne podobne instytucje, przynoszące Polsce i Kościołowi prawowiernemu duże szkody, muszą zostać szybko rozwiązane, gdyż Ojczyzna ginie.
ks. prof. Czesław S. Bartnik
Ks. prof. Czesław S. Bartnik – Czyżby to już “post-Polska”?
Opublikował/a Marucha w dniu 2009-03-07 (sobota)
W zmiennej sytuacji ostatniego 20-lecia stajemy nie tylko przed problemem, jak Polskę urządzać i stroić, lecz także już jakby przed pytaniem, czy w ogóle mamy Polskę, czy też tylko jakiś twór postpolski, oderwany od naszych dziejów, od naszego ducha, od Kościoła katolickiego, od właściwej kultury polskiej. I to pytanie trzeba poddać pod ogólną refleksję, bo choć z biegiem historii i Polska musi się w pewnym stopniu zmieniać, to jednak rdzeń jej kręgosłupa nie może zostać przerwany.
Tożsamość Polski, jej charakter i zasadniczy profil są dziś ujmowane różnie w zależności od punktu wyjścia:
1. Nasza klasyczna, historyczna i ideowa wizja ujmuje Polskę jako wielkość nie tylko materialną i ekonomiczną, lecz także jako humanistyczną i duchową, jako rodzicielską względem nas, o własnej niejako duszy i godności, o wyższych celach, jako wolną i suwerenną i zarazem jako kochającą i kochaną w całej rodzinie narodów i państw.
2. W aspekcie integracji z UE jako nowym imperium Polska jest pojmowana coraz częściej jako region geograficzny, etniczna i fizyczna część Europy, jedno z gospodarstw europejskich na dorobku i specyficzny folklor słowiański.
3. W aspekcie asymilacji neokapitalistycznej i liberalnej ideologii Polska ma się stawać uczennicą i wychowanką Zachodu, wyrzekającą się swego ducha i swej tożsamości, bez wyższych idei katolickich, ateistyczną, kierującą się przede wszystkim prawami ekonomicznymi i stanowiącą wygodną infrastrukturę umożliwiającą jej kolonizację przez oligarchów zachodnich.
4. Z punktu widzenia obywatelstwa Polski w UE Polska jest widziana jako kraina poza “twardym jądrem Unii”, jako uboga krewna przede wszystkim Niemiec, a także trochę Francji, Włoch i Anglii, żebrząca ciągle o pomoc finansową i o wpuszczenie jej na salony wielkiego dworu Europy Zachodniej.
Zanikanie zmysłu polskości
Nasuwa się dziś pewne spostrzeżenie prowokacyjne, że oto wśród kościuszkowców oraz ludzi partyjnych, ale polskiego pochodzenia, częściej występował zmysł polskości niż dziś wśród polskich liberałów, lewicowców i zachłyśniętych ideami UE. Coraz częściej mówi się, że nasze dawne władze polityczne musiały słuchać po części okupacyjnej władzy sowieckiej, natomiast nasze obecne władze naczelne pragną z własnej i nieprzymuszonej woli słuchać w całości Brukseli, Niemiec czy też jakichś ukrytych układów antypolskich.
Istotnie, zachodzi poważna obawa, że Polska staje się jakimś “europodobnym” manekinem bez swej polskiej duszy. Wyraźnie choćby odrzuca się i u nas kategorię narodu i kategorię państwa suwerennego. Państwo – według Konwencji z Montevideo z roku 1933 – jest to podmiot prawa międzynarodowego posiadający stałą ludność, suwerenną władzę, określone granicami terytorium i zdolność wchodzenia w relacje międzynarodowe (Zdzisław Podkański, “Nasza Polska”, 10.02.2009). Z tej definicji wynika, że po traktacie lizbońskim nie będzie już państwa polskiego. Nie będzie Polski w sensie państwowym, bo państwem będzie już tylko cała Unia.
Traktat brany dosłownie jest zdradą państwowości polskiej. A naród nie będzie już materialno-duchową gałęzią drzewa ludzkości, lecz luźnym zbiorem obywateli jakiegoś regionu. Według tego zatem, nie będzie już też i Narodu Polskiego, choć pozostaną nowoczesnymi narodami społeczności najwyższej cywilizacji: Niemcy, Francuzi i Brytyjczycy. Jednym z najważniejszych odczynników polskości mają być teraz Niemcy, jak niedawno byli Rosjanie.
Nie sposób tu opisać wszystkie zjawiska, ale niektóre trzeba poruszyć. Otóż nasze rządy tracące zmysł polskości kontynuują nadal politykę Aleksandra Kwaśniewskiego, który zawetował w swoim czasie ustawę sejmową o uwłaszczeniu Polaków na odzyskanych ziemiach północnych i zachodnich i nie zabezpieczył prawnie polskich właścicieli przed rewanżyzmem uciekinierów niemieckich na przestrzeni lat. Również dzisiejsze władze polskie nie przeciwdziałają wypieraniu Polaków z Pomorza przez Niemcy za pomocą środków unijnych (por. prof. A. Śliwiński). Złoszczą się również nasi post-Polacy, że na metropolitę szczecińsko-kamieńskiego nie poszedł germanofil, a został nim ks. abp Andrzej Dzięga. Rządy nie przeciwstawiaj ą się stanowczo budowie gazociągu: Rosja – Niemcy (Nord Stream), który godzi w Polskę i jest swoistą zdradą rzekomego przyjaciela Polski Gerharda Schroedera. Podobnie nasze czynniki godzą się łatwo na taką politykę handlową Niemców, rzekomych przyjaciół, która uderza w Polskę.
Również polityka wschodnia Niemiec lekceważy Polskę i nie traktuje nas jako współczłonka Unii. Jest to jakby po myśli Aleksandra Dugina, Rosjanina, który powiada, że niepodległe państwo polskie stanowi przeszkodę w Europie i musi nastąpić nowy rozbiór Polski między Niemcy i Rosję (W. Reszczyński, “Nasza Polska”, 30.09.2008). Istotnie i Szczecin przy nowej interpretacji układu poczdamskiego może być prawnie uznany za niemiecki. Zamykane są niektóre instytucje historyczne polsko-niemieckie. Polska jest zalewana niemieckimi firmami, bankami, mediami. Są budowane u nas w pierwszym rzędzie te autostrady i drogi szybkiego ruchu, które służą przeważnie interesom niemieckim i unijnym. Polska zrezygnowała ze starań o prawa Polonii w Niemczech, bardzo licznej, ok. 2 mln, a szybko przyznała takowe niewielkiej mniejszości niemieckiej. Niemiecki Jugendamt odbiera dzieci stronie polskiej w razie rozwodu i zabrania tym dzieciom i stronie polskiej mówienia po polsku, nie będąc tak rygorystyczny w stosunku do innych narodowości, np. do Żydów. Wymowne jest to, co Niemcy ostatnio napisali, że nazizm niemiecki powstał jako reakcja na nacjonalizm polski i na pomysł Piłsudskiego prowadzenia prewencyjnej wojny z Hitlerem. Znaczna część inteligencji niemieckiej i żydowskiej w Niemczech uprawia ciągle antypolonizm w polityce, prasie, sztuce, filmach, kabaretach, literaturze historycznej i pięknej, w satyrach, karykaturach itd. W ogóle rozwija się tam cały klimat antypolski i traktowania nas jako niepełnoprawnych członków UE.
Najgorsze, że obecny rząd PO jakby godzi się z tym wszystkim, rezygnując z podmiotowości i godności Polski (prof. J.R. Nowak, prof. R.H. Kozłowski, prof. A. Nowak).
Polska po Okrągłym Stole została w dużej mierze rozkradziona i rozbita nie tylko przez różne układy agenturalne i mafijne, lecz i przez antypolską ideologię tak, że mimo wysiłków niektórych ugrupowań nie wyzwoliliśmy się z tego do końca. Obrazuje to dobrze Bronisław Wildstein m.in. przez programy o aferze FOZZ. Rząd PO jakoś nie chce z tymi układami walczyć, a nawet przyjmuje do siebie niektórych ludzi dawnych układów i atakuje tych, którzy z tymi układami walczyli: panów Kaczyńskich, Antoniego Macierewicza, Zbigniewa Ziobrę, ludzi z IPN i innych. W rezultacie nie mamy Polski autentycznej i polskiej, lecz jakąś tylko “podobną” i układową.
Rządy PO, a zresztą w pewnym stopniu i PiS, nie protestowały i nie protestują zbyt zdecydowanie przeciwko szkalowaniu Polski, dawnej i obecnej, przez Żydów, Niemców, Francuzów, Hiszpanów, Anglosasów, Ukraińców, Węgrów itd. (podnosi to ciągle prof. J.R. Nowak). Chyba nie bardzo identyfikują się z polskością. Wprawdzie dziś tacy “neo-Polacy” operują terminami jak Polska, naród, ojczyzna, Kościół itp., ale przeważnie tylko przed wyborami i dla własnej propagandy wśród “ludu”. A MSZ wyraźnie źle traktuje organizacje polonijne i poszczególnych polonusów wyróżniających się zmysłem polskości i katolickości, jak np. konsula Jana Kobylańskiego. Widocznie PO obawia się, żeby jej nie zarzucali, że jest narodowa i katolicka. Nie podejmuje się też żadnych kroków prawnych przeciwko naszym wewnętrznym paszkwilantom, którzy kryją się za dziennikarzami lub politykami zagranicznymi, jakoby to tamci pisali i mówili od siebie. Podobnie robiło KGB, które publikowało opłacane przez siebie teksty, rzekomo zachodnie, przeciwko “Solidarności” i Kościołowi polskiemu. Literatura i prasa obiektywnie piszące o Polsce, zarówno w kraju (pisma katolickie i patriotyczne), jak i za granicą, są przemilczane lub nawet zagłuszane. Odnosi się to i do kanonu lektur szkolnych. Wstawia się pozycje autorów skandalistów, prowokatorów w stosunku do polskości i katolickości. To nie jest przypadek, lecz próba zniszczenia świadomości polskiej i poczucia polskiej godności dzieci i młodzieży.
O braku poczucia więzi z Polską u rządzących świadczy też długie, dziesięcioletnie tworzenie Karty Polaka i często nieludzkie warunki jej przyznawania, szczególnie rodakom okrutnie więzionym, wywożonym, terroryzowanym za polskość i za katolickość. Na przykład wymaga się, żeby 90-letni starzec, wywieziony jako małe dziecko do Kazachstanu, biegle mówił po polsku, znał historię Polski, nazwiska przywódców obecnych itp.
Zakłada się, że obecna Polska nie jest już Matką Polaków, nawet tak okrutnie cierpiących za Polskę. TVP nie chce emitować filmów patriotycznych i martyrologicznych (np. Bogdana Poręby), a zwłaszcza mówiących o mordowaniu Polaków przez Rosjan, Ukraińców (na Wołyniu i na obszarach płd.-wsch. dzisiejszej Polski) oraz przez NKWD. Natomiast Polski Instytut Sztuki Filmowej wspiera finansowo film “Tajemnica Westerplatte” opluwający wojsko polskie i bohaterów polskich wojny 1939 roku. Zresztą taki jest dziś styl w sztuce, rzekomo postępowy, że nie widzi ona człowieka, a jedynie funkcje fizjologiczne. W tym też duchu np. Tomasz Lis powiedział w ubiegłym roku: “Tu jest Polska”, o Woodstocku, żeby się przeciwstawić XV Pielgrzymce Rodziny Radia Maryja w Częstochowie.
Obawiam się, że brak zmysłu polskiego i roztropności wystąpił u ludzi, którzy głoszą całemu światu, że żołnierze polscy świadomie i celowo zabili cywilów w Nangar Khel w Afganistanie. Chodzi chyba o zohydzenie Polski i wojska polskiego spieszącego z pomocą innym narodom w imię Polski. O braku poczucia polskości u władzy, urzędników i niektórych naszych biznesmenów świadczy ochocze umożliwianie wykupu polskiej ziemi, zasobów, działek, domów, zamków, uzdrowisk, lasów, jezior itd. przez Niemców, Holendrów, Francuzów, Rosjan i innych, bo Polacy są biedni i okradzeni. Ponadto rząd zamierza oddać Niemcom kolej, transport kołowy, LOT, cukrownie, gospodarowanie Bałtykiem i energetyką itd., a wykupy już dokonane trzyma się w tajemnicy przed szerszą publicznością.
Nie jest też przypadkiem, że w teście maturalnym z historii na poziomie rozszerzonym w roku 2008 nie było nawet wzmianki o żadnej wiktorii polskiej: pod Grunwaldem, pod Wiedniem, nad bolszewikami w roku 1920, a tylko była mowa o niemieckich łodziach podwodnych, o wypędzeniu z Polski arian itp. Przypadek arian był podany w tym celu, żeby napiętnować polską rzekomą nietolerancję katolicką, dawną i obecną, gdy tymczasem arian wypędzili protestanci polscy, wśród których tamci robili wielkie zamieszanie religijne, a zresztą arianie zdradzili Królestwo Polskie na rzecz Szwedów w czasie potopu szwedzkiego.
Ogólnie też nasze media, idąc za propagandą antypolską, także wewnątrz kraju, ciągle biczują Polskę klasyczną i Polaków na korzyść różnych drapieżników. Wszystko, co polskie, przedstawia się jako złe, drugorzędne, zasługujące na wyśmianie. Jeśli są coś warci, to tylko polscy Żydzi lub skrajni filosemici. Nawet marszałek Senatu Bogdan Borusewicz poparł z całą siłą atak Żydów na Papieża Benedykta XVI za to, że zdjął on ekskomunikę z lefebrystów, z których jeden negował holokaust. Tymczasem trzeba pamiętać, że lefebryzm to wielki problem dla Kościoła, gdyż lefebrystów jest już w na świecie około dwóch milionów. I dla jednego złego lefebrysty Kościół ma nie przyjąć dwóch milionów? To płynie z niechęci do Kościoła katolickiego i z chęci przypodobania się Żydom.
Ministerstwo szkolnictwa z kolei chce zniszczyć polską oświatę, kulturę i świadomość przez wyjęcie szkolnictwa spod opieki państwowej przez jego decentralizację i poddanie w całości różnym pomysłom i gustom samorządów gminnych i powiatowych. Po pewnych latach takiego szkolnictwa uczeń z jednej okolicy nie będzie się mógł porozumieć z uczniem z drugiej okolicy.
W ogóle niektóre ministerstwa są zakażone jakimś wirusem burzącym polskość. Takich i podobnych zjawisk jest dużo więcej, nie sposób wszystkich wymienić. Zresztą nie o wszystkich się też wie, są i skrywane (zob. R.H. Kozłowski, A. Nowak, Jaka Polska?, Kraków 2009, s. 83 nn.).
Uciekanie od Polski do “cioci” Unii
Wspominane nasze czynniki widzą przyszłość Polski w rzuceniu się w ramiona molocha liberalizmu, który okazuje się coraz wyraźniej systemem błędnym i złym, zaczyna przypominać marksizm. Przyczynił się w dużej mierze do ogromnego kryzysu światowego przez chciwość banków i nieodpowiedzialną swobodę działania.
Poza tym sam rzekomo wolny rynek stał się rajem dla spekulantów bankowych. Okazuje się, że jedne banki zjadają drugie. Cały system bankowy świata jest chory i często przestępczy, czego najlepszym przykładem są oszukańcze i złodziejskie wielkie piramidy bankowe Bernarda Madoffa, Roberta Allena Stanforda i innych. Do tego dołączają się stałe wrogie spekulacje bankowe. Nie brak cyników, którzy mówią, że spekulacje przestępcze to są normalne gry bankowe. Ale czy da się usprawiedliwić spekulacje bankowe Zachodu na wschodzie Europy, jak rozbój banku inwestycyjnego Goldman Sachs, J.P. Morgan i innych banków: brytyjskich, duńskich, skandynawskich, przyznających się bezczelnie, że osłabiają naszą złotówkę? Goldman Sachs wyznał 19 lutego br., że zarobił na spekulacji złotym 8 procent i na tym spokojnie poprzestał. Podobnie kiedyś George Soros pogrążył rubla, funta angielskiego i banki południowoazjatyckie. Ma to być etyczna współpraca i przyjaźń czy gra towarzyska? Ponadto wicepremier Waldemar Pawlak powiedział wyraźnie, że polskie banki sprzedane obcym okradają nas w ogóle, a w czasie kryzysu szczególnie (TVP Info, 6.02.2009). Profesor J. Żyżyński pisze, że w roku 2008 wytransferowano z Polski ok. 80 mld zł, w tym połowę nielegalnie (“Nasz Dziennik”, 4.02.2009). Poza tym zachodzi obawa, że Polska płaci potajemnie jakieś odszkodowania, i to w czasie, gdy nasze zadłużenie zagraniczne wzrosło w roku 2008 do ok. 570 mld dolarów.
Wprawdzie pieniądz dziś staje się globalny, ale i globalny może stawać się środkiem manipulacji i walki na śmierć i życie niszczącym przede wszystkim kraje słabsze i niemające swojej pełnej podmiotowości, i system totalny musi podlegać zasadom etycznym, czego niestety liberalizm zagwarantować nie może. I dlatego, niestety, na świecie szerzą się niekiedy wielkie rozboje walutowe, które powinny być likwidowane przez jakieś wyższe organizacje światowe. Bowiem obecnie nierzadko banki rządzą państwami i polityką międzynarodową.
W takiej sytuacji suwerenności Polski może grozić również wejście do strefy euro, zwłaszcza szybkie i nieprzygotowane. Niektórzy finansiści powiadają, że to nie zagraża naszej podmiotowości gospodarczej, lecz przyjęcie euro ustabilizuje polską walutę i będziemy bezpieczni, bo stowarzyszeni z potęgami finansowymi. Ale niewątpliwie będzie to następny krok ku utracie suwerenności. I owe potęgi także dotknął potężny kryzys finansowy i gospodarczy tak, że i one stanęły na krawędzi bankructwa. Mówi się dosyć naiwnie, że ceny wcale nie pójdą w górę, jak rzekomo na Słowacji. Tymczasem na Słowacji ceny, zwłaszcza żywności, poszły w górę prawie o połowę (J. Szaniawski, “Nasz Dziennik”, 25.02.2009).
Trzeba pamiętać, że jeśli UE będzie stanowić jedno państwo, to o życiu finansowym w Polsce będzie decydował Europejski Bank Centralny, a więc czynnik zewnętrzny w stosunku do banków polskich i władz polskich. Przede wszystkim Bruksela będzie określała parytet złotówki i euro w momencie przejścia. Bez samorządności gospodarczej Polski też już nie będzie. Słabe państwo bez określonej osobowości jest łatwym łupem oszustw. Ideologia unijna obiecywała nam wolną gospodarkę, a faktycznie Polska znalazła się na 82. miejscu w świecie pod tym względem. Rząd polski długo oszukiwał społeczeństwo, że u nas kryzysu nie ma i nie będzie. Partie oszukują wyborców. Banki oszukują firmy przez opcje walutowe. Otwarte fundusze emerytalne oszukują emerytów: 60-letnia warszawianka otrzymała 23,65 zł emerytury z OFE. Premier oszukał Fundację “Lux Veritatis”. Bruksela oszukuje rolników przez zły przelicznik złotego na euro. Także ministerstwo okłamało rolników w kwestii zagospodarowania łąk bagnistych. Ekonomiści, bankowcy i finansiści to przeważnie cyniczni gracze (J. Szaniawski). Kłamstwa mnożą się na każdym kroku. PO powiada, że nie chce prywatyzować szpitali, ale tworzenie ze szpitali spółek prawa handlowego doprowadziło już do prywatyzacji całej masy szpitali, i to wszystko wbrew ustawie. Mówi się, że państwo nie pozbywa się troski o szpitale, ale dopuszcza sytuację, że właściciel prywatnego szpitala może go zamienić na hotel. Ministerstwo Sprawiedliwości opowiedziało się za dopuszczeniem świeżej krwi do zawodów reglamentowanych, m.in. do korporacji prawniczej, ale jednocześnie ułożyło takie testy egzaminacyjne, żeby prawie nikt nie zdał. Premier łaje prezydenta, że nie podpisuje traktatu lizbońskiego, ale prowadzi taką politykę, jakby ratyfikacja była zakończona. Premier i rząd głoszą bezpardonową walkę z korupcją, ale jednocześnie angażują wielu niepewnych ludzi z układów i atakują tych, którzy najpierw korupcję zwalczali. Koalicja głosi, jak wcześniej SLD i liberałowie, że w związku z naszym wejściem do UE nie grozi nam wcale napływ degeneracji moralnej z Unii, a teraz faktycznie sprzyja tym degeneracjom, i jeśli ją cokolwiek powstrzymuje przed otwartym jej popieraniem publicznie, to jedynie taktyczny wzgląd na wyborców katolickich.
Coraz bardziej wyrzuca się Kościół katolicki ze świadomości publicznej. Wprawdzie nie ma jeszcze tak jak w Wielkiej Brytanii, gdzie ostatnio wyrzuca się ze słowników szkolnych słowa: Bóg, Kościół, Chrystus, modlitwa, chrzest, Ewangelia, Matka Boża itd., ale skrzętne przemilczanie Kościoła robi swoje i idzie po myśli międzynarodowej masonerii (S. Krajski). Z tematyki religijnej, głównie katolickiej, pozostają już niemal tylko skandale, ataki na duchownych i na Papieża Benedykta XVI. Przy tym szkalowanie Kościoła, a nawet jawne bluźnierstwa z góry wygrywają w sądach i urzędach w imię rzekomej wolności słowa i sztuki. Tak jest już nie tylko w metropoliach, ale i w terenie.
Instytucje złapały bakcyla poprawności politycznej zwróconego i przeciw religii. Oto kiedy np. Rejonowy Komitet Obywateli Ziemi Biłgorajskiej, tak strasznie zniszczonej przez Niemców za jej polskość, wszczął sprawę kradzieży i profanacji wizerunku Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus i wyrwania tablicy Radia Maryja, to wszystkie władze, łącznie z sądem, nie uznały tego ani za profanację, ani za przestępstwo i dały poznać, że skarżący są “niedzisiejsi”. Byłoby to przestępstwo tylko wtedy, gdyby znieważenie i kradzież dotyczyły symboli żydowskich lub masońskich.
Ciągle daje się pełną możliwość głoszenia u nas poglądów antypolskich i antynarodowych. Oto 19 stycznia 2009 roku Marek Halter, Żyd polski, uratowany przez Polaków, a mieszkający dziś we Francji, miał na KUL wykład, w czasie którego wygłosił tezę, że Mieszko I był Żydem, bo tutejsi Słowianie byli tak tępi, że nie można było żadnego z nich wybrać na księcia. Przy okazji zarzucił też wszystkim Polakom ostatnich czasów, że nie obronili zbrojnie Żydów przed obozami zagłady.
Już nie ma Polski, kiedy można tak sobie z niej kpić i pluć na nią. Powie ktoś: dlaczego my się tak boimy UE jako jednego superpaństwa, a więc utraty suwerenności, przecież Niemcy, Francja, Anglia i Italia też mają tworzyć to jedno wspólne państwo, a nie mówią, że stracą swoją niemieckość, francuskość itd. Ale trzeba pamiętać, że one właśnie formują Unię i mogą sobie pozwalać na nieprzestrzeganie traktatu lizbońskiego, co zresztą już w dużym stopniu się dzieje. Niemcy budują sobie gazociąg bałtycki ze szkodą dla innych członków Unii, Niemcy też, jak zresztą i tamci, subsydiują sobie swobodnie swoje upadające firmy, banki i przemysł, choć nam jednocześnie nie pozwalają ratować stoczni i ludzi przed bezrobociem. Co to znaczy? Ano, że państwa te są i pozostaną w pełni suwerenne nawet po wejściu w życie traktatu lizbońskiego. My zaś i reszta państw unijnych utrzymamy się najwyżej na poziomie dominiów Unii.
Jeszcze raz pytanie Czy już Polski nie ma? Otóż ona jest, a nawet rozwija się, ubogaca i pięknieje, tyle że raczej nie w sferach władzy i polityków, co raczej w samej substancji społeczności: w ludzie, w terenie, na wsi, w mieście, w parafii, w miejscowych ośrodkach patriotycznych, w prasie i pismach lokalnych, często diecezjalnych, zakonnych i branżowych. Jest Polska wspaniała w spotkaniach mądrych i dobrych ludzi, w uroczystościach patriotycznych i religijnych, w pomysłowości i twórczości ludzkiej, a przede wszystkich w sercach i w sumieniu. Co z tego wynika? To, że tę okupacyjną, liberalistyczną i antypolską czapę trzeba zrzucić. Trzeba się w tym celu organizować na dole. Trzeba nam rządu, polityków i działaczy czystych, godnych i otwartych na wszystko, także na polskość i na religię. Oczywiście nikt z nas nie żąda, żeby na czele stali sami katolicy. Mogą być i innowiercy, i ateiści, i ludzie różnych orientacji społecznych i politycznych. Może nawet ustrzegą nas oni przed jakimś zasklepieniem, fanatyzmem czy bezkrytycznością. Ale jedno jest istotne: narodem katolickim nie mogą rządzić sami niekatolicy, a nawet wrogowie katolicyzmu i Polski właściwej. To samo będzie się odnosiło i do wyborów do europarlamentu.
Ks. prof. Czesław S. Bartnik: Niszczący charakter liberalizmu radykalnego
Opublikował/a redakcjawp w dniu 2009-01-17
Trzeba zdawać sobie sprawę, że dziś cały “postępowy” świat zachodni na swych szczytach animowany jest liberalizmem jako ideologią, programem życia i działania i jako światopoglądem. Żeby zatem ten świat zrozumieć w aspekcie socjalnym, politycznym, kulturowym i duchowym, trzeba go oglądać w świetle idei wolności, która ma przenikać wszystkie dziedziny i wymiary życia jednostek i społeczeństw. Rozumienie liberalizmu staje się więc kluczem do poznania, w jakim kierunku zmierzają wiodące dziś siły, również w Polsce.
Groźny redukcjonizm
Wolność jest darem Bożym i istotną strukturą człowieka jako jednostki i jako społeczności. Ale faktycznie może być ona bardzo rozmaicie, niekiedy negatywnie, przedstawiana i kształtowana. Toteż liberalizm dzisiejszy odsłania coraz bardziej jakieś swoje także ciemne oblicze. Oferuje rzekomo pełną wolność w każdej dziedzinie życia i ma stanowić istotny przełom dziejowy ludzkości, a faktycznie popełnia wielki grzech pierworodny, który polega na tym, że odrywa wolność od rzeczywistości i samą wolność traktuje jako jedyną i pełną rzeczywistość. Grozi to całkowitym zniszczeniem naszego życia:
- Życie społeczno-polityczne i kulturalne jest redukowane jedynie do tematu wolności, oczywiście źle rozumianej.
- Liberalizm radykalny programuje całkowite odcięcie się od przeszłości dla tworzenia jedynie nowości, totalnej i radykalnej.
- Liberalizm ten odrzuca wszelkie ograniczenia, zasady, prawa, reguły, struktury stałe, posuwając się niekiedy do zanegowania – w imię techniki – praw fizyki, biologii, przyrody i logiki, jak typowy mit.
- Wynika z tego też rodzaj samoubóstwiania się, według którego człowiek uważa się za stwórcę samego siebie i całej rzeczywistości ludzkiej i nie potrzebuje nie tylko Boga, ale i natury. Tworzy to nowoczesną mitologię techniczną.
- Wolność oderwana od prawdy, praw, konieczności i wartości ma zburzyć skorupę starego świata, a stworzyć świat całkowicie nowy, na podobieństwo rajskiego królestwa obfitości i techniki.
Obszary niszczenia
1. Liberalizm, jaki się dziś zrodził w kulturze zachodniej, wypiera przede wszystkim pojęcie Boga, którego przedstawia jako ewentualnego przeciwnika człowieka, a w konsekwencji wyrzuca samo Jego pojęcie z życia publicznego. W teorii toleruje prywatną wiarę w Boga i prywatną religię, ale uważa, że całość życia publicznego ma być, “jakby Boga nie było”, czyli teoretycznie i praktycznie ateistyczna: vita publica sine Deo. Człowiek ma być dopiero wtedy wolny, kiedy zajmie miejsce Boga. W konsekwencji nie istnieje żaden sens najwyższy, nie ma odniesienia jednostki i społeczności do jakiegoś punktu stałego i absolutnego i wolność człowieka przed nikim nie odpowiada w sposób ostateczny. W świecie nie ma żadnych śladów rozumności, celowości, ani wyższej miłości. Jest on tylko jakimś naszym towarem, materiałem, jest anonimowy, dziki, rządzony jedynie przypadkami i sam siebie zarówno stwarza, jak i niszczy, jak w pogańskiej mitologii hinduskiej. Nie ma Boga w życiu publicznym, to znaczy, że życie nie ma obiektywnego sensu, jest pozbawione logiki i odpowiedzialności. I oto i w Polsce jest coraz więcej prowodyrów życia, którzy chcą Polski bez Boga, bez Kościoła, bez katolików. I choć ludzie ci nie mają jeszcze bardzo wielkich wyników, to jednak musimy rozpoznawać ich zamiary i cele i odebrać im z rąk stery państwa.
2. Trzeba dostrzegać, że liberalizm radykalny oznacza zerwanie programowe z etyką tradycyjną, chrześcijańską i ogólnoludzką. Często mamy za złe liberałom, że łamią etykę w paru punktach, jak zabijanie embrionów ludzkich, aborcja, eutanazja, “małżeństwa” homoseksualne, a zapominamy, że twórcy ideologii liberalnej odrzucają całą dotychczasową etykę. Prawda, że wielu liberałów, zwłaszcza nierefleksyjnych, zachowuje się w innych dziedzinach tak samo, jak chrześcijanie, ale to dlatego, iż wyrośli z tradycji chrześcijańskiej i kontynuują ją podświadomie lub uważają ją po prostu za liberalistyczną, ale programowo etyka liberalna ma być całkowicie nowa i ma tworzyć nowy cały system antychrześcijański, zwłaszcza antykatolicki.
Kodeks etyczny decyduje o zachowaniach i działaniach oraz o sprawnościach doskonałościowych człowieka. Ludzkość od początku kształtuje mądrość moralną, sprawności dobrego życia i działania, po prostu prawidłowe postawy moralne, zwane u nas cnotami. Starożytni Grecy ustalili, że głównymi podstawami doskonałości ludzkiej są cztery cnoty, nazwane potem kardynalnymi: roztropność, sprawiedliwość, męstwo (dzielność) i wstrzemięźliwość (opanowanie). Roztropność to uzdolnienie rozumu do właściwego rozeznawania dobra i zła. Sprawiedliwość to trwała postawa oddawania drugiemu człowiekowi i społeczności tego, co im się należy. Męstwo to dzielność pokonywania trudności w drodze do dobra. Wstrzemięźliwość to stała sprawność porządkowania popędów, namiętności i pożądań dla utrzymania właściwych miar w korzystaniu z życia cielesnego i duchowego (por. Katechizm Kościoła Katolickiego nr 1805-1809). Dziś ideologowie liberalizmu stawiają, choć w sposób trochę skrywany, na miejsce roztropności irracjonalny szał życia, na miejsce sprawiedliwości – traktowanie drugiego człowieka jako rzecz, na miejsce męstwa – tchórzliwe unikanie trudności, na miejsce wstrzemięźliwości – wyzwalanie wszystkich popędów bez jakiegokolwiek okiełznania. To ostatnie widać dobrze w dążeniu do rozkoszy seksualnych, choć to się łączy często z zabijaniem dzieci poczętych. I to zabijanie uważane jest za dobre, gdyż nie krępuje wolności hedonistycznych. W Wielkiej Brytanii w roku 2004 było 197 tys. 913 aborcji legalnych, w tym 40 tys. 387 u nieletnich dziewcząt. A w Chinach, Ameryce, Rosji, Indiach i innych państwach przeprowadza się miliony aborcji rocznie. Wszystko to przeważnie dlatego, że za coś dobrego nie uważa się opanowania popędu, lecz raczej wolne rozpasanie.
Nie mówię tu już o najwznioślejszej etyce ewangelicznej, która dorobek całej ludzkości udoskonala w niepojętej mierze, a która była – i jest – traktowana jako zespół norm bardzo prostych i oczywistych. “Dołóżcie – nauczał np. św. Piotr – wszelkich starań, aby do waszej wiary (w Boga) dołączyć prawość, do prawości poznanie (dobra moralnego), do poznania opanowanie, do opanowania wytrwałość, do wytrwałości pobożność, do pobożności braterską życzliwość, a do życzliwości braterskiej miłość (…). Komu brak tych cnót, jest ślepy, niedowidzący” (2P 1, 5-9). Takie wskazania chrześcijańskie u radykalnych liberałów wywołują pobłażliwy uśmiech nad rzekomą naiwnością, a niekiedy wewnętrzną wściekłość, gdyż zło zawsze się irytuje na dobro.
3. Liberalistyczna koncepcja wolności ładnie brzmi, ale faktycznie zmierza do utworzenia świata całkowicie oderwanego od tradycji ludzkiej. Jest to tragiczny błąd. Tradycja bowiem to nic innego jak otrzymanie daru życia z góry i jego samokontynuowanie się na świecie. Ona przecież nas urodziła, ukształtowała, ukierunkowała, obdarzyła wszelakimi dobrami, zdobywanymi zarówno przez długie tysiące lat, jak i przez dopiero co przemijającą przeszłość. Przez tych niedojrzałych myślicieli liberalizmu tradycja jest pojmowana za płytko, tylko jako folklor, zbiór zwyczajów i nawyków społecznych. Przy tym niektórzy powiadają, żeby absolutnie nie oglądać się na przeszłość, a patrzeć jedynie w przyszłość. Zdanie to ma o tyle rację, że życie zawsze biegnie w przyszłość, ale rodzi się w przeszłości i przebiega przez teraźniejszość, która została ukształtowana przez przeszłość. Przekreślanie przeszłości w całości jest najwyższą głupotą. Przeszłość to nasza rodzicielka, wychowawczyni, nauczycielka i zarazem prorokini na przyszłość. Tradycja dała nam mentalność, pojęcia, sposoby i modele myślenia i działania, idee etyczne, języki, systemy reakcji, cechy osobowościowe, ogromne zasoby wiedzy. Tradycja skraca o tysiące lat okres naszego dojrzewania, bez niej każdy człowiek i cała ludzkość zaczynaliby od niemowlęctwa i dzieciństwa społecznego. Każde pokolenie musiałoby zaczynać od zera.
Oczywiście nie znaczy to, że nie powinniśmy tradycji uzupełniać, doskonalić, ubogacać, korygować i wreszcie szukać nowych dróg ludzkości na różnych obszarach. Jedynie potępianie całej tradycji w czambuł jest, jeśli nie przestępstwem, to najwyższą głupotą.
4. Skrajni liberałowie zrywają z dawną kulturą, zwłaszcza klasyczną i chrześcijańską, o chrześcijańskiej szaleni autorzy konstytucji UE nie chcieli wspomnieć choćby jednym słowem. Nie rozumieją, że kultura we właściwym znaczeniu, materialna, cywilizacyjna i duchowa, nie jest kształtowana w całkowitej dowolności, jak plastelina w rękach dziecka, lecz ma swoje określone, trwałe i mocne prawidła, zasady i metody, które ograniczają bezkształtne majaczenia liberalne.
Liberałowie chcą dotychczasowe kultury dać do antykwariatu lub muzeum, a ich miejsce mają zajmować: erupcja dowolności i irracjonalności, burzenie, prymitywizm życia i obyczajów, egoizm, wielkie chamstwo, jak wśród naszych polityków liberalnych, miotanie najgorszymi bluźnierstwami przeciwko religii w wystąpieniach w literaturze, przygłupiastych kabaretach i w sztukach, duża beztematyczność w twórczości, popuszczenie wodzy wszelkim namiętnościom i totalne posługiwanie się kłamstwem. W rezultacie jest to raczej antykultura, która niszczy osobowe i duchowe życie jednostek i społeczeństw.
5. Liberalizm od dłuższego czasu jest bardzo szkodliwy w pedagogii i edukacji, zarówno dzieci i młodzieży, jak i starszych. Oszołomieni hasłem czystej wolności zrywają z klasycznymi procesami edukacji i wychowania, zwłaszcza z wymaganiami, rygorem, dyscypliną, pracowitością i po prostu z samowychowaniem. Porzucają oni możliwie wszystkie bodźce zewnętrzne, nawet naganę słowną za zło, niekiedy nawet pouczanie, a stawiają prawie wyłącznie na impulsy i chęci wewnętrzne. Odrzucają przy tym wewnętrzną skłonność do zła, lenistwa, okłamywania i unikania wysiłku.
Odrzuca się naganę, wyraźne ocenianie i karanie, bo tylko wolność i własne chęci są uważane za motor wszelkich osiągnięć. Toteż należy odrzucić wszelkie reguły i zewnętrzne metody wychowawcze. Według niektórych należy nawet uznać, że uczenie, co jest prawdą, a co fałszem, co jest dobrem, a co jest złem, ma charakter nacisku i determinizmu. Człowiek rodzi się aniołem i sam do wszystkiego dojdzie. Uczenie się i wychowywanie ma być w formie przyjemnej zabawy i szkoła musi wszystkich pociągać. Jeśli tego nie czyni, to jest to wina nauczycieli i wychowawców. Przy tym też programiści nauczania nie chcą ludzi z wielkimi ideami, intelektualistów i humanistów. Zostawiają to tylko bardzo nielicznym jednostkom, od ogółu chcą tylko sprawnych pracowników (pokłosie marksizmu), niewolników pracy, robotów technicznych. W ogóle społeczeństwo przyszłości ma mieć dwie klasy: niewielką społeczność elitarną i oligarchiczną oraz klasę zawodową i pracowniczą.
W tym kierunku zdają się zmierzać i polskie pseudoreformy nauki i szkolnictwa. Rząd PO myśli o prywatyzacji szkół i ich regionalizacji. Edukacja nie byłaby już ani państwowa, ani powszechna. Nie ma modelu ucznia ogólnopaństwowego, jest tylko model wielkomiejski, małomiasteczkowy i wiejski. W ten sposób dąży się do rozbicia jedności państwa, rozbicia jedności tematycznej nauczania i do podzielenia kultury narodowej na folklory lokalne. Dziwne, że nauczyciele nie zdają sobie z tego sprawy. Widzą oni tylko niektóre problemy, a nie dostrzegają całego złowieszczego systemu, który chce przeformować całkowicie mentalność polską. Teoretycy zachodni eksperymentują na społeczeństwach wschodnich, na ile da się kształcić i wychowywać dowolne modele ludzi niższego rzędu, bawią się w bogów.
Liczni też niestety Polacy, zauroczeni edukacją liberalistyczną na Zachodzie, pogardzają szkolnictwem polskim, że jest dużo słabsze od zachodniego, zacofane i nieliberalne. Dopiero teraz się dziwią, jak to się dzieje, że kiedy dzieci naszych emigrantów powracają z Zachodu, to muszą brać roczne korepetycje, żeby sobie poradziły z wyższym poziomem i żeby nie zostały cofnięte do niższej klasy. I uczęszczają na korepetycje nie tylko z polskiego, ale także z matematyki, historii, geografii, fizyki i z innych przedmiotów. Wszystko to znaczy, że liberalizm niszczy szkołę i degraduje ucznia, naukowo i osobowościowo, wychowując słabe charaktery.
6. Liberalizm zmierza do zredukowania funkcji państwa, a nawet do jego zniesienia w przyszłości, co godzi w dorobek tysiącleci, które doskonaliły życie zbiorowe przez tworzenie różnych form państwowych. Każde państwo dziś ma być rzekomo zagrożeniem wolności obywateli. Bez względu na to, jaką państwo ma konstrukcję, choćby było prostą i wolną umową społeczną (Th. Hobbes). Jednak dysponuje pewnymi elementami dyscypliny, nacisku, a nawet, jeśli trzeba, i przymusu, np. wobec przestępców lub w razie konieczności zbrojnej obrony. Liberałowie chcą w gruncie rzeczy zlikwidować wszelkie determinizmy państwowe, nawet naczelne władze, strukturę ładu, porządku, elementów spójności itp. Jest to idea nieodpowiedzialna, bo jakkolwiek państwo nie może być totalitarne i absolutystyczne, to jednak musi mieć pewne środki nadrzędności i przymusu, gdyż w każdym wielkim społeczeństwie zawsze występują potężne konflikty interesów, antagonizmy, tarcia, zmagania się, tendencje dezintegracyjne. A przede wszystkim musi istnieć siła spajająca i organizująca całość dla wspólnego rozwoju, postępu i osiągania celów społecznych. Kto odrzuca konieczność władzy ogólnospołecznej, jest bardzo niebezpiecznym utopistą, jak anarchista.
Proszę sobie wyobrazić brak stosunkowo silnej władzy państwowej wobec ogromnych przestępstw niemal we wszystkich dziedzinach, wobec band, a choćby i wobec szalejącej młodzieży, jak we Francji, Hiszpanii, Danii, ostatnio w Grecji. Niektórzy powiadają, że władzę państwową może zastąpić władza samorządowa. Oni nie rozumieją, co mówią. W samorządach bezwład, chaos, napięcia, walki, egoizm indywidualny i grupowy, dezintegracja, korupcje i inne bywają nieraz jeszcze większe niż w obszarze całego państwa i bez prymatu władzy państwowej samorządy lokalne straciłyby szybko swój byt. Poza tym jeśli na czele państwa jest tylu nieodpowiednich ludzi władzy, jak choćby w naszym rządzie, to dużo gorzej bywa na dole. Nawet najwybitniejsze i najbardziej kompetentne jednostki nie mogą sobie poradzić.
7. I wreszcie bardzo niszczącym mitem jest ubóstwianie wolnego rynku, choć faktycznie taki jeszcze nigdzie nie istnieje. Jest to rodzaj współczesnej gnozy, że rynek jest jakąś personifikacją posiadającą rozum, wolę, cnoty i opiekuńczość wobec człowieka. Wiadomo, że pewne obszary procesów rynkowych muszą być wolne, ale liberałowie chcieliby absolutnej wolności rynku i jego niezależności od jakichkolwiek struktur organizacyjnych i kierowniczych. Przy tym liberałowie zakładają naiwnie, że człowiek w sferze rynkowej nie ma żadnej skłonności do zła, a chce tylko dobra drugiego człowieka.
Tymczasem wolny rynek bez etyki, bez prawideł ustalanych przez odpowiedzialne czynniki i bez odpowiedniej kontroli to wielki poligon walki człowieka z człowiekiem, niekiedy źródło tragedii i kataklizmów, droga do zniewalania jednych przez drugich, a wreszcie rozkład samej gospodarki społecznej. Rynek nie istnieje bez człowieka. Brak kontroli ze strony władz i zwyczajna chciwość bankowców doprowadziły, jak wiemy, do ogromnego kryzysu gospodarczego w Ameryce i na całym świecie, co wyznał wielki guru liberalizmu gospodarczego Alan Greenspan, szef banku centralnego USA. Wolny rynek, bez kontroli władz i w sytuacji niemoralności, umożliwił Bernardowi Madoffowi, prezesowi giełdy Nasdaq utworzyć gigantyczną 50-miliardową oszukańczą piramidę finansową, która się teraz rozpadła, depcząc całe masy ludzi.
Ciekawe, że marksizm i liberalizm, uważające się za najsilniejsze na płaszczyźnie gospodarczej, padają właśnie gospodarczo. Dzieje się tak dlatego, że mają mylną koncepcję człowieka i mitologizują gospodarkę materialną. I nie można zrozumieć, dlaczego ten liberalizm teoretyczny i praktyczny, który sprowadził już kryzys gospodarczy na skalę światową, ma jeszcze tylu zwolenników. System kapitalistyczny, mimo swych wad, jeszcze się trzyma, ale wersja liberalistyczna już pada. Toteż Ameryka Baracka Obamy chce choć częściowo odejść od wolnego rynku w całościowym ujęciu, czego jednak nie czyni nadal ekipa G.W. Busha. Poza tym teoria wolnego rynku liberalistycznego to same sprzeczności. Widać to dobrze na przykładzie Polski, gdzie w imię wolności gospodarczej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes, jednym zdaniem skazała na śmierć gospodarczą trzy polskie stocznie, a z nimi setki tysięcy robotników. Co ciekawsze, rząd PO czuje się filuternie “wolny”.
Każdy system gospodarczy powinien uwzględniać naukę o człowieku jako jednostce i społeczności. Skrajny liberalizm w dziedzinie społecznej, politycznej i gospodarczej powinien być zastępowany przez personalizm społeczny.
Jeszcze parę refleksji
Teoretycy liberalizmu stworzyli sobie mit, że całe życie ludzkie we wszystkich dziedzinach sprowadza się do wolności bez podstaw trwałych, bez ograniczeń i bez prawideł, i przejęli francuski i sowiecki kult rewolucji, według której świat zaczął się dopiero od nich i na nich się skończy. Zakłada to, mówiąc otwarcie, że wielkie miliardy ludzi w przeszłości i dziś, poza liberalizmem, są to po prostu nieszczęśnicy i idioci. Wobec takiego absurdu i takiej ślepej pychy wielu wodzów liberalizmu już dziś zaczyna się wycofywać z liberalizmu, przynajmniej z powszechnego i radykalnego (G. Soros, J. Habermas i inni). Według Witolda Gadomskiego, sama PO zaczyna tracić impet liberalizmu w niektórych obszarach (“Gazeta Wyborcza”, 10-11.01.2009). Problem w tym, że kierunek ten wniknął już głęboko w świat prostej inteligencji, polityków, działaczy społecznych i niektórych ludzi nauk humanistycznych. I ci ludzie coraz mocniej atakują wszystko, co nie jest zgodne z teoriami liberalizmu. I od tych ataków nie chroni nas żadne prawo w państwie rzekomo liberalnym. Dobry jest przykład z geotermią Fundacji “Lux Veritatis”: jedno ministerstwo odebrało dotację, a drugie zakazało zbiórki pieniędzy wśród katolików. To się nazywa wolność! Przecież to jest choroba i przestępstwo i nie ma od tego odwołania do sądu. Z kolei w szerszym zakresie Daniel Cohn-Bendit, Brian Crowley, Martin Schulz i inni chcą zniszczyć “w imię wolności” prezydentów Polski i Czech za to, że próbują oni zachować odrobinę wolności swoich społeczeństw i państw. Takim liberałom pomyliła się już prosta logika, a chcą opanować świat współczesny.
Niestety, jednak w PO przeważa ciągle ideologia i praktyka liberalna, do czego dołączają liczni politycy z innych partii, może poza PSL. Ot, takie kwiatki. Pewien profesor, ateista, powiedział niedawno w TV, że zabijanie embrionów ludzkich przy metodzie in vitro jest czymś “głęboko ludzkim”, natomiast przeciwstawianie się temu zabijaniu ze strony katolików jest “czymś nieludzkim”. Tu nie ma żartów, liberałom coś się w głowach porobiło. Nawet i senator Jarosław Gowin, chyba najinteligentniejszy człowiek w PO, myślał, że może być sobie katolikiem i liberałem i nie zabijać embrionów ludzkich przy metodzie in vitro. Ale koledzy z PO szybko dają mu poznać, że kto nie jest gotów zabijać embrionów, i w ogóle dzieci poczętych, nie jest żadnym liberałem, ani dobrym członkiem PO, lecz zwyczajnym sobie “religiantem” katolickim. Zresztą, takie przewartościowanie wolności ludzkiej na wolność zabijania niewinnych dokonało się już w większości krajów UE. Kiedy np. wielki książę Luksemburga, Henryk Bourbon, z powodów religijnych nie podpisał ustawy o eutanazji, to ma być ukarany przez parlament łagodnie, jak na liberałów przystało, a mianowicie odebraniem mu w ogóle prawa podpisywania wszelkich ustaw. To się nazywa wolność wolnościowców. Z kolei w USA w stanie Arizona Rada Adwokacka proponuje ustawę, by adwokaci chrześcijańscy składali przysięgę, że jeśli zostaną poproszeni o poparcie aborcji, eutanazji i związku homoseksualnego, to muszą to zrobić bez względu na swe sumienie, nie mogą się powoływać na religię chrześcijańską. Jeśli ktoś takiej przysięgi nie złoży, to będzie usunięty z Rady lub nie będzie do niej przyjęty. Zresztą łamanie sumień prawników i lekarzy katolickich dokonuje się faktycznie prawie we wszystkich krajach “liberalnych”, także i w Polsce.
I tak w imię rzekomej wolności wolność się często zabija, a wraz z nią i człowieka. Skrajny liberalizm okazuje się czymś straszliwym. Jak tak dużo ludzi może go świadomie przyjmować? Chyba nie dostrzegają jego głównych założeń i celów, a widzą jedynie niektóre elementy wtórne. Wolność bez prawdy, etyki i miłości może być w pewnym momencie przestępcza
Szokujące antypolonizmy
W treści referatu jest wielki rozziew: z jednej strony Autorzy utrudzili się w zbieraniu danych i dali nam bardzo trafny i inteligentny obraz sytuacji Kościoła w Polsce, jednocześnie jednak nie mogą się wyzwolić - a może im to ktoś nakazał - z różnych zaciemnień ideologicznych typu antypolskiego, posuwając się aż do szokujących, zwłaszcza w dopowiedzi ustnej, oskarżeń Radia Maryja o kontakty z rosyjskim KGB oraz do wypowiedzenia słowa "holokaust" w takim kontekście, jakby był on dziełem Polaków. Obawiam się, że nie wszystko pochodziło z nieporadności języka, lecz wiele wywodzi się ze złej woli i z modnej nagonki na wszystko, co w Polsce katolickie. Wygląda na to, że Autorzy chcieli się zeświecczałym Francuzom bardzo przypodobać.
Ale ważniejsze rzeczy po kolei. Panowie Przeciszewski i Cywiński - nie wiadomo, kto więcej odpowiada za zawartość referatu - od razu zaczynają płytko, twierdząc, że w latach 1989-1996 Kościół polski poszukiwał kompromisów, a nie wolności w życiu publicznym, co zakłada, że albo Kościół miałby mieć pełną wolność publiczną za PRL-u, albo nie powinien być w ogóle obecny na forum publicznym, jak to jest we Francji. W ogóle zresztą rozchwiane jest rozumienie obecności Kościoła w życiu publicznym: raz że nie ma w Polsce takiej obecności, bo i nie powinno jej być, np. według księży, drugi raz że jest znaczna i powinna być, choć za taką obecność uważają m.in. listy pasterskie, komunikaty, masowe uroczystości, które przecież należą do forum wewnętrznego Kościoła. Poza tym niespójne jest rozumienie Kościoła: raz są nim tylko duchowni, drugim razem - "zaangażowani katolicy świeccy".
Przy tym dosyć wcześnie anonsowany jest problem Radia Maryja, mianowicie, że obecnie "Episkopat utracił całkowicie kontrolę nad Radiem Maryja i jego politycznym skrzydłem LPR". I tu już zaczynają się same dziwne rzeczy u naszych Uczonych, tak, jakby nie żyli w Polsce, a wiadomości czerpali z KAI-u. Otóż z powyższego sformułowania wynika, że radio niepaństwowe winno mieć kontrolę, czyli cenzurę polityczną. To się nazywa nowa "demokracja". Dalej, słuchacze są oszukiwani, jakoby Radio było w konflikcie z Episkopatem Polski, podczas gdy jest ono atakowane tylko przez grupę liberalną, służącą ideologii zachodniej. Przy tym ma kanoniczną umowę z Episkopatem, podpisaną jeszcze przez ks. bp. Tadeusza Pieronka jako sekretarza generalnego Episkopatu, o czym sam biskup pisze w wywiadzie. Radio jest kościelnie uregulowane z biskupem miejsca, ks. bp. Andrzejem Suskim, tylko tyle, że Radio nie chce przyjąć niechrześcijańskiej ideologii zachodniej. Przede wszystkim jest to Radio Polskiej Prowincji Redemptorystów, a więc kościelnie podlega zakonowi, który ma kanoniczną egzempcję, czyli zależy od swoich władz zakonnych i od Papieża, a nie jest na bezpośredniej służbie Episkopatowi krajowemu.
Liga Polskich Rodzin (LPR) nie jest "skrzydłem Radia Maryja", lecz Radio to udziela swojej rozgłośni wszystkim partiom politycznym i społecznym, zwłaszcza tym jednak, których dyskryminująco nie dopuszczają do siebie media publiczne państwowe, opanowane przez postkomunistów, liberałów, masonów, no i przez koncerny zachodnie, niechętne duchowi polskiemu. Prawda, że - jak piszą Autorzy - niektóre partie mieniące się chrześcijańskimi lub katolickimi nadużyły studia Radia Maryja, ale to nie jest już wina Radia, lecz szeroko występującego w Polsce braku odpowiedzialności politycznej i uczciwości. Panowie prelegenci zapewne nie wiedzą, jak częste i natarczywe są próby osadzenia w Radiu rozmaitych agentów i zdrajców ze strony liberałów, syjonistów, postmodernistów itp., żeby je rozsadzić niejako od wewnątrz. Dziwne jest, że nasi liberałowie tak są bardzo radzi z siebie.
Tylko częściowo jest prawdą, że duchowieństwo polskie jest nieufne wobec wszystkich partii politycznych. Po prostu sytuacja polityczna jest bardzo nieklarowna z powodu totalnego zakłamania i duchowieństwo nie chce się stać narzędziem nowych szulerów, w gruncie rzeczy wykorzystujących Kościół. Politycy solidarnościowi, raczej pseudosolidarnościowi, udawali wielkich przyjaciół Kościoła, lecz po upadku rządów prosowieckich i po nadarzeniu się korzystnej sytuacji zdradzali Kościół, bo im przeszkadzał w brutalnej i zakłamanej walce o władzę, w okradaniu kraju i krępował ich moralnie w "unowocześnianiu się". Tacy "fałszywi bracia", jak nazywa ich Pismo Święte, pojawili się też w wielu KIK-ach. A porażka AWS, o której piszą nasi Prelegenci, to nie była porażka polityki duchowieństwa ani katolików, lecz jeszcze raz nieuczciwa gra Unii Wolności, która podstępnie przejęła stery w państwie przy poparciu ze strony pseudosolidarnościowców, którzy zresztą sami się przy okazji bardzo dorobili i dzisiaj ich widzimy na wysokich stanowiskach. Duchowieństwo niczego nie zyskało, bo działało idealistycznie i moralnie, choć różni zbóje szczuli na nie i nadal szczują jako na rzekomych bogaczy.
Z nienawiści do Kościoła
Niepokojące jest zdanie naszych "postępowych" prelegentów, że przeciwnikami naszej Konstytucji i samej Unii Europejskiej były "grupy ekstremistów, wymachujących krzyżem i sztandarem, otoczone przez księży, którzy nie dorośli do zrozumienia, że można być obecnym politycznie (w państwie) bez partii politycznej". Otóż to jakiś dziwoląg logiczny, wynikający z nienawiści do Kościoła pod pozorem słusznej krytyki duchowieństwa, to właśnie "antyklerykalizm w stylu francuskim". Dopiero co była mowa, że nasi kapłani nie byli zaangażowani politycznie, a tutaj, teraz, że są zaangażowani, i to przeciwko Konstytucji polskiej i przeciwko UE. Dlaczego księża się trochę angażowali przeciwko Konstytucji liberalistycznej i przeciwko UE, a obecnie i przeciwko konstytucji unijnej? Bo garstka ateistów publicznych opanowała naród katolicki i ogłasza się naszymi zbawcami. Właśnie to "wymachiwanie krzyżem" zdradza Was, że jesteście przeciwko krzyżowi w życiu publicznym, jak prezydent Chirac i rząd francuski. Wiara w krzyż Chrystusa w życiu politycznym jest dla was "ekstremizmem".
Również zakłamane jest Wasze przedstawianie obecności i autorytetu Papieża z Polski. Panowie twierdzą, że Jan Paweł II panuje nad Polską jak król, sam miał to powiedzieć w Zgromadzeniu Narodowym w 1999 r.: "Niech żyje król!", a następnie stawiacie podstępny zarzut, że my słyszymy Papieża, ale go nie słuchamy. Tymczasem Papieżem u nas grają dowolnie lewica, różowi i syjoniści, którzy robią to po to, żeby go nie słuchać, a chcą nas sobie podporządkować tą drogą kościelną. Nie mówię już o tym, że pod tekstem kryje się zarzut "kultu jednostki", tylko liczy się na niedomyślność polskich odbiorców.
Są i dalsze kwiatki modernistyczne. Autorzy piszą, iż "ogólna opinia utrzymywała, że silna religijność w Polsce była owocem 'funkcji patriotycznej'" Kościoła, czyli związku Kościoła z Narodem Polskim. Nie, odpowiadają Autorzy, silna wiara w Polsce jest skutkiem "kultury polskiej". To mi filozofia. Autorzy nie cenią Narodu Polskiego i dla nich samo słowo "naród" jest trefne. Tymczasem kultura jest czyja? Nie narodu? Wiemy, o co chodzi, choć Francuzi zapewne nie odgadli tego zagadkowego języka. Na świecie "naród" jest tylko jeden, a mianowicie żydowski, a wszystkie inne to "nacjonalizmy". I postmoderniści chcą oderwać Kościół od każdego innego narodu, od żywych ludzi, a uczynić go folklorem. Tak KAI długo nie chciała wspomnieć o Kongresie Teologów Polskich na KUL-u, bo ten traktował o "Kościele w życiu publicznym", a rozpisywała się szeroko wcześniej i później o kolejnym Kongresie Kultury Chrześcijańskiej, którego kwintesencją było, jakoby główną cechą Kościoła polskiego był antysemityzm. Czy takie informacje są katolickie? Polacy nie dadzą się zapędzić w żadne zawężenia nacjonalistyczne.
W punkcie "archeologia ruchów" Autorzy piszą, że "pod koniec lat 40. Episkopat polski w obronie przed infiltracją i represją komunistyczną zawiesił działalność niemal wszystkich ruchów katolickich". Właściwie to mogliby napisać, że sam Kościół niemal się rozwiązał ze strachu. Tymczasem to rząd rozwiązał wszystkie organizacje katolickie i kościelne. Pamiętam, że nawet w seminarium duchownym nie mogliśmy kontynuować ani Sodalicji Mariańskiej, ani Bratniej Pomocy ("Bratniaka"), czyli finansowej samopomocy studenckiej, na to miejsce mogliśmy tylko ustanowić jednoosobowy urząd "Jałmużnika", czyli skarbnika. Przed wygłaszaniem takich opinii trzeba coś przeczytać, bo Panowie są młodzi. Kiedy się zaś mówi, że Caritas Polska została powołana dopiero w roku 1990, to należało przypomnieć, że poprzednia Caritas została rozwiązana przez okupacyjne władze komunistyczne w roku 1950.
Przeciw Radiu Maryja
W dalszej napaści na Radio Maryja w punkcie "Kościół w defensywie" mówi się, że "Radio Maryja jest konserwatywne i niezupełnie zgodne z perspektywą pastoralną Kościoła". Tymczasem rzecz się ma akurat odwrotnie: Radio Maryja jest po chrześcijańsku jak najbardziej postępowe i jak najbardziej pastoralne. Trzeba by Francuzom wyjaśnić, że "konserwatywne" w ustach liberałów oznacza "poprawne doktrynalnie", obyczajowo i nieliberalistyczne, zaś "niezgodne z perspektywą biskupów" znaczy "z poglądami paru biskupów liberalnych". Ciekawa jest ta ciągła nagana, że Kościół polski i Radio Maryja bronią swej tożsamości, istnienia, nauki i godności. Postmoderniści i liberałowie twierdzą, że nie ma tu żadnych zagrożeń z żadnej strony. Waćpan kpi, czy o drogę pyta? - mawiali nasi ojcowie. Nie ma żadnych zagrożeń?
Tak! Fenomen Radia Maryja i związane z nim grupy są - zdaniem naszych nauczycieli - "poza Kościołem". A skąd żeście to takich teologów wyrwali...? Owszem, i o mnie mówi jeden z moich licznych uczniów, chcąc się przypodobać liberalnemu biskupowi, że moje prace o narodzie, nawet teologia narodu, ustawiają mnie "poza Kościołem". Zastanawiające jest to ukąszenie węża przeciwko czwartemu przykazaniu: "Czcij ojca swego i matkę swoją!". Ludzie skazy liberalnej jakby kończyli gdzieś jedną wspólną akademię, jak kiedyś politycy w Dubnie pod Moskwą.
"Radio Maryja - piszą nasi Autorzy - wyraża się językiem patriotycznym, obronnym, autorytarnym, tradycyjnym i w pewnych momentach nacjonalistycznym". Trochę prawda, a trochę napaści. Jest patriotyczne, bo tak każe Ewangelia i takim czynią je współpracujący i słuchacze, których już zmęczyła ciągła niewola ateistyczna i moralna, a media publiczne są sterylne co do wyższych wartości. Jest "autorytarne", zdaniem Prelegentów, bo nie rozsiewa wątpliwości w wierze i moralności, lecz głosi ustalone prawdy katolickie, podczas gdy niektórzy redaktorzy "Tygodnika Powszechnego", ultrakatoliccy, powiadają, że mogą sobie dogmaty wybierać: w jedne wierzą, w drugie nie wierzą, wybierają sobie dogmaty jak ulęgałki. A czy są "momenty nacjonalistyczne"? Autorzy mają tu na myśli co innego, a mianowicie "antysemityzm". To takie polowanie na Polaków z nagonką. Filosemici polscy wyrządzają krzywdę prawdziwym Żydom, których podziwiamy, szanujemy i po bratersku lubimy, a których się przedstawia nam ciągle jako straszaki, historyczne i obecne.
Radio Maryja - piszą nasi Autorzy - "nie posiada asystenta kościelnego z ramienia Episkopatu". Otóż dziwi ta uporczywa ignorancja prawa kościelnego. Radio Maryja nie ma tytułu "katolickie", choć jest całkowicie katolickie (por. kanony KPK: 300, 803, 808, 831) i dlatego zgodnie z prawem nie potrzebuje asystenta kościelnego z zewnątrz, choć może któryś z Panów chciałby nim być. Ma natomiast asystenta wewnętrznego - są nim prezbiterzy, teologowie zakonni, jest Prowincja Polska Redemptorystów, no i Generał Zakonu, a wreszcie sprzyja Radiu sam Papież. Radio nie stara się o tytuł "katolickie", bo wrogowie Polski daliby komisarza liberała lub masona, który by usunął ojca Rydzyka i zniszczył Radio, jedyny wolny głos polski w sytuacji zdominowania kraju przez siły obce i jakby zaborcze. Proszę popatrzeć na sprawy Rywina, Orlenu i wiele innych.
Radiu - mówią Prelegenci - "towarzyszy uproszczona wizja świata". "Uproszczona" w języku postmodernistycznym oznacza, że przyjmuje tylko jedną prawdę i odrzuca pluralizm religijny i moralny, który przyjmuje też pluralizm prawdy, według którego jednakowo prawdziwe są zdania, że "Bóg istnieje" i że "Bóg nie istnieje", że przykazanie "Nie cudzołóż" jest dla jednych wolą Bożą, a dla drugich przestarzałym wymysłem ludzkim. Dalej Radiu zarzuca się, że "posługuje się językiem polityki". Czy katolikom nie wolno zajmować się polityką? Tylko ateista może mówić o polityce? Taka jest nowoczesna demokracja? I tutaj LPR jest znowu przypisana Radiu Maryja i ma być partią "skrajnie prawicową". Tak, jest tu ciągła wściekłość, że Unia Wolności padła. Unia Wolności nie jest skrajnie prawicowa, choć forsuje gigantycznych oligarchów i bogaczy, a LPR jest "skrajna", bo należą do niej ludzie otwarcie wierzący i publicznie przyznający się do katolicyzmu. "Nieskrajna" partia to taka, gdzie wiarę się ukrywa w polityce. Taka jest nauka liberalizmu.
Mówienie, że "wokół Radia Maryja powstaje imperium finansowe i polityczne", ma już charakter kryminalny. To taką dajecie wolność katolikom? Dobrowolne małe składki nazywacie "imperium finansowym", a miliardy dolarów koncernów medialnych i ściąganie od nędzarzy pieniędzy pod przymusem uważacie za drobny kram? Gdzieście zdobyli taki język? To nie w kulturze polskiej. Zresztą oszczerczy i fałszywy film "Imperium ojca Rydzyka" nie został odwołany. I to jest dowód, że takie radio musi istnieć, bo z państwa powstaje banda. Film przeciwko panom Kaczyńskim został wycofany, bo oni mają władzę. A duchownego katolickiego można deptać, bo nie ma władzy i jest łagodny, "musi przebaczać"?
Autorzy nasi powtarzają, że "język Radia Maryja pozostaje ksenofobiczny, autorytarny, wykluczający wielkie osobistości ze środowiska polskiego (nie wykluczając pewnych biskupów)". Otóż to znowu trzeba pomóc odczytać. Język rzekomo ksenofobiczny to taki, który buduje na wierze i objawieniu, a nie zrównuje wszystkich religii i wszystkich światopoglądów, nie wielbi Czesława Miłosza jako wzoru Polaka i katolika, no i nie poddaje wszystkiego pod osąd liberalnych biskupów, zwłaszcza bp. Tadeusza Pieronka. Ale faktycznie wszyscy biskupi mają zawsze wolny dostęp do Radia w dzień i w nocy i mogą dyskutować ze słuchaczami w Rozmowach niedokończonych.
Autorzy uważają, że papieskie wezwanie Polski do UE było "przegraną Radia Maryja". Jest w tym dużo prawdy, ale Polska to nie samo Radio Maryja. Rzeczy religijne i polityczne nadal nie są ściśle rozgraniczone. Inna jest racja rzeczy doczesnych, a inna religijnych. I katolicy mają pełną wolność w sprawach społeczno-politycznych. Dlatego wejście do Unii nie umniejszyło roli Radia, a chyba jeszcze bardziej je wyniosło. Dlatego to właśnie nasilają się ataki na nie. Ateiści i liberałowie są bardzo bezwzględni i brutalni. W punkcie "Episkopat i Radio Maryja" Autorzy dodają, że grupa biskupów, powołana do sprawy Radia Maryja, "poniosła prawie totalną klęskę". Dlaczego klęskę? To takie liberalne podpuszczanie biskupów i jątrzenie. Owa grupa po prostu po zbadaniu sprawy, nagłośnionej przez wrogów patriotycznego Radia, stwierdziła wbrew liberałom, że zarzuty są niesłuszne i wszystko jest zgodne z prawem kanonicznym i z duchem Kościoła, najwyżej można by je może lepiej zharmonizować w dziedzinie duszpasterskiej z diecezjami, choć wtedy diecezje musiałyby pomóc finansowo.
Zdławić wolny głos z Polski
Całkowitą złą wolę i bezczelność pokazali nasi Autorzy w punkcie "Problem polski czy wpływ zagraniczny?" odnośnie do Radia Maryja. Jest tu ukradkiem lansowana teza, że Radio Maryja jest nie tylko "poza Kościołem" - zakon nie należy do Kościoła, ale nawet jest tworem zagranicznym, a mianowicie - w wypowiedzi potem ustnej - KGB. Dowodem na to miałyby być otrzymane częstotliwości na "dużej przestrzeni Rosji", żeby się zbliżyć do "przestrzeni słowiańskich, które pozostają poza Europą Zachodnią". Jest to donos, że Radio Maryja zdradza Europę Zachodnią, a zwłaszcza "świętą demokrację". Czegoś tak bezczelnie wrednego dawno człowiek nie słyszał, aż od "nowych katolików", choć coś z tego przewijało się lekko już dawniej u A. Michnika i abp. J. Życińskiego. Widocznie jakiś decydujący ośrodek zachodni daje znać, że ich cierpliwość się wyczerpuje i czas już skończyć z wolnym głosem Polski katolickiej. Ale merytorycznie, czy wykupienie częstotliwości na terenie innego państwa jest zdradą swojego? Czy Polacy muszą się odciąć we wszystkim i na zawsze od innych Słowian i od Wschodu, żeby być tylko niemymi kolonistami Niemców i Francuzów? Czy jest to istotnie zdrada "demokracji zachodnich", które swój despotyzm ateistyczny obnażyły w sprawie Rocco Buttiglionego, zakazując katolikowi kierować się wiarą i sumieniem. Autorzy podkreślają, że to straszne, iż Radio Maryja ma częstotliwości w Rosji w czasie, gdy "biskupi katoliccy byli wydalani z Rosji". A co, może Radio Maryja miało z tego powodu przestać się tam modlić na antenie? Jest to bezdenna głupota. A czy Jan Paweł II zdradza Kościół, gdy mimo wszystko pragnie odbyć pielgrzymkę do Rosji, przyjmuje jakby nigdy nic prezydenta Putina i gdy Putin przysyła mu wojskowy chór Aleksandrowa? Dlaczego "postępowi" Polacy chcą, żeby słowo Ewangelii po polsku i słowo z Ojczyzny nie docierało do tysięcy polskich katolików na nieludzkiej ziemi, na której marli polscy wygnańcy katoliccy od XVIII wieku do dziś? A wydalenie polskiego biskupa było spowodowane nietaktem jakiegoś urzędnika watykańskiego, który pomylił prowincje japońskie z rosyjskimi ("Karafuto").
A "rozpaczaniem", że Radio Maryja współpracuje z Rosją, Autorzy nie wzburzą Francuzów i nie zrobią z nich wrogów Rosjan, bo oni są całą duszą za Rosją, dziś chcą jej po cichu oddać Ukrainę, jak oddali już Białoruś, a Polska dla nich nic nie znaczy. Uderzyło mnie to, że kiedyś profesorowie z Sorbony pytali mnie, czy Polacy mają swój język odrębny, czy posługują się rosyjskim.
Wielki grzech przeciw Polsce
I wreszcie dużo dobrego - to dobrze - powiedziano o "dialogu żydowsko-katolickim", ale i tu popełniono wielki grzech antypolonizmu. Przerażające jest sformułowanie, że "naturalne pokrewieństwo polsko-żydowskie (z historii) zostało poważnie naruszone przez antysemityzm lat 30. i holokaust (par l'antisemitisme des années 30 et l'holocauste)". Wynika z tego, że holokaust był dziełem polskim, bo jest tu mowa tylko o Polsce. Trzeba było powiedzieć: "przez holokaust niemiecki na ziemiach okupowanych". Po drugie, jest tu pominięty ważny problem krwawej sowietyzacji Polski w latach 40. i 50. pod kierunkiem Żydów komunistów sowieckich. Nasi nierozważni Prelegenci chcieli prawdopodobnie pokazać Francuzom, że prawdziwymi ich przyjaciółmi i współpracownikami w UE będą tylko ludzie żydowskiego pochodzenia i może jeszcze inne mniejszości. W ten sposób KAI i KIK warszawski jeszcze raz pokazały, że bliska jest im unijna ideologia antykościelna i antypolska.
Jest to taki cały nurt. A. Brzeziecki i K. Burnetko piszą, że twórcy III Rzeczypospolitej uzgodnili w Magdalence, iż "nie dopuszczą do władzy żadnych ruchów narodowo-katolickich". Było to kontynuowanie planów z roku 1897, żeby Polska była krajem wielonarodowościowym i by mniejszości w niej zapanowały. Realizuje to teraz wyraźnie Unia Wolności.
Nie możemy dopuścić do tego, żeby do ogromnego zła politycznego, gospodarczego, duchowego, do zniewolenia, matactw władz, ucisku ze strony oligarchów, korupcji urzędników i biznesmenów, co ukazuje doniosła Komisja Sejmowa, do ogólnej nieprawości i degeneracji mediów, rozwalania instytucji, walk wywiadów, niszczenia prawa, etosu, tradycji, rozbijania świadomości narodowej i społecznej, rozkładu moralnego, zbrodni mafijnych, osłabienia państwa, bezrobocia, zniszczenia Kościoła, rozwoju ateizacji i cywilizacji śmierci, ciągłych przestępczych ataków na Radio Maryja, ateizacji kultury, sztuki i wychowania, lżenia wszystkiego, co polskie - dołączyły się czynniki katolickie, choćby owiane duchem nowych czasów i potrzebą reformy Kościoła. Tak dalej być nie może. Katolicy nie mogą zwracać się o pomoc do ateistów francuskich, by dławić Radio Maryja jako głos wolny, wolność ubezpieczający. Jeśli to nie będzie radykalnie odmienione, to KAI, KIK-i i wszelkie inne podobne instytucje, przynoszące Polsce i Kościołowi prawowiernemu duże szkody, muszą zostać szybko rozwiązane, gdyż Ojczyzna ginie.
ks. prof. Czesław S. Bartnik
Ks. prof. Czesław S. Bartnik – Czyżby to już “post-Polska”?
Opublikował/a Marucha w dniu 2009-03-07 (sobota)
W zmiennej sytuacji ostatniego 20-lecia stajemy nie tylko przed problemem, jak Polskę urządzać i stroić, lecz także już jakby przed pytaniem, czy w ogóle mamy Polskę, czy też tylko jakiś twór postpolski, oderwany od naszych dziejów, od naszego ducha, od Kościoła katolickiego, od właściwej kultury polskiej. I to pytanie trzeba poddać pod ogólną refleksję, bo choć z biegiem historii i Polska musi się w pewnym stopniu zmieniać, to jednak rdzeń jej kręgosłupa nie może zostać przerwany.
Tożsamość Polski, jej charakter i zasadniczy profil są dziś ujmowane różnie w zależności od punktu wyjścia:
1. Nasza klasyczna, historyczna i ideowa wizja ujmuje Polskę jako wielkość nie tylko materialną i ekonomiczną, lecz także jako humanistyczną i duchową, jako rodzicielską względem nas, o własnej niejako duszy i godności, o wyższych celach, jako wolną i suwerenną i zarazem jako kochającą i kochaną w całej rodzinie narodów i państw.
2. W aspekcie integracji z UE jako nowym imperium Polska jest pojmowana coraz częściej jako region geograficzny, etniczna i fizyczna część Europy, jedno z gospodarstw europejskich na dorobku i specyficzny folklor słowiański.
3. W aspekcie asymilacji neokapitalistycznej i liberalnej ideologii Polska ma się stawać uczennicą i wychowanką Zachodu, wyrzekającą się swego ducha i swej tożsamości, bez wyższych idei katolickich, ateistyczną, kierującą się przede wszystkim prawami ekonomicznymi i stanowiącą wygodną infrastrukturę umożliwiającą jej kolonizację przez oligarchów zachodnich.
4. Z punktu widzenia obywatelstwa Polski w UE Polska jest widziana jako kraina poza “twardym jądrem Unii”, jako uboga krewna przede wszystkim Niemiec, a także trochę Francji, Włoch i Anglii, żebrząca ciągle o pomoc finansową i o wpuszczenie jej na salony wielkiego dworu Europy Zachodniej.
Zanikanie zmysłu polskości
Nasuwa się dziś pewne spostrzeżenie prowokacyjne, że oto wśród kościuszkowców oraz ludzi partyjnych, ale polskiego pochodzenia, częściej występował zmysł polskości niż dziś wśród polskich liberałów, lewicowców i zachłyśniętych ideami UE. Coraz częściej mówi się, że nasze dawne władze polityczne musiały słuchać po części okupacyjnej władzy sowieckiej, natomiast nasze obecne władze naczelne pragną z własnej i nieprzymuszonej woli słuchać w całości Brukseli, Niemiec czy też jakichś ukrytych układów antypolskich.
Istotnie, zachodzi poważna obawa, że Polska staje się jakimś “europodobnym” manekinem bez swej polskiej duszy. Wyraźnie choćby odrzuca się i u nas kategorię narodu i kategorię państwa suwerennego. Państwo – według Konwencji z Montevideo z roku 1933 – jest to podmiot prawa międzynarodowego posiadający stałą ludność, suwerenną władzę, określone granicami terytorium i zdolność wchodzenia w relacje międzynarodowe (Zdzisław Podkański, “Nasza Polska”, 10.02.2009). Z tej definicji wynika, że po traktacie lizbońskim nie będzie już państwa polskiego. Nie będzie Polski w sensie państwowym, bo państwem będzie już tylko cała Unia.
Traktat brany dosłownie jest zdradą państwowości polskiej. A naród nie będzie już materialno-duchową gałęzią drzewa ludzkości, lecz luźnym zbiorem obywateli jakiegoś regionu. Według tego zatem, nie będzie już też i Narodu Polskiego, choć pozostaną nowoczesnymi narodami społeczności najwyższej cywilizacji: Niemcy, Francuzi i Brytyjczycy. Jednym z najważniejszych odczynników polskości mają być teraz Niemcy, jak niedawno byli Rosjanie.
Nie sposób tu opisać wszystkie zjawiska, ale niektóre trzeba poruszyć. Otóż nasze rządy tracące zmysł polskości kontynuują nadal politykę Aleksandra Kwaśniewskiego, który zawetował w swoim czasie ustawę sejmową o uwłaszczeniu Polaków na odzyskanych ziemiach północnych i zachodnich i nie zabezpieczył prawnie polskich właścicieli przed rewanżyzmem uciekinierów niemieckich na przestrzeni lat. Również dzisiejsze władze polskie nie przeciwdziałają wypieraniu Polaków z Pomorza przez Niemcy za pomocą środków unijnych (por. prof. A. Śliwiński). Złoszczą się również nasi post-Polacy, że na metropolitę szczecińsko-kamieńskiego nie poszedł germanofil, a został nim ks. abp Andrzej Dzięga. Rządy nie przeciwstawiaj ą się stanowczo budowie gazociągu: Rosja – Niemcy (Nord Stream), który godzi w Polskę i jest swoistą zdradą rzekomego przyjaciela Polski Gerharda Schroedera. Podobnie nasze czynniki godzą się łatwo na taką politykę handlową Niemców, rzekomych przyjaciół, która uderza w Polskę.
Również polityka wschodnia Niemiec lekceważy Polskę i nie traktuje nas jako współczłonka Unii. Jest to jakby po myśli Aleksandra Dugina, Rosjanina, który powiada, że niepodległe państwo polskie stanowi przeszkodę w Europie i musi nastąpić nowy rozbiór Polski między Niemcy i Rosję (W. Reszczyński, “Nasza Polska”, 30.09.2008). Istotnie i Szczecin przy nowej interpretacji układu poczdamskiego może być prawnie uznany za niemiecki. Zamykane są niektóre instytucje historyczne polsko-niemieckie. Polska jest zalewana niemieckimi firmami, bankami, mediami. Są budowane u nas w pierwszym rzędzie te autostrady i drogi szybkiego ruchu, które służą przeważnie interesom niemieckim i unijnym. Polska zrezygnowała ze starań o prawa Polonii w Niemczech, bardzo licznej, ok. 2 mln, a szybko przyznała takowe niewielkiej mniejszości niemieckiej. Niemiecki Jugendamt odbiera dzieci stronie polskiej w razie rozwodu i zabrania tym dzieciom i stronie polskiej mówienia po polsku, nie będąc tak rygorystyczny w stosunku do innych narodowości, np. do Żydów. Wymowne jest to, co Niemcy ostatnio napisali, że nazizm niemiecki powstał jako reakcja na nacjonalizm polski i na pomysł Piłsudskiego prowadzenia prewencyjnej wojny z Hitlerem. Znaczna część inteligencji niemieckiej i żydowskiej w Niemczech uprawia ciągle antypolonizm w polityce, prasie, sztuce, filmach, kabaretach, literaturze historycznej i pięknej, w satyrach, karykaturach itd. W ogóle rozwija się tam cały klimat antypolski i traktowania nas jako niepełnoprawnych członków UE.
Najgorsze, że obecny rząd PO jakby godzi się z tym wszystkim, rezygnując z podmiotowości i godności Polski (prof. J.R. Nowak, prof. R.H. Kozłowski, prof. A. Nowak).
Polska po Okrągłym Stole została w dużej mierze rozkradziona i rozbita nie tylko przez różne układy agenturalne i mafijne, lecz i przez antypolską ideologię tak, że mimo wysiłków niektórych ugrupowań nie wyzwoliliśmy się z tego do końca. Obrazuje to dobrze Bronisław Wildstein m.in. przez programy o aferze FOZZ. Rząd PO jakoś nie chce z tymi układami walczyć, a nawet przyjmuje do siebie niektórych ludzi dawnych układów i atakuje tych, którzy z tymi układami walczyli: panów Kaczyńskich, Antoniego Macierewicza, Zbigniewa Ziobrę, ludzi z IPN i innych. W rezultacie nie mamy Polski autentycznej i polskiej, lecz jakąś tylko “podobną” i układową.
Rządy PO, a zresztą w pewnym stopniu i PiS, nie protestowały i nie protestują zbyt zdecydowanie przeciwko szkalowaniu Polski, dawnej i obecnej, przez Żydów, Niemców, Francuzów, Hiszpanów, Anglosasów, Ukraińców, Węgrów itd. (podnosi to ciągle prof. J.R. Nowak). Chyba nie bardzo identyfikują się z polskością. Wprawdzie dziś tacy “neo-Polacy” operują terminami jak Polska, naród, ojczyzna, Kościół itp., ale przeważnie tylko przed wyborami i dla własnej propagandy wśród “ludu”. A MSZ wyraźnie źle traktuje organizacje polonijne i poszczególnych polonusów wyróżniających się zmysłem polskości i katolickości, jak np. konsula Jana Kobylańskiego. Widocznie PO obawia się, żeby jej nie zarzucali, że jest narodowa i katolicka. Nie podejmuje się też żadnych kroków prawnych przeciwko naszym wewnętrznym paszkwilantom, którzy kryją się za dziennikarzami lub politykami zagranicznymi, jakoby to tamci pisali i mówili od siebie. Podobnie robiło KGB, które publikowało opłacane przez siebie teksty, rzekomo zachodnie, przeciwko “Solidarności” i Kościołowi polskiemu. Literatura i prasa obiektywnie piszące o Polsce, zarówno w kraju (pisma katolickie i patriotyczne), jak i za granicą, są przemilczane lub nawet zagłuszane. Odnosi się to i do kanonu lektur szkolnych. Wstawia się pozycje autorów skandalistów, prowokatorów w stosunku do polskości i katolickości. To nie jest przypadek, lecz próba zniszczenia świadomości polskiej i poczucia polskiej godności dzieci i młodzieży.
O braku poczucia więzi z Polską u rządzących świadczy też długie, dziesięcioletnie tworzenie Karty Polaka i często nieludzkie warunki jej przyznawania, szczególnie rodakom okrutnie więzionym, wywożonym, terroryzowanym za polskość i za katolickość. Na przykład wymaga się, żeby 90-letni starzec, wywieziony jako małe dziecko do Kazachstanu, biegle mówił po polsku, znał historię Polski, nazwiska przywódców obecnych itp.
Zakłada się, że obecna Polska nie jest już Matką Polaków, nawet tak okrutnie cierpiących za Polskę. TVP nie chce emitować filmów patriotycznych i martyrologicznych (np. Bogdana Poręby), a zwłaszcza mówiących o mordowaniu Polaków przez Rosjan, Ukraińców (na Wołyniu i na obszarach płd.-wsch. dzisiejszej Polski) oraz przez NKWD. Natomiast Polski Instytut Sztuki Filmowej wspiera finansowo film “Tajemnica Westerplatte” opluwający wojsko polskie i bohaterów polskich wojny 1939 roku. Zresztą taki jest dziś styl w sztuce, rzekomo postępowy, że nie widzi ona człowieka, a jedynie funkcje fizjologiczne. W tym też duchu np. Tomasz Lis powiedział w ubiegłym roku: “Tu jest Polska”, o Woodstocku, żeby się przeciwstawić XV Pielgrzymce Rodziny Radia Maryja w Częstochowie.
Obawiam się, że brak zmysłu polskiego i roztropności wystąpił u ludzi, którzy głoszą całemu światu, że żołnierze polscy świadomie i celowo zabili cywilów w Nangar Khel w Afganistanie. Chodzi chyba o zohydzenie Polski i wojska polskiego spieszącego z pomocą innym narodom w imię Polski. O braku poczucia polskości u władzy, urzędników i niektórych naszych biznesmenów świadczy ochocze umożliwianie wykupu polskiej ziemi, zasobów, działek, domów, zamków, uzdrowisk, lasów, jezior itd. przez Niemców, Holendrów, Francuzów, Rosjan i innych, bo Polacy są biedni i okradzeni. Ponadto rząd zamierza oddać Niemcom kolej, transport kołowy, LOT, cukrownie, gospodarowanie Bałtykiem i energetyką itd., a wykupy już dokonane trzyma się w tajemnicy przed szerszą publicznością.
Nie jest też przypadkiem, że w teście maturalnym z historii na poziomie rozszerzonym w roku 2008 nie było nawet wzmianki o żadnej wiktorii polskiej: pod Grunwaldem, pod Wiedniem, nad bolszewikami w roku 1920, a tylko była mowa o niemieckich łodziach podwodnych, o wypędzeniu z Polski arian itp. Przypadek arian był podany w tym celu, żeby napiętnować polską rzekomą nietolerancję katolicką, dawną i obecną, gdy tymczasem arian wypędzili protestanci polscy, wśród których tamci robili wielkie zamieszanie religijne, a zresztą arianie zdradzili Królestwo Polskie na rzecz Szwedów w czasie potopu szwedzkiego.
Ogólnie też nasze media, idąc za propagandą antypolską, także wewnątrz kraju, ciągle biczują Polskę klasyczną i Polaków na korzyść różnych drapieżników. Wszystko, co polskie, przedstawia się jako złe, drugorzędne, zasługujące na wyśmianie. Jeśli są coś warci, to tylko polscy Żydzi lub skrajni filosemici. Nawet marszałek Senatu Bogdan Borusewicz poparł z całą siłą atak Żydów na Papieża Benedykta XVI za to, że zdjął on ekskomunikę z lefebrystów, z których jeden negował holokaust. Tymczasem trzeba pamiętać, że lefebryzm to wielki problem dla Kościoła, gdyż lefebrystów jest już w na świecie około dwóch milionów. I dla jednego złego lefebrysty Kościół ma nie przyjąć dwóch milionów? To płynie z niechęci do Kościoła katolickiego i z chęci przypodobania się Żydom.
Ministerstwo szkolnictwa z kolei chce zniszczyć polską oświatę, kulturę i świadomość przez wyjęcie szkolnictwa spod opieki państwowej przez jego decentralizację i poddanie w całości różnym pomysłom i gustom samorządów gminnych i powiatowych. Po pewnych latach takiego szkolnictwa uczeń z jednej okolicy nie będzie się mógł porozumieć z uczniem z drugiej okolicy.
W ogóle niektóre ministerstwa są zakażone jakimś wirusem burzącym polskość. Takich i podobnych zjawisk jest dużo więcej, nie sposób wszystkich wymienić. Zresztą nie o wszystkich się też wie, są i skrywane (zob. R.H. Kozłowski, A. Nowak, Jaka Polska?, Kraków 2009, s. 83 nn.).
Uciekanie od Polski do “cioci” Unii
Wspominane nasze czynniki widzą przyszłość Polski w rzuceniu się w ramiona molocha liberalizmu, który okazuje się coraz wyraźniej systemem błędnym i złym, zaczyna przypominać marksizm. Przyczynił się w dużej mierze do ogromnego kryzysu światowego przez chciwość banków i nieodpowiedzialną swobodę działania.
Poza tym sam rzekomo wolny rynek stał się rajem dla spekulantów bankowych. Okazuje się, że jedne banki zjadają drugie. Cały system bankowy świata jest chory i często przestępczy, czego najlepszym przykładem są oszukańcze i złodziejskie wielkie piramidy bankowe Bernarda Madoffa, Roberta Allena Stanforda i innych. Do tego dołączają się stałe wrogie spekulacje bankowe. Nie brak cyników, którzy mówią, że spekulacje przestępcze to są normalne gry bankowe. Ale czy da się usprawiedliwić spekulacje bankowe Zachodu na wschodzie Europy, jak rozbój banku inwestycyjnego Goldman Sachs, J.P. Morgan i innych banków: brytyjskich, duńskich, skandynawskich, przyznających się bezczelnie, że osłabiają naszą złotówkę? Goldman Sachs wyznał 19 lutego br., że zarobił na spekulacji złotym 8 procent i na tym spokojnie poprzestał. Podobnie kiedyś George Soros pogrążył rubla, funta angielskiego i banki południowoazjatyckie. Ma to być etyczna współpraca i przyjaźń czy gra towarzyska? Ponadto wicepremier Waldemar Pawlak powiedział wyraźnie, że polskie banki sprzedane obcym okradają nas w ogóle, a w czasie kryzysu szczególnie (TVP Info, 6.02.2009). Profesor J. Żyżyński pisze, że w roku 2008 wytransferowano z Polski ok. 80 mld zł, w tym połowę nielegalnie (“Nasz Dziennik”, 4.02.2009). Poza tym zachodzi obawa, że Polska płaci potajemnie jakieś odszkodowania, i to w czasie, gdy nasze zadłużenie zagraniczne wzrosło w roku 2008 do ok. 570 mld dolarów.
Wprawdzie pieniądz dziś staje się globalny, ale i globalny może stawać się środkiem manipulacji i walki na śmierć i życie niszczącym przede wszystkim kraje słabsze i niemające swojej pełnej podmiotowości, i system totalny musi podlegać zasadom etycznym, czego niestety liberalizm zagwarantować nie może. I dlatego, niestety, na świecie szerzą się niekiedy wielkie rozboje walutowe, które powinny być likwidowane przez jakieś wyższe organizacje światowe. Bowiem obecnie nierzadko banki rządzą państwami i polityką międzynarodową.
W takiej sytuacji suwerenności Polski może grozić również wejście do strefy euro, zwłaszcza szybkie i nieprzygotowane. Niektórzy finansiści powiadają, że to nie zagraża naszej podmiotowości gospodarczej, lecz przyjęcie euro ustabilizuje polską walutę i będziemy bezpieczni, bo stowarzyszeni z potęgami finansowymi. Ale niewątpliwie będzie to następny krok ku utracie suwerenności. I owe potęgi także dotknął potężny kryzys finansowy i gospodarczy tak, że i one stanęły na krawędzi bankructwa. Mówi się dosyć naiwnie, że ceny wcale nie pójdą w górę, jak rzekomo na Słowacji. Tymczasem na Słowacji ceny, zwłaszcza żywności, poszły w górę prawie o połowę (J. Szaniawski, “Nasz Dziennik”, 25.02.2009).
Trzeba pamiętać, że jeśli UE będzie stanowić jedno państwo, to o życiu finansowym w Polsce będzie decydował Europejski Bank Centralny, a więc czynnik zewnętrzny w stosunku do banków polskich i władz polskich. Przede wszystkim Bruksela będzie określała parytet złotówki i euro w momencie przejścia. Bez samorządności gospodarczej Polski też już nie będzie. Słabe państwo bez określonej osobowości jest łatwym łupem oszustw. Ideologia unijna obiecywała nam wolną gospodarkę, a faktycznie Polska znalazła się na 82. miejscu w świecie pod tym względem. Rząd polski długo oszukiwał społeczeństwo, że u nas kryzysu nie ma i nie będzie. Partie oszukują wyborców. Banki oszukują firmy przez opcje walutowe. Otwarte fundusze emerytalne oszukują emerytów: 60-letnia warszawianka otrzymała 23,65 zł emerytury z OFE. Premier oszukał Fundację “Lux Veritatis”. Bruksela oszukuje rolników przez zły przelicznik złotego na euro. Także ministerstwo okłamało rolników w kwestii zagospodarowania łąk bagnistych. Ekonomiści, bankowcy i finansiści to przeważnie cyniczni gracze (J. Szaniawski). Kłamstwa mnożą się na każdym kroku. PO powiada, że nie chce prywatyzować szpitali, ale tworzenie ze szpitali spółek prawa handlowego doprowadziło już do prywatyzacji całej masy szpitali, i to wszystko wbrew ustawie. Mówi się, że państwo nie pozbywa się troski o szpitale, ale dopuszcza sytuację, że właściciel prywatnego szpitala może go zamienić na hotel. Ministerstwo Sprawiedliwości opowiedziało się za dopuszczeniem świeżej krwi do zawodów reglamentowanych, m.in. do korporacji prawniczej, ale jednocześnie ułożyło takie testy egzaminacyjne, żeby prawie nikt nie zdał. Premier łaje prezydenta, że nie podpisuje traktatu lizbońskiego, ale prowadzi taką politykę, jakby ratyfikacja była zakończona. Premier i rząd głoszą bezpardonową walkę z korupcją, ale jednocześnie angażują wielu niepewnych ludzi z układów i atakują tych, którzy najpierw korupcję zwalczali. Koalicja głosi, jak wcześniej SLD i liberałowie, że w związku z naszym wejściem do UE nie grozi nam wcale napływ degeneracji moralnej z Unii, a teraz faktycznie sprzyja tym degeneracjom, i jeśli ją cokolwiek powstrzymuje przed otwartym jej popieraniem publicznie, to jedynie taktyczny wzgląd na wyborców katolickich.
Coraz bardziej wyrzuca się Kościół katolicki ze świadomości publicznej. Wprawdzie nie ma jeszcze tak jak w Wielkiej Brytanii, gdzie ostatnio wyrzuca się ze słowników szkolnych słowa: Bóg, Kościół, Chrystus, modlitwa, chrzest, Ewangelia, Matka Boża itd., ale skrzętne przemilczanie Kościoła robi swoje i idzie po myśli międzynarodowej masonerii (S. Krajski). Z tematyki religijnej, głównie katolickiej, pozostają już niemal tylko skandale, ataki na duchownych i na Papieża Benedykta XVI. Przy tym szkalowanie Kościoła, a nawet jawne bluźnierstwa z góry wygrywają w sądach i urzędach w imię rzekomej wolności słowa i sztuki. Tak jest już nie tylko w metropoliach, ale i w terenie.
Instytucje złapały bakcyla poprawności politycznej zwróconego i przeciw religii. Oto kiedy np. Rejonowy Komitet Obywateli Ziemi Biłgorajskiej, tak strasznie zniszczonej przez Niemców za jej polskość, wszczął sprawę kradzieży i profanacji wizerunku Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus i wyrwania tablicy Radia Maryja, to wszystkie władze, łącznie z sądem, nie uznały tego ani za profanację, ani za przestępstwo i dały poznać, że skarżący są “niedzisiejsi”. Byłoby to przestępstwo tylko wtedy, gdyby znieważenie i kradzież dotyczyły symboli żydowskich lub masońskich.
Ciągle daje się pełną możliwość głoszenia u nas poglądów antypolskich i antynarodowych. Oto 19 stycznia 2009 roku Marek Halter, Żyd polski, uratowany przez Polaków, a mieszkający dziś we Francji, miał na KUL wykład, w czasie którego wygłosił tezę, że Mieszko I był Żydem, bo tutejsi Słowianie byli tak tępi, że nie można było żadnego z nich wybrać na księcia. Przy okazji zarzucił też wszystkim Polakom ostatnich czasów, że nie obronili zbrojnie Żydów przed obozami zagłady.
Już nie ma Polski, kiedy można tak sobie z niej kpić i pluć na nią. Powie ktoś: dlaczego my się tak boimy UE jako jednego superpaństwa, a więc utraty suwerenności, przecież Niemcy, Francja, Anglia i Italia też mają tworzyć to jedno wspólne państwo, a nie mówią, że stracą swoją niemieckość, francuskość itd. Ale trzeba pamiętać, że one właśnie formują Unię i mogą sobie pozwalać na nieprzestrzeganie traktatu lizbońskiego, co zresztą już w dużym stopniu się dzieje. Niemcy budują sobie gazociąg bałtycki ze szkodą dla innych członków Unii, Niemcy też, jak zresztą i tamci, subsydiują sobie swobodnie swoje upadające firmy, banki i przemysł, choć nam jednocześnie nie pozwalają ratować stoczni i ludzi przed bezrobociem. Co to znaczy? Ano, że państwa te są i pozostaną w pełni suwerenne nawet po wejściu w życie traktatu lizbońskiego. My zaś i reszta państw unijnych utrzymamy się najwyżej na poziomie dominiów Unii.
Jeszcze raz pytanie Czy już Polski nie ma? Otóż ona jest, a nawet rozwija się, ubogaca i pięknieje, tyle że raczej nie w sferach władzy i polityków, co raczej w samej substancji społeczności: w ludzie, w terenie, na wsi, w mieście, w parafii, w miejscowych ośrodkach patriotycznych, w prasie i pismach lokalnych, często diecezjalnych, zakonnych i branżowych. Jest Polska wspaniała w spotkaniach mądrych i dobrych ludzi, w uroczystościach patriotycznych i religijnych, w pomysłowości i twórczości ludzkiej, a przede wszystkich w sercach i w sumieniu. Co z tego wynika? To, że tę okupacyjną, liberalistyczną i antypolską czapę trzeba zrzucić. Trzeba się w tym celu organizować na dole. Trzeba nam rządu, polityków i działaczy czystych, godnych i otwartych na wszystko, także na polskość i na religię. Oczywiście nikt z nas nie żąda, żeby na czele stali sami katolicy. Mogą być i innowiercy, i ateiści, i ludzie różnych orientacji społecznych i politycznych. Może nawet ustrzegą nas oni przed jakimś zasklepieniem, fanatyzmem czy bezkrytycznością. Ale jedno jest istotne: narodem katolickim nie mogą rządzić sami niekatolicy, a nawet wrogowie katolicyzmu i Polski właściwej. To samo będzie się odnosiło i do wyborów do europarlamentu.
Ks. prof. Czesław S. Bartnik: Niszczący charakter liberalizmu radykalnego
Opublikował/a redakcjawp w dniu 2009-01-17
Trzeba zdawać sobie sprawę, że dziś cały “postępowy” świat zachodni na swych szczytach animowany jest liberalizmem jako ideologią, programem życia i działania i jako światopoglądem. Żeby zatem ten świat zrozumieć w aspekcie socjalnym, politycznym, kulturowym i duchowym, trzeba go oglądać w świetle idei wolności, która ma przenikać wszystkie dziedziny i wymiary życia jednostek i społeczeństw. Rozumienie liberalizmu staje się więc kluczem do poznania, w jakim kierunku zmierzają wiodące dziś siły, również w Polsce.
Groźny redukcjonizm
Wolność jest darem Bożym i istotną strukturą człowieka jako jednostki i jako społeczności. Ale faktycznie może być ona bardzo rozmaicie, niekiedy negatywnie, przedstawiana i kształtowana. Toteż liberalizm dzisiejszy odsłania coraz bardziej jakieś swoje także ciemne oblicze. Oferuje rzekomo pełną wolność w każdej dziedzinie życia i ma stanowić istotny przełom dziejowy ludzkości, a faktycznie popełnia wielki grzech pierworodny, który polega na tym, że odrywa wolność od rzeczywistości i samą wolność traktuje jako jedyną i pełną rzeczywistość. Grozi to całkowitym zniszczeniem naszego życia:
- Życie społeczno-polityczne i kulturalne jest redukowane jedynie do tematu wolności, oczywiście źle rozumianej.
- Liberalizm radykalny programuje całkowite odcięcie się od przeszłości dla tworzenia jedynie nowości, totalnej i radykalnej.
- Liberalizm ten odrzuca wszelkie ograniczenia, zasady, prawa, reguły, struktury stałe, posuwając się niekiedy do zanegowania – w imię techniki – praw fizyki, biologii, przyrody i logiki, jak typowy mit.
- Wynika z tego też rodzaj samoubóstwiania się, według którego człowiek uważa się za stwórcę samego siebie i całej rzeczywistości ludzkiej i nie potrzebuje nie tylko Boga, ale i natury. Tworzy to nowoczesną mitologię techniczną.
- Wolność oderwana od prawdy, praw, konieczności i wartości ma zburzyć skorupę starego świata, a stworzyć świat całkowicie nowy, na podobieństwo rajskiego królestwa obfitości i techniki.
Obszary niszczenia
1. Liberalizm, jaki się dziś zrodził w kulturze zachodniej, wypiera przede wszystkim pojęcie Boga, którego przedstawia jako ewentualnego przeciwnika człowieka, a w konsekwencji wyrzuca samo Jego pojęcie z życia publicznego. W teorii toleruje prywatną wiarę w Boga i prywatną religię, ale uważa, że całość życia publicznego ma być, “jakby Boga nie było”, czyli teoretycznie i praktycznie ateistyczna: vita publica sine Deo. Człowiek ma być dopiero wtedy wolny, kiedy zajmie miejsce Boga. W konsekwencji nie istnieje żaden sens najwyższy, nie ma odniesienia jednostki i społeczności do jakiegoś punktu stałego i absolutnego i wolność człowieka przed nikim nie odpowiada w sposób ostateczny. W świecie nie ma żadnych śladów rozumności, celowości, ani wyższej miłości. Jest on tylko jakimś naszym towarem, materiałem, jest anonimowy, dziki, rządzony jedynie przypadkami i sam siebie zarówno stwarza, jak i niszczy, jak w pogańskiej mitologii hinduskiej. Nie ma Boga w życiu publicznym, to znaczy, że życie nie ma obiektywnego sensu, jest pozbawione logiki i odpowiedzialności. I oto i w Polsce jest coraz więcej prowodyrów życia, którzy chcą Polski bez Boga, bez Kościoła, bez katolików. I choć ludzie ci nie mają jeszcze bardzo wielkich wyników, to jednak musimy rozpoznawać ich zamiary i cele i odebrać im z rąk stery państwa.
2. Trzeba dostrzegać, że liberalizm radykalny oznacza zerwanie programowe z etyką tradycyjną, chrześcijańską i ogólnoludzką. Często mamy za złe liberałom, że łamią etykę w paru punktach, jak zabijanie embrionów ludzkich, aborcja, eutanazja, “małżeństwa” homoseksualne, a zapominamy, że twórcy ideologii liberalnej odrzucają całą dotychczasową etykę. Prawda, że wielu liberałów, zwłaszcza nierefleksyjnych, zachowuje się w innych dziedzinach tak samo, jak chrześcijanie, ale to dlatego, iż wyrośli z tradycji chrześcijańskiej i kontynuują ją podświadomie lub uważają ją po prostu za liberalistyczną, ale programowo etyka liberalna ma być całkowicie nowa i ma tworzyć nowy cały system antychrześcijański, zwłaszcza antykatolicki.
Kodeks etyczny decyduje o zachowaniach i działaniach oraz o sprawnościach doskonałościowych człowieka. Ludzkość od początku kształtuje mądrość moralną, sprawności dobrego życia i działania, po prostu prawidłowe postawy moralne, zwane u nas cnotami. Starożytni Grecy ustalili, że głównymi podstawami doskonałości ludzkiej są cztery cnoty, nazwane potem kardynalnymi: roztropność, sprawiedliwość, męstwo (dzielność) i wstrzemięźliwość (opanowanie). Roztropność to uzdolnienie rozumu do właściwego rozeznawania dobra i zła. Sprawiedliwość to trwała postawa oddawania drugiemu człowiekowi i społeczności tego, co im się należy. Męstwo to dzielność pokonywania trudności w drodze do dobra. Wstrzemięźliwość to stała sprawność porządkowania popędów, namiętności i pożądań dla utrzymania właściwych miar w korzystaniu z życia cielesnego i duchowego (por. Katechizm Kościoła Katolickiego nr 1805-1809). Dziś ideologowie liberalizmu stawiają, choć w sposób trochę skrywany, na miejsce roztropności irracjonalny szał życia, na miejsce sprawiedliwości – traktowanie drugiego człowieka jako rzecz, na miejsce męstwa – tchórzliwe unikanie trudności, na miejsce wstrzemięźliwości – wyzwalanie wszystkich popędów bez jakiegokolwiek okiełznania. To ostatnie widać dobrze w dążeniu do rozkoszy seksualnych, choć to się łączy często z zabijaniem dzieci poczętych. I to zabijanie uważane jest za dobre, gdyż nie krępuje wolności hedonistycznych. W Wielkiej Brytanii w roku 2004 było 197 tys. 913 aborcji legalnych, w tym 40 tys. 387 u nieletnich dziewcząt. A w Chinach, Ameryce, Rosji, Indiach i innych państwach przeprowadza się miliony aborcji rocznie. Wszystko to przeważnie dlatego, że za coś dobrego nie uważa się opanowania popędu, lecz raczej wolne rozpasanie.
Nie mówię tu już o najwznioślejszej etyce ewangelicznej, która dorobek całej ludzkości udoskonala w niepojętej mierze, a która była – i jest – traktowana jako zespół norm bardzo prostych i oczywistych. “Dołóżcie – nauczał np. św. Piotr – wszelkich starań, aby do waszej wiary (w Boga) dołączyć prawość, do prawości poznanie (dobra moralnego), do poznania opanowanie, do opanowania wytrwałość, do wytrwałości pobożność, do pobożności braterską życzliwość, a do życzliwości braterskiej miłość (…). Komu brak tych cnót, jest ślepy, niedowidzący” (2P 1, 5-9). Takie wskazania chrześcijańskie u radykalnych liberałów wywołują pobłażliwy uśmiech nad rzekomą naiwnością, a niekiedy wewnętrzną wściekłość, gdyż zło zawsze się irytuje na dobro.
3. Liberalistyczna koncepcja wolności ładnie brzmi, ale faktycznie zmierza do utworzenia świata całkowicie oderwanego od tradycji ludzkiej. Jest to tragiczny błąd. Tradycja bowiem to nic innego jak otrzymanie daru życia z góry i jego samokontynuowanie się na świecie. Ona przecież nas urodziła, ukształtowała, ukierunkowała, obdarzyła wszelakimi dobrami, zdobywanymi zarówno przez długie tysiące lat, jak i przez dopiero co przemijającą przeszłość. Przez tych niedojrzałych myślicieli liberalizmu tradycja jest pojmowana za płytko, tylko jako folklor, zbiór zwyczajów i nawyków społecznych. Przy tym niektórzy powiadają, żeby absolutnie nie oglądać się na przeszłość, a patrzeć jedynie w przyszłość. Zdanie to ma o tyle rację, że życie zawsze biegnie w przyszłość, ale rodzi się w przeszłości i przebiega przez teraźniejszość, która została ukształtowana przez przeszłość. Przekreślanie przeszłości w całości jest najwyższą głupotą. Przeszłość to nasza rodzicielka, wychowawczyni, nauczycielka i zarazem prorokini na przyszłość. Tradycja dała nam mentalność, pojęcia, sposoby i modele myślenia i działania, idee etyczne, języki, systemy reakcji, cechy osobowościowe, ogromne zasoby wiedzy. Tradycja skraca o tysiące lat okres naszego dojrzewania, bez niej każdy człowiek i cała ludzkość zaczynaliby od niemowlęctwa i dzieciństwa społecznego. Każde pokolenie musiałoby zaczynać od zera.
Oczywiście nie znaczy to, że nie powinniśmy tradycji uzupełniać, doskonalić, ubogacać, korygować i wreszcie szukać nowych dróg ludzkości na różnych obszarach. Jedynie potępianie całej tradycji w czambuł jest, jeśli nie przestępstwem, to najwyższą głupotą.
4. Skrajni liberałowie zrywają z dawną kulturą, zwłaszcza klasyczną i chrześcijańską, o chrześcijańskiej szaleni autorzy konstytucji UE nie chcieli wspomnieć choćby jednym słowem. Nie rozumieją, że kultura we właściwym znaczeniu, materialna, cywilizacyjna i duchowa, nie jest kształtowana w całkowitej dowolności, jak plastelina w rękach dziecka, lecz ma swoje określone, trwałe i mocne prawidła, zasady i metody, które ograniczają bezkształtne majaczenia liberalne.
Liberałowie chcą dotychczasowe kultury dać do antykwariatu lub muzeum, a ich miejsce mają zajmować: erupcja dowolności i irracjonalności, burzenie, prymitywizm życia i obyczajów, egoizm, wielkie chamstwo, jak wśród naszych polityków liberalnych, miotanie najgorszymi bluźnierstwami przeciwko religii w wystąpieniach w literaturze, przygłupiastych kabaretach i w sztukach, duża beztematyczność w twórczości, popuszczenie wodzy wszelkim namiętnościom i totalne posługiwanie się kłamstwem. W rezultacie jest to raczej antykultura, która niszczy osobowe i duchowe życie jednostek i społeczeństw.
5. Liberalizm od dłuższego czasu jest bardzo szkodliwy w pedagogii i edukacji, zarówno dzieci i młodzieży, jak i starszych. Oszołomieni hasłem czystej wolności zrywają z klasycznymi procesami edukacji i wychowania, zwłaszcza z wymaganiami, rygorem, dyscypliną, pracowitością i po prostu z samowychowaniem. Porzucają oni możliwie wszystkie bodźce zewnętrzne, nawet naganę słowną za zło, niekiedy nawet pouczanie, a stawiają prawie wyłącznie na impulsy i chęci wewnętrzne. Odrzucają przy tym wewnętrzną skłonność do zła, lenistwa, okłamywania i unikania wysiłku.
Odrzuca się naganę, wyraźne ocenianie i karanie, bo tylko wolność i własne chęci są uważane za motor wszelkich osiągnięć. Toteż należy odrzucić wszelkie reguły i zewnętrzne metody wychowawcze. Według niektórych należy nawet uznać, że uczenie, co jest prawdą, a co fałszem, co jest dobrem, a co jest złem, ma charakter nacisku i determinizmu. Człowiek rodzi się aniołem i sam do wszystkiego dojdzie. Uczenie się i wychowywanie ma być w formie przyjemnej zabawy i szkoła musi wszystkich pociągać. Jeśli tego nie czyni, to jest to wina nauczycieli i wychowawców. Przy tym też programiści nauczania nie chcą ludzi z wielkimi ideami, intelektualistów i humanistów. Zostawiają to tylko bardzo nielicznym jednostkom, od ogółu chcą tylko sprawnych pracowników (pokłosie marksizmu), niewolników pracy, robotów technicznych. W ogóle społeczeństwo przyszłości ma mieć dwie klasy: niewielką społeczność elitarną i oligarchiczną oraz klasę zawodową i pracowniczą.
W tym kierunku zdają się zmierzać i polskie pseudoreformy nauki i szkolnictwa. Rząd PO myśli o prywatyzacji szkół i ich regionalizacji. Edukacja nie byłaby już ani państwowa, ani powszechna. Nie ma modelu ucznia ogólnopaństwowego, jest tylko model wielkomiejski, małomiasteczkowy i wiejski. W ten sposób dąży się do rozbicia jedności państwa, rozbicia jedności tematycznej nauczania i do podzielenia kultury narodowej na folklory lokalne. Dziwne, że nauczyciele nie zdają sobie z tego sprawy. Widzą oni tylko niektóre problemy, a nie dostrzegają całego złowieszczego systemu, który chce przeformować całkowicie mentalność polską. Teoretycy zachodni eksperymentują na społeczeństwach wschodnich, na ile da się kształcić i wychowywać dowolne modele ludzi niższego rzędu, bawią się w bogów.
Liczni też niestety Polacy, zauroczeni edukacją liberalistyczną na Zachodzie, pogardzają szkolnictwem polskim, że jest dużo słabsze od zachodniego, zacofane i nieliberalne. Dopiero teraz się dziwią, jak to się dzieje, że kiedy dzieci naszych emigrantów powracają z Zachodu, to muszą brać roczne korepetycje, żeby sobie poradziły z wyższym poziomem i żeby nie zostały cofnięte do niższej klasy. I uczęszczają na korepetycje nie tylko z polskiego, ale także z matematyki, historii, geografii, fizyki i z innych przedmiotów. Wszystko to znaczy, że liberalizm niszczy szkołę i degraduje ucznia, naukowo i osobowościowo, wychowując słabe charaktery.
6. Liberalizm zmierza do zredukowania funkcji państwa, a nawet do jego zniesienia w przyszłości, co godzi w dorobek tysiącleci, które doskonaliły życie zbiorowe przez tworzenie różnych form państwowych. Każde państwo dziś ma być rzekomo zagrożeniem wolności obywateli. Bez względu na to, jaką państwo ma konstrukcję, choćby było prostą i wolną umową społeczną (Th. Hobbes). Jednak dysponuje pewnymi elementami dyscypliny, nacisku, a nawet, jeśli trzeba, i przymusu, np. wobec przestępców lub w razie konieczności zbrojnej obrony. Liberałowie chcą w gruncie rzeczy zlikwidować wszelkie determinizmy państwowe, nawet naczelne władze, strukturę ładu, porządku, elementów spójności itp. Jest to idea nieodpowiedzialna, bo jakkolwiek państwo nie może być totalitarne i absolutystyczne, to jednak musi mieć pewne środki nadrzędności i przymusu, gdyż w każdym wielkim społeczeństwie zawsze występują potężne konflikty interesów, antagonizmy, tarcia, zmagania się, tendencje dezintegracyjne. A przede wszystkim musi istnieć siła spajająca i organizująca całość dla wspólnego rozwoju, postępu i osiągania celów społecznych. Kto odrzuca konieczność władzy ogólnospołecznej, jest bardzo niebezpiecznym utopistą, jak anarchista.
Proszę sobie wyobrazić brak stosunkowo silnej władzy państwowej wobec ogromnych przestępstw niemal we wszystkich dziedzinach, wobec band, a choćby i wobec szalejącej młodzieży, jak we Francji, Hiszpanii, Danii, ostatnio w Grecji. Niektórzy powiadają, że władzę państwową może zastąpić władza samorządowa. Oni nie rozumieją, co mówią. W samorządach bezwład, chaos, napięcia, walki, egoizm indywidualny i grupowy, dezintegracja, korupcje i inne bywają nieraz jeszcze większe niż w obszarze całego państwa i bez prymatu władzy państwowej samorządy lokalne straciłyby szybko swój byt. Poza tym jeśli na czele państwa jest tylu nieodpowiednich ludzi władzy, jak choćby w naszym rządzie, to dużo gorzej bywa na dole. Nawet najwybitniejsze i najbardziej kompetentne jednostki nie mogą sobie poradzić.
7. I wreszcie bardzo niszczącym mitem jest ubóstwianie wolnego rynku, choć faktycznie taki jeszcze nigdzie nie istnieje. Jest to rodzaj współczesnej gnozy, że rynek jest jakąś personifikacją posiadającą rozum, wolę, cnoty i opiekuńczość wobec człowieka. Wiadomo, że pewne obszary procesów rynkowych muszą być wolne, ale liberałowie chcieliby absolutnej wolności rynku i jego niezależności od jakichkolwiek struktur organizacyjnych i kierowniczych. Przy tym liberałowie zakładają naiwnie, że człowiek w sferze rynkowej nie ma żadnej skłonności do zła, a chce tylko dobra drugiego człowieka.
Tymczasem wolny rynek bez etyki, bez prawideł ustalanych przez odpowiedzialne czynniki i bez odpowiedniej kontroli to wielki poligon walki człowieka z człowiekiem, niekiedy źródło tragedii i kataklizmów, droga do zniewalania jednych przez drugich, a wreszcie rozkład samej gospodarki społecznej. Rynek nie istnieje bez człowieka. Brak kontroli ze strony władz i zwyczajna chciwość bankowców doprowadziły, jak wiemy, do ogromnego kryzysu gospodarczego w Ameryce i na całym świecie, co wyznał wielki guru liberalizmu gospodarczego Alan Greenspan, szef banku centralnego USA. Wolny rynek, bez kontroli władz i w sytuacji niemoralności, umożliwił Bernardowi Madoffowi, prezesowi giełdy Nasdaq utworzyć gigantyczną 50-miliardową oszukańczą piramidę finansową, która się teraz rozpadła, depcząc całe masy ludzi.
Ciekawe, że marksizm i liberalizm, uważające się za najsilniejsze na płaszczyźnie gospodarczej, padają właśnie gospodarczo. Dzieje się tak dlatego, że mają mylną koncepcję człowieka i mitologizują gospodarkę materialną. I nie można zrozumieć, dlaczego ten liberalizm teoretyczny i praktyczny, który sprowadził już kryzys gospodarczy na skalę światową, ma jeszcze tylu zwolenników. System kapitalistyczny, mimo swych wad, jeszcze się trzyma, ale wersja liberalistyczna już pada. Toteż Ameryka Baracka Obamy chce choć częściowo odejść od wolnego rynku w całościowym ujęciu, czego jednak nie czyni nadal ekipa G.W. Busha. Poza tym teoria wolnego rynku liberalistycznego to same sprzeczności. Widać to dobrze na przykładzie Polski, gdzie w imię wolności gospodarczej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes, jednym zdaniem skazała na śmierć gospodarczą trzy polskie stocznie, a z nimi setki tysięcy robotników. Co ciekawsze, rząd PO czuje się filuternie “wolny”.
Każdy system gospodarczy powinien uwzględniać naukę o człowieku jako jednostce i społeczności. Skrajny liberalizm w dziedzinie społecznej, politycznej i gospodarczej powinien być zastępowany przez personalizm społeczny.
Jeszcze parę refleksji
Teoretycy liberalizmu stworzyli sobie mit, że całe życie ludzkie we wszystkich dziedzinach sprowadza się do wolności bez podstaw trwałych, bez ograniczeń i bez prawideł, i przejęli francuski i sowiecki kult rewolucji, według której świat zaczął się dopiero od nich i na nich się skończy. Zakłada to, mówiąc otwarcie, że wielkie miliardy ludzi w przeszłości i dziś, poza liberalizmem, są to po prostu nieszczęśnicy i idioci. Wobec takiego absurdu i takiej ślepej pychy wielu wodzów liberalizmu już dziś zaczyna się wycofywać z liberalizmu, przynajmniej z powszechnego i radykalnego (G. Soros, J. Habermas i inni). Według Witolda Gadomskiego, sama PO zaczyna tracić impet liberalizmu w niektórych obszarach (“Gazeta Wyborcza”, 10-11.01.2009). Problem w tym, że kierunek ten wniknął już głęboko w świat prostej inteligencji, polityków, działaczy społecznych i niektórych ludzi nauk humanistycznych. I ci ludzie coraz mocniej atakują wszystko, co nie jest zgodne z teoriami liberalizmu. I od tych ataków nie chroni nas żadne prawo w państwie rzekomo liberalnym. Dobry jest przykład z geotermią Fundacji “Lux Veritatis”: jedno ministerstwo odebrało dotację, a drugie zakazało zbiórki pieniędzy wśród katolików. To się nazywa wolność! Przecież to jest choroba i przestępstwo i nie ma od tego odwołania do sądu. Z kolei w szerszym zakresie Daniel Cohn-Bendit, Brian Crowley, Martin Schulz i inni chcą zniszczyć “w imię wolności” prezydentów Polski i Czech za to, że próbują oni zachować odrobinę wolności swoich społeczeństw i państw. Takim liberałom pomyliła się już prosta logika, a chcą opanować świat współczesny.
Niestety, jednak w PO przeważa ciągle ideologia i praktyka liberalna, do czego dołączają liczni politycy z innych partii, może poza PSL. Ot, takie kwiatki. Pewien profesor, ateista, powiedział niedawno w TV, że zabijanie embrionów ludzkich przy metodzie in vitro jest czymś “głęboko ludzkim”, natomiast przeciwstawianie się temu zabijaniu ze strony katolików jest “czymś nieludzkim”. Tu nie ma żartów, liberałom coś się w głowach porobiło. Nawet i senator Jarosław Gowin, chyba najinteligentniejszy człowiek w PO, myślał, że może być sobie katolikiem i liberałem i nie zabijać embrionów ludzkich przy metodzie in vitro. Ale koledzy z PO szybko dają mu poznać, że kto nie jest gotów zabijać embrionów, i w ogóle dzieci poczętych, nie jest żadnym liberałem, ani dobrym członkiem PO, lecz zwyczajnym sobie “religiantem” katolickim. Zresztą, takie przewartościowanie wolności ludzkiej na wolność zabijania niewinnych dokonało się już w większości krajów UE. Kiedy np. wielki książę Luksemburga, Henryk Bourbon, z powodów religijnych nie podpisał ustawy o eutanazji, to ma być ukarany przez parlament łagodnie, jak na liberałów przystało, a mianowicie odebraniem mu w ogóle prawa podpisywania wszelkich ustaw. To się nazywa wolność wolnościowców. Z kolei w USA w stanie Arizona Rada Adwokacka proponuje ustawę, by adwokaci chrześcijańscy składali przysięgę, że jeśli zostaną poproszeni o poparcie aborcji, eutanazji i związku homoseksualnego, to muszą to zrobić bez względu na swe sumienie, nie mogą się powoływać na religię chrześcijańską. Jeśli ktoś takiej przysięgi nie złoży, to będzie usunięty z Rady lub nie będzie do niej przyjęty. Zresztą łamanie sumień prawników i lekarzy katolickich dokonuje się faktycznie prawie we wszystkich krajach “liberalnych”, także i w Polsce.
I tak w imię rzekomej wolności wolność się często zabija, a wraz z nią i człowieka. Skrajny liberalizm okazuje się czymś straszliwym. Jak tak dużo ludzi może go świadomie przyjmować? Chyba nie dostrzegają jego głównych założeń i celów, a widzą jedynie niektóre elementy wtórne. Wolność bez prawdy, etyki i miłości może być w pewnym momencie przestępcza
Subscribe to:
Comments (Atom)